8 marca 2018 By LUDZIE, RUNSTYLE, Slider With 1036 Views

Bieganie po górach pozwala przetrwać codzienność w murach miasta.

Kiedy pierwszy raz poczuła chęć przelania na papier swoich doświadczeń biegowych? Co daje Jej bieganie po górach? Co sprawia, że kobiety ciągnie do biegów ultra? O to m.in. zapytaliśmy Natalię Haczyk, autorkę książki „Sięgając za horyzont. Z pamiętnika ultraski”, która swoją premierę miała na początku tego roku.

8.03.2018 r.

Monika Bartnik: Miesiąc temu ukazała się Twoja książka „Sięgając za horyzont. Z pamiętnika ultraski”. Już sam tytuł sugeruje, że nie jest to książką, którą napisałaś w przysłowiowy tydzień, ale która powstawała – można chyba tak powiedzieć – odkąd zaczęłaś biegać. Pamiętasz, kiedy pierwszy raz poczułaś chęć przelania na papier Twoich doświadczeń biegowych?
Natalia Haczyk: Teksty do książki powstawały w ciągu siedmiu lat. Po moim pierwszym TDS w ramach Ultra Trail du Mont Blanc w 2012 roku miałam w sobie tyle emocji, że chciałam się tym podzielić z innymi. Najpierw powstał reportaż „Oddech Aniołów”, nagrany w radio Opole (link do reportażu  >>> TU ). Potem napisałam relację, którą opublikowałam na jednym z popularnych portali biegowych. Zarówno reportaż, jak i relacja zdobyły duże uznanie. Z czasem powstały kolejne teksty,. Niektóre z nich publikowałam na blogu maratonzdrowia.pl.

MB: W książce opisujesz kilkanaście biegów z setki, jak już nie z tysięcy, w których brałaś udział? Dlaczego wybrałaś właśnie te imprezy?
NH: Kiedy zaczęłam dostawać od wielu osób informacje, że moje teksty inspirują do działania, są przyjemne w czytaniu i wręcz „przenoszą” czytelnika w miejsce zdarzeń, pomyślałam o wydaniu książki. Moim celem nie było jednak wydanie przewodnika po biegach w kraju i za granicą. Pokonałam o wiele więcej ultramaratonów i maratonów górskich, o których nawet nie wspomniałam w książce. Znalazły się tam opisy biegów, którym towarzyszyły największe emocje, po których przyszły Słowa. Gdybym pisała te teksty po latach, z perspektywy czasu, nie miałyby takiej siły uderzeniowej i takiego odbioru.

MB: Niezwykle sugestywne opisy i pełne emocji relacje sprawiają, że marzniemy z Tobą w strugach deszczu podczas ponad 100-kilometrowej trasy biegu TDS w ramach Ultra Trail du Mont Blanc, ścieramy pot z czoła szukając chociaż jednego źródełka z wodą pitną podczas Ultra Sierra Nevada w Andaluzji… Czytając Twoje opowieści ma się wrażenie, że nie o samo bieganie w tym wszystkim chodzi, ale też o szczególny rodzaj magii… Co daje Ci bieganie? Czy szukasz w nim nie tylko wyników, ale właśnie tej „biegowej magii”?
NH: Bieganie po górach daje mi energię do życia, dawkę endorfin, które pozwalają przetrwać codzienność w murach miasta. Wspomnienia zobaczonych obrazów, nowe smaki i zapachy przywołują wspomnienia, pozwalające jeszcze raz odnaleźć się tam, gdzie odnajduję piękno tego świata i zapomnieć o troskach. Zrobienie dobrego wyniku nie jest dla mnie najważniejszym celem w takim wyścigu. Nie kręci mnie motywacja zewnętrzna – bieganie dla gadżetu czy medalu. To oczywiście cieszy, ale najważniejszą wartość ma motywacja wewnętrzna. Dokonanie czegoś w imię innej intencji niż bycie w pierwszej dziesiątce czy zdobycie trofeum. Największą wartością jest wartość, którą dajesz innym. Wartość duchowa. Nikt mi nie zabierze wspomnień kontaktu z naturą, czerpania przyjemności z przemierzania górskich szlaków dniem i nocą, znajdowania radości w dokonaniu czegoś niezwykłego, przyjmowania wartości, które pozwalają odnaleźć siebie. Myśli, które rodzą się po takich wędrówkach często pozwalają znaleźć motywację do kolejnych działań. Książka zawiera dużo takich myśli, które zainspirują do osiągania własnych celów i sięgania po własne marzenia. Każdy znajdzie tam coś dla siebie. Nie tylko biegacze.

MB: Naszą rozmowę publikujemy dokładnie w Dzień Kobiet… Coraz więcej kobiet biega ultra, coraz więcej z nich odnosi sukcesy w świecie ultra. Co kobiety ciągnie do ultra? Co sprawiło, że świat ultra wciągnął i Ciebie?
NH: Kobiety lubią wyzwania. Nie boją się trudności, lepiej znoszą ból, są konsekwentne w dążeniu do celu, często wręcz uparte. To są cechy bardzo pomocne w pokonaniu dystansu ultra. Mnie do ultra ciągnęło odkąd chodziłam po górach z plecakiem, nie myśląc jeszcze o bieganiu. Lubiłam długie, kilkugodzinne wędrówki. Odkryłam w sobie wtedy niesamowitą moc pokonywania długich dystansów bez tzw. „odcięcia” od energii. Mój organizm potrafił znosić duże obciążenia. Poza tym lubię samotność długodystansowca. Nie przeszkadza mi bieganie kilkanaście godzin w samotności. Lubię być sam na sam z przyrodą. Czuć się małą cząstką świata natury.

MB: Twoja książka i Ty sama jesteście inspiracją dla tych, którzy jeszcze z pewną nieśmiałością podchodzą do przekraczania własnych granic… Nie tylko w bieganiu, ale i w życiu. A kto lub co inspiruje Ciebie?
NH: Mnie inspiruje pasja do podróży, do poznania czegoś nowego, odkrywania nowych miejsc, dotąd niezbadanych, miłość do gór. Niezapomniane chwile z poprzednich wyjazdów budują fundament do nowych.

MB: Jaki jest odbiór Twojej książki? Czy masz już pierwsze sygnały od ludzi, których udało Ci się zainspirować do działania dzięki Twojej biegowym doświadczeniom?
NH: Jeszcze przed ukazaniem się książki dostawałam wiadomości od ludzi, że moje teksty są inspirujące. Świadomość, że byłam czyjąś motywacją do walki ze słabościami na trasie biegowej, daje niesamowite poczucie szczęścia, że moje myśli zawarte w słowach pomagają innym osobom zmierzyć się z trudnościami napotykanymi na ścieżkach zarówno biegowych, jak i życiowych. Wiele osób po przeczytaniu książki mówiło, że wzruszyła ich do łez. Rzeczywiście można się wzruszyć, szczególnie że sama wracając do niektórych fragmentów mam łzy w oczach. Słowa, które płyną z głębi serca zawsze dają powód do wzruszeń. W książce znalazły się też praktyczne wskazówki dla biegaczy, osób znajdujących się na rozdrożu życiowym oraz dodatek kulinarny z pomysłami na smaczne i proste potrawy.

MB: „Sięgając za horyzont. Z pamiętnika ultraski” to książka, która może mieć swój ciąg dalszy. Czy planujesz w przyszłości kontynuację?
NH: Książka „Sięgając za horyzont. Z pamiętnika ultraski” została zakończona. To jedna całość, gdzie nie chciałabym już niczego zmieniać ani tworzyć drugiej części. Mam w zarysie kolejne pomysły, jednak niekoniecznie o tematyce biegowej. Na razie nie chcę ich zdradzać.

Jeżeli ktoś chciałby razem z Natalią przenieść się na trasy najbardziej znanych, dla większości biegaczy wręcz kultowych, biegów ultra i zainspirować się do przekraczania granic, nie tylko w świecie biegowym, zapraszamy na stronę >>> TU.

1 Responses

  1. Nic dziwnego, że inspiruje! Wspaniała postać, podziwiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *