New Zealand Marathon Expediotion 2015

31 lipca 2015 By Slider, ŚWIAT With 4787 Views

Biegiem na kraniec świata – New Zealand Marathon Expediotion 2015

Trudno zliczyć państwa, w których nie pojawiła się stopa Szakala z Bałut – klub, który skupia kilkudziesięciu biegaczy z Łodzi i okolic.

Szakale startują w biegach masowych na długich dystansach, nie tylko w Polsce, ale również i w znacznie bardziej oddalonych lokalizacjach, nie rzadko egzotycznych.

5
W 2013 r. czwórka z Szakali Bałut uczestniczyła jako Accenture Rwanda Marathon Expedition w maratonie w Kigali. Rok później już sześcioosobowy team rywalizował na stokach czynnego indonezyjskiego wulkanu BROMO – i to z sukcesami, Anna Otocka zajęła drugą lokatę w maratonie, zaś Diana Szczęsna była trzecia w półmaratonie. Podczas obu wypraw Szakale organizowały również biegi dla dzieciaków – Z Polski przywieźliśmy upominki od sponsorów – kredki, piłki, stroje sportowe, skakanki. Dla najlepszych mieliśmy prawdziwe medale. Te biegi, to było dla nas prawdziwe wyzwanie. Upilnować dzieciaki na stracie, na trasie, a potem rozpoznanie zwycięzców na mecie. Ania rozdająca nagrody przede wszystkim musiała uniknąć stratowania. W Rwandzie pomagali nam nauczyciele, za to indonezyjscy pedagodzy zainteresowani byli głównie tym, by dla siebie wyszarpnąć jak najwięcej upominków – opowiadają. W wielu egzotycznych krajach startowali też indywidualnie, jak choćby w Urugwaju, Brazylii, Kostaryce, Sierra Leone, Tanzanii, Tajlandii, Malezji, Libanie, Omanie czy Barbadosie i Mauritiusie.

W najbliższym czasie (9-23 sierpnia 2015 r.) na Szakali czeka kolejna wyprawa: Accenture New Zealand Marathon Expedition. W sierpniu odbywa się tam 5. Bridges Marathon, dość zagadkowa impreza biegowa, na temat której trudno dowiedzieć się więcej nawet ze strony organizatora.

Szakale ruszają trzyosobowym składem: Maciej Rakowski i Szymon Drab na maraton, a Klaudia Kobus na półmaraton. Trochę szkoda, że w Nowej Zelandii trafimy na środek zimy, ale przynajmniej nie będzie tłoku w turystycznych miejscowościach – mówią. O czym marzą? – Żeby ukończyć zawody i zobaczyć ptaka kiwi.

2a
Na pytanie, skąd zrodził się szalony pomysł startu w Nowej Zelandii (podróż samolotem trwa ok 33-35 godzin) odpowiadają: Gdybyśmy wzięli do ręki łopatę i próbowali „przekopać się” przez środek Ziemi wzdłuż jej średnicy dotarlibyśmy do… bezkresu Oceanu Spokojnego. Tutaj bytować i biegać się nie da. Jednak z tego punktu moglibyśmy popłynąć łodzią do najbliższego lądu – i tak dotarlibyśmy do najdalej oddalonego lądowego miejsca od Polski na kuli ziemskiej – Wysp Chatham (terytorialnie należących do Nowej Zelandii). Nic nam jednak nie wiadomo (a szperaliśmy w Internecie sporo), by organizowano tutaj zawody na dystansie maratonu. Uciekamy więc 800 kilometrów na zachód i docieramy do brzegów Nowej Zelandii – najdalej oddalonego od Polski kraju, gdzie można przebiec maraton – Tak zapowiadają pomysł ekspedycji Accenture New Zealand Marathon Expedition – „biegniemy tutaj, bo dalej już się nie da”.

4

Serwis runandtravel.pl objął patronatem ekspedycję. Już w sierpniu będziecie mogli na bieżąco zapoznać się z przesyłanymi przez Szakali relacjami. Więcej na temat ich wypraw, w tym relacje z wypraw do Rwandy i Indonezji znajdziecie na stronie Szakali: www.szakalebalut.pl

Tags : ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *