16 grudnia 2019 By TRAVEL With 2818 Views

16 dni w Himalajach.

21 dni w podróży, łącznie 16 dni trekkingu i ekspedycji Island Peak, 150 km marszu, 8 wiszących mostów i niezliczona liczba wspomnień. Tak w skrócie podsumować można tegoroczną jesienną wyprawę Oli i Sebastiana. Zapraszamy do przeczytania krótkiej relacji.

Tekst: Aleksandra Stanek

Wylot z Warszawy do Katmandu, z przesiadką w Katarze. 6 godzin zajmuje nam podróż z Katmandu do Ramechhap, potem już „tylko” lot do Lukli i lądowanie na drugim najniebezpieczniejszym na świecie lotnisku (szacunek dla pilotów 18-osobowego samolotu).

Lukla (2850 m n.p.m) to miejsce, gdzie znajduje się ostatni na naszej trasie pojazd mechaniczny (wyłączając śmigłowce), więc tutaj rozpoczynamy naszą wędrówkę. Codziennie po lokalnym śniadaniu pokonywaliśmy kilkugodzinne odcinki drogi w otoczeniu przepięknej i niesamowitej natury najwyższych gór świata – korony ziemi.

Nepalskie jedzenie jest bardzo proste i niesamowicie smaczne. Ryż, ziemniaki, marchew, kapusta, jajka, chlebki tybetańskie, chapati, makaron, pancakes’y… Toalety to dziury w ziemi lub czasem nasz europejski sedes z ręczną spłuczką – wiadro :). Prysznic, owszem ciepły, ale na zewnątrz lodgy. Z kolei temperatura otoczenia mało kusząca do kąpieli. Pranie robione w lodowatej wodzie, a przy tym skostniałe ręce.

Celem naszego trekkingu były dwa kierunki – pierwszy do Everest Base Camp (5364 m n.p.m) oraz Kala Pattar (5644 m n.p.m). Drugi, główny docelowy kierunek – szczyt Island Peak (6189 m n.p.m.) Atak szczytowy ekspedycji trwał 13 godzin (od 1 w nocy do 14:00). Najpierw czekała nas 800-metrowa wspinaczka filarem skalnym, zakończonym eksponowaną granią. Następnie przeszliśmy przepiękny lodowiec o wschodzie słońca i zaatakowaliśmy lodową ścianę prowadzącą na szczyt. Droga powrotna do Lukli to podziwianie natury, widoków oraz obserwowanie miejscowego stylu życia. Dzień zwiedzania Katmandu, chwile refleksji w świątyni życia i śmierci oraz powrót do domu z przygodą w Katarze.
Jesteśmy szczęśliwi, pełni energii i pomysłów. Chcemy się ze wszystkimi podzielić naszymi emocjami. Muszę jeszcze powiedzieć coś bardzo ważnego: w Everest Base Camp powiedziałam „Tak, chcę być Twoją żoną” 🙂 Make dreams come true.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *