7 września 2017 By GÓRY & ULTRA, Slider With 1178 Views

Biec mocno i utrzymać się przy życiu. To jedyna strategia, jaką mam.

„Bieganie ultra sprawia, że jestem silniejsza i lepsza również w życiu. Myślę, że dzisiaj żyjemy zbyt wygodnie. Bieganie ultra sprawia, że musimy trochę pomęczyć zarówno swoje ciało, jak i głowę.” Zapraszamy na rozmowę z Mimmi Kotka, która w tym roku była pierwszą kobietą na dystansie TDS (119 km) w ramach Ultra Trail du Mont Blanc.

Monika Bartnik: „Back on the trails! Autumn air and beautiful weather, September is my favorite month!” To Twoje słowa, które wraz z biegowym zdjęciem opublikowałaś na Instagramie zaledwie kilka dni po udziale w TDS (119 km) w ramach Ultra Trail du Mont Blanc i zajęciu (z czasem 15:47:07) pierwszego miejsca wśród kobiet. Już wróciłaś do biegania? 
Mimmi Kotka: Na trasę TDS nie wróciłam. Ale rzeczywiście znowu zaczęłam biegać. Czuję się wystarczająco zregenerowana.

MB: Jak się więc regenerujesz się po tak długich biegach?
MK: Tak naprawdę to nie wiem, ponieważ to był mój najdłuższy dystans, jaki przebiegłam do tej pory. Biegam tak jak czuję. Tego lata zrobiłam dwa biegi ultra w ciągu dwóch tygodni i to było jednak za dużo.

MB: Gdzie najbardziej lubisz biegać?
MK: W górach. W każdych górach! Ale najbliższe mojemu sercu są Alpy i góry w Szwecji.

MB: A jaki teren jest Twoim ulubionym?
MK: To zależy od nastroju. Najwięcej zabawy mam na technicznych i stromych trasach, ale czasami miło jest pobiegać po prostym szlaku w lesie.

Mimmi Kotka / fot. Toni Spasenoski

Mimmi Kotka / fot. Toni Spasenoski

MB: W jednym z wywiadów z Tobą przeczytałam, że zawsze lubiłaś aktywność na świeżym powietrzu, ale były to … jazda na nartach, jazda na rowerze, nurkowanie… Kiedy polubiłaś więc bieganie?
MK: Dokładnie. Nie mam biegowej czy też lekkoatletycznej przeszłości, ale zawsze aktywność outdoorowa dawała mi dużo radości. W 2010 roku wymyśliłam sobie wyzwanie, że pobiegnę w popularnym biegu w Szwecji na 30 km. Przygotowywałam się do tego biegu trenując w lesie i wtedy zakochałam się w trail runningu. Przez kilka lat biegałam dla zabawy i relaksu. Ale w końcu poczułam, że muszę podejść do biegania poważniej. W 2014 roku zaczęłam więc trenować więcej, bardziej skupiać się na samym bieganiu. Można więc powiedzieć, że biegaczką zostałam w 2014 roku. W 2015 roku chyba aż za bardzo skoncentrowałam się na bieganiu, bo miałam kontuzję. Ale już rok później osiągnęłam pełną równowagę.

MB: Patrząc na listę biegów, w których wzięłaś udział w ostatnich 2 latach i wygrałaś, najwięcej jest dystansów ultra w terenie. W 2016 roku – 1. miejsce w Trail des Balcons d’Azur (52 km) we Francji, 1. miejsce w Trail du Lac d’Annecy – Marathon Race (43 km) we Francji, 1. miejsce w Gran Trail Courmayeur 90 km we Włoszech, 1. miejsce w Ultra-Trail Courmayeur-Champex-Chamonix (CCC) 101 km we Francji. W 2017 roku – 2017 roku – 1. miejsce Mont-Blanc 80 km we Włoszech, 3. miejsce High Trail Vanoise (70 km) we Francji, 1. miejsce w Swiss Alpine Marathon (47 km). Czy najlepiej czujesz się biegając ultra?
MK: To naprawdę był przypadek. Kiedy po raz drugi wygrałam, zrozumiałam, że to jest coś, co powinnam robić. I to chyba jest prawda.

MB: Co więc lubisz w bieganiu ultra dystansów?
MK: Przede wszystkim to, że podczas takich biegów mogę doświadczać natury i poznawać nowe miejsca. Czymś wyjątkowym i unikalnym jest również wspólnota i integracja pomiędzy biegaczami ultra. W jakim innym sporcie pierwszy na mecie czeka na ostatniego, żeby razem z nim się cieszyć i mu pogratulować? Ultra bieganie to również zwycięstwo nad samym sobą, nad wątpliwościami i ograniczeniami. Pod tym względem jest takie samo dla każdego. Bieganie ultra sprawia, że czuję się silniejsza i lepsza również w życiu. Myślę, że dzisiaj żyjemy zbyt wygodnie. Bieganie ultra sprawia, że musimy trochę pomęczyć zarówno swoje ciało, jak i głowę.

Mimmi Kotka na trasie TDS / fot. © UTMB® Franck Oddoux

Mimmi Kotka na trasie TDS / fot. © UTMB® Franck Oddoux

MB: Wróćmy jednak na trasę TDS. W ubiegłym roku – za czasem 13:42:46 – zajęłaś pierwsze miejsce wśród kobiet na CCC (100 km) w ramach Ultra Trail du Mont Blanc. Czy już wtedy podjęłaś decyzję, że następnym krokiem będzie TDS na dystansie 119 km?
MK: Nie zupełnie. Miałam ogromny respekt do dystansu i dałam sobie trochę czasu na decyzję.

MB: Druga kobieta – Maud Gobert z Francji – przybiegła na metę 2 godziny po Tobie. Czy taką przewagę nad rywalkami miałaś podczas całego biegu?
MK: Wyrwałam do przodu już na samym początku i podczas całego wyścigu stale zwiększałam swoją przewagę, ale Maud jest naprawdę świetną biegaczką. Lubię ją.

MB: Co było dla Ciebie najtrudniejsze podczas TDS?
MK: Ostatni zbieg w ciemnościach z Bellevue. Zwichnęłam kostkę i na tej części bardzo technicznej musiałam iść aż dotarłam do asfaltu.

MB: Jaką miałaś strategię?
MK: Biec mocno i utrzymać się przy życiu. To jedyna strategia, jaką mam.

MB: Miałaś kryzys na trasie?
MK: Nie, tylko ta zwichnięta kostka na końcu trasy i zmęczenie, które pełzało za mną jak wschód słońca.

Mimmi Kotka na mecie TDS / fot. © UTMB® Pascal Tournaire

Mimmi Kotka na mecie TDS / fot. © UTMB® Pascal Tournaire

MB: W tym roku zajęłaś pierwsze miejsce w 80 km du Mont Blanc, Swiss Alpine Marathon K47, trzecie miejsce w High Trail Vanoise, wygrałaś TDS. W jakich biegach w przyszłym sezonie masz zamiar stanąć na podium?
MK: Nie możesz zaplanować zwycięstwa, ale chciałabym zrobić dłuższe biegi powyżej 100 mil.

MB: Jakie masz plany na przyszły sezon? Czy tym razem już 170 km w UTMB? A może jakieś ultra w Polsce?
MK: Nie mam jeszcze planów, więc może rzeczywiście jakieś ultra w Polsce. No i oczywiście UTMB jest na moim radarze.

MB: Pytanie trochę żartobliwe, bo będzie o zegarkach. To jedno z ulubionych i najczęściej pojawiających się pytań w grupie Ultrarunning Polska. Jaki zegarek polecasz? Garmin czy Suunto?
MK: Oczywiście, biegowe gadżety! Najczęściej biegam ze starym Suunto X-lander. Tylko wysokość i czas. To wszystko, czego potrzebuję! Ale lubię Suunto Ambit. Mój Suunto Ambit 2 jest najlepszym zegarkiem z GPS. Teraz mam Suunto Spartan, który wygrałam na biegu, ale żywotność baterii jest krótka. Jakby nie było, Suunto!

MB: Kiedy publikowałam posty o Twoim zwycięstwie w TDS na grupie Ultrarunning Polska, ktoś napisał: „Nie kotka, kocur!”. W języku polskim „kotka” oznacza malutkiego kota. A ty po zwycięstwie byłaś na mecie jak wielki kot, czyli kocur!
MK: Po fińsku „kotka” oznacza „orzeł”. Ale mały kotek jest lepszy. Kocham koty!

Biegowe poczynania Mimmi można śledzić na jej fan page na Facebooku oraz na profilach na Instagramie oraz Twitterze.

Mimmi Kotka / fot. archiwum prywatne

Mimmi Kotka / fot. archiwum prywatne

Zdjęcie „otwarciowe”: © UTMB® / Pascal Tournaire

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *