20 sierpnia 2019 By POLSKIE DROGI, Slider With 1179 Views

Bieg Szlak Trafi 2019. Okiem zwycięzców.

3 sierpnia 2019 roku odbyła się 6. już edycja Bieg Szlak Trafi, imprezy biegowej organizowanej w Kazimierskim Parku Krajobrazowym. Zapraszamy na krótkie podsumowanie okiem zwycięzców.

Piesze szlaki, leśne dukty, polne drogi, wąwozy… Trasy wszystkich biegów – 57 km,21 km, 7 km – organizowanych w ramach Bieg Szlak Trafi to nie tylko możliwość pobiegania w urozmaiconym terenie, ale również okazja do napawanie się widokiem sadów wiśniowych, pól słoneczników, plantacji chmielu czy też płynącej w oddali Wisły. A jak tegoroczną edycję podsumowali tegoroczni zwycięzcy z poszczególnych dystansów? Przeczytajcie!

Artur Jendrych

1. miejsce na dystansie 57 km / czas: 4:29:11

Artur Jendrych przez startem Bieg Szlak Trafi 2019/ fot. Piotr Oleszak

Artur Jendrych jest już trzykrotnym zwycięzcą Bieg Szlak Trafi na dystansie 57 km. W 2017 roku dystans ten pokonał w czasie 4:37:31, w 2018 roku w czasie 4:34:12. Podczas tegorocznej edycji udało się pobiec jeszcze szybciej i na metę dotrzeć po 4 godzinach, 29 minutach i 11 sekundach. Artur nie wygrał tylko raz – zajął wówczas 2. miejsce. Było to w 2016 roku, kiedy do Parchatki przyjechała Dominika Stelmach i „pozamiatała”.

Bieg Szlak Trafił był moim drugim ultramaratonem, a pierwszym który przebiegłem indywidualnie 2016 roku. Stanąłem na starcie razem z Dominiką Stelmach. Wiedziałem, że jest to bardzo mocna zawodniczka i jako nowicjuszowi w tym świecie ultra będzie mi bardzo ciężko z nią rywalizować. Zająłem wtedy 2. miejsce i obiecałem sobie, że za rok wrócę na ten bieg silniejszy i spróbuję poprawić wynik Dominiki. Udało się. Bieg Szlak Trafi to dla mnie ultramaraton tak jakby u siebie, na swoim terenie – co prawda do Parchatki mam ponad 50 km, ale zdarza mi się czasami tam trenować.

Trasa biegu nie jest wymagająca, szczególnie w jego pierwszej części. Pierwsza część to dużo prostych odcinków, na których można naprawdę szybko biec, poprzecinanych miejscami, gdzie trzeba przedzierać się przez pokrzywy i krzaki. W drugiej części napotkamy na trasie dużo więcej wąwozów i miejsc, w których bieg staje się prawie niemożliwy. Biegając kilka lat z rzędu na tej samej trasie – jak również trenując w tych wąwozach – mogę powiedzieć, że trasę znam jak własną kieszeń. Choć nie wiem, czy dałbym radę pokonać ją bez żadnych oznaczeń. Na trasie najbardziej lubię te odcinki pokonywane wąwozami – wspinanie się długim wąwozem pozwala bardzo fajnie zmęczyć nogi. Uwielbiam to uczucie, kiedy mimo sporego nachylenia staram się biec, by nie przejść do marszu. Bardzo lubię też zbiegi wąwozami, gdzie można puścić nogi i uzyskać naprawdę niezłe prędkości. Ostatnie edycje biegu są bardzo suche, co sprawia, że pokonywanie wąwozów jest dosyć proste, nie ma w nich dużo błota, które spowalniałoby i osłabiało z każdym kilometrem. Myślę, że obfite opady deszczu na kilka dni przed biegiem mogłyby naprawdę mocno zmienić ten bieg w prawdziwą wojnę o przetrwanie. W trakcie biegu niewiele może mnie zaskoczyć. Chyba poza zmianą uprawianych roślin na poszczególnych polach 🙂 W tym roku biegło mi się bardzo dobrze, choć praktycznie od 10 km w samotności. Na szczęście w tym roku pogoda była łaskawa i obyło się bez wielkich upałów, które utrudniały rywalizację w minionych latach. Niższe temperatury pozwoliły mi na uzyskanie naprawdę dobrego tempa w końcowych kilometrach biegu, co poskutkowało poprawieniem rekordu trasy o blisko 5 minut.

To, co wyróżnia Bieg Szlak Trafi od innych imprez to wspaniała kameralna i rodzinna atmosfera, niesamowita trasa poprowadzona malowniczymi wąwozami, łąkami, polami, sadami, na których obserwować można piękno przyrody i ludzkiej pracy. Myślę, że Bieg Szlak Trafi to wspaniała impreza, którą mógłbym polecieć każdemu, kto zamierza debiutować w świecie ultra. Ponad 55-kilometrowa trasa z umiarkowaną liczbą przewyższeń to odpowiednie miejsce na postawienie pierwszych kroków. Bieg Szlag Trafi już na stałe wpisał się w kalendarz moich startów. Jest to dobry sposób na sprawdzenie mojej obecnej formy i zweryfikowanie wykonanej pracy, porównanie poszczególnych biegów, zmiany w latach. To wszystko pozwala mi na wyciągnięcie wniosków i sprawdzenie, jak idą przygotowania do startów w drugiej części sezonu.

Aneta Ściuba

1. miejsce wśród kobiet i 7. w klasyfikacji generalnej na dystansie 57 km / czas: 5:22:20

Aneta Ściuba na trasie 57 km Bieg Szlak Trafi / fot. Piotr Oleszak

W Parchatce startowałam już po raz czwarty, w tym trzeci na dystansie ultra, czyli w sumie, od kiedy biegam. Drugi rok z rzędu wygrałam na dystansie ultra. Bardzo lubię ten bieg, bo to takie nasze lokalne ultra. Kazimierz Dolny i Parchatka są oddalone o kilkadziesiąt km od Lublina, więc często tam trenujemy jeżeli chcemy „złapać” odrobinę przewyższeń, znam więc te tereny i lubię tam biegać. Sam BST podoba mi się, ponieważ właśnie ma ciekawą trasę, jest dobrze zorganizowany i zawsze spotkam tam masę znajomych. Trasa jest bardzo zróżnicowana – od asfaltu przez polne i leśne drogi aż po błotniste wąwozy i duże zarośla (trzciny, pokrzywy). Trasa więc nie jest trudna, bo na dystansie niecałych 57 km wychodzi trochę ponad 1000 m przewyższeń, jest za to bardzo ciekawa. Chyba najbardziej podoba mi się miejsce, w którym przekraczamy mała rzeczkę – wiele osób biegnie na wprost przez wodę, nie wiedząc, że 2 metry dalej w krzaczkach kryje się drewniany mostek 🙂 Końcówka biegu również jest piękna, ponieważ biegnie się przez sady, pola chmielu i wąwozy. Zaskakuje jak zawsze pogoda, od której dużo zależy – jeżeli kilka dni wcześniej pada, to w wąwozach można „zostawić buty” i latają tam chmary owadów, ale to dodaje biegowi atrakcyjności, poza tym często jest naprawdę gorąco. Bieg Szlak Trafi – poza ciekawą trasą – wyróżnia to, że panuje tam niesamowita atmosfera. Organizatorzy wkładają naprawdę kawał serca w to, żeby każdy czuł się tam dobrze i wszystko było świetnie zorganizowane. Poza samym biegiem pod Karczmą Parchatka co roku jest mini piknik, gdzie można przyjechać z całą rodziną. Po biegu rozgrywa się również sztafeta „Bieg po Ser”, w której również startuję, ponieważ jest bardzo zabawna. Jest to sztafeta dla 5-osobowych drużyn polegająca na tym, że każdy zawodnik musi jak najszybciej wbiec pod wyciąg narciarski i z niego zbiec, niosąc duży kawał sera. Wygrywa oczywiście najszybsza drużyna. Bieg Szlak Trafi mogę więc polecić każdemu, a jeżeli ktoś nie czuje się na siłachm aby startować w ultra do wyboru są jeszcze 2 krótsze dystanse – 21 i 7 km.

Podium „open” na dystansie 57 km
1. Artur Jendrych / 4:29:11
2. Cezary Cioch / 5:00:42
3. Karol Tichourk / 5:02:16

Podium kobiet na dystansie 57 km
1. Aneta Ściuba / 5:22:20
2. Sylwia Retmaniak / 6:09:38
3. Agnieszka Sosnowska / 6:19:09

Michał Orzeł

1. miejsce na dystansie 21 km / czas: 1:36:23

Pierwsza trójka Panów na dystansie 21 km / fot. Martyny Ścibior

Bardzo lubię biegać w tej okolicy. Mimo że większość zawodów w jakich startuję to biegi uliczne, to trenować wolę w urozmaiconym terenie, jakim właśnie są okolice Kazimierza i Puław. Trasy na pamięć jeszcze nie znam i prawdę mówiąc to chyba pierwszy raz jej nie pomyliłem 🙂 W poprzednich latach zawsze miałem jakieś przygody. Co wyróżnia Bieg Szlak Trafi? Lokalizacja i organizacja, klimat biegu. Trasa biegu jest wymagająca, nierówne podłoże, przeszkody na trasie dodają imprezie charakteru.

Katarzyna Konkel

1. miejsca wśród kobiet i 13. w klasyfikacji generalnej na dystansie 21 km/ czas: 1:50:18

Pierwsza trójka Pań na dystansie 21 km / fot. Martyny Ścibior 

Katarzyna Konkel w tym roku zadebiutowała na Bieg Szlak Trafi.

Udział w Bieg Szlak Trafi wzięłam po raz pierwszy i mam nadzieję, że nie ostatni. Jeszcze 2 tygodnie przed imprezą zastanawiałam się, czy pobiec Bieg Szlak Trafi czy Małą Rycerzową podczas Chudego Wawrzyńca w Ujsołach. Oba biegi były dla mnie pod względem trasy i regionu nieznane. Gdybym miała podjąć decyzję serduszkiem, to zapewne wybrałabym oba, ale jest obecnie tyle biegów trailowych, że nie jest się w stanie wystartować wszędzie. Rozsądek wygrał i z racji jesiennego startu w maratonie w Rzeszowie postawiłam na wcześniejszy start w sierpniu, aby móc jeszcze w sierpniu mocniej potrenować. Dodatkowo, jako Decathlon Lublin Czechów & Decathlon Węglin mieliśmy okazje wesprzeć imprezę i pokazać naszą ofertę skierowaną do biegaczy trailowych.

Co szczególnie spodobało mi się w Parchatce? Kameralność i atmosfera całego biegu. Limit ustalony przez organizatorów idealnie dopasowany do warunków. Zorganizowane grupy biegowe, które dodawały energii, np. Stay Insane, Biegający Świdnik, Multimedia Team. Cenię sobie „Run for fun” w biegach trailowych i motywowanie siebie nawzajem podczas biegu oraz pomoc, szacunek na trasie.

Co wyróżnia Bieg Szlak Trafi wśród innych imprez biegowych? Moim zdaniem, jednym z ciekawych pomysłów, który wyróżnia imprezę jest sztafeta z serem w dłoni – pałeczkę sztafetową stanowi ser. Bardzo oryginalny pomysł 🙂 A tak poważnie, wyróżnia się już samo miasteczko biegowe, które zazwyczaj zlokalizowane jest w szkołach, salach gimnastycznych czy zwykłych namiotach. A tutaj mamy ciekawą karczmę w Parchatce, która ugościła wszystkich – biegaczy po biegu, ich rodziny, czekających kibiców. To, co jest mało widoczne na innych biegach, to pomoc niesiona biegaczom. W Parchatce naprawdę to zauważyłam. Najczęściej na trasie widzę osoby, które tylko stoją i bez energii pokazują kierunek biegu. W tym biegu wolontariusze wykonują dobrą i solidną robotę. Pewna harcerka ostrzegła mnie przed niebezpiecznym odcinkiem, gdzie wbrew pozorom można było się ładnie rozpędzić, a przy tym stracić nie jeden ząb. Gdyby nie Ona, to pewnie by tak było. Techniczność trasy też jest istotna. Kilka tygodni temu miałam okazję uczestniczyć w TriCity Trial, gdzie biegłam ostatni odcinek Sztafety 80+ z grupą Maja Team około 27 km. Przyznaję był on łatwiejszy pod względem bezpieczeństwa. Każdy większy kamień, konar był oznaczony i widoczny z daleka. Bieg Szlak Trafi wymaga naszej większej koncentracji na trasie. To jest swego rodzaju urok trailu, ponieważ im trudniej, tym lepiej. Trasa jest bardzo zmienna i nawet na „tylko” 21 km wymagająca. Na początku wydaje się, że to taki bieg po polach i łąkach z kilkoma górkami. Jednak okolice 6-7 km bardzo mnie zaskoczyły, ponieważ pojawiły się na zmianę konary z błotem, a to wszystko zakończone stromym podbiegiem. To był moment, w którym inny biegacz dodał mi otuchy i powiedział „Dziewczyno! Masz silne nogi i lecisz tak do końca!”. Te słowa powtarzałam na każdym podbiegu i udało się wszystkie biegiem pokonać. Dalej też nie było łatwiej, ponieważ trasa zaczęła łączyć się z biegiem na 7 km i trzeba było znacznie więcej uwagi zwrócić na innych uczestników, którzy nie biegli tym samym tempem, zwłaszcza na zbiegach. Pomimo pięknej pogody nie brakowało błota. Był moment, w którym błoto wciągnęło moje buty na tyle, że musiałam zatrzymać się na moment i ponownie założyć buty. Nie było to łatwe, bo w środku było pełno błota. Na trasie podobały mi się szczególnie przepiękne i liczne lessowe wąwozy. Magiczne pola krzewów i drzew owocowych. To też odróżnia ten bieg od innych trailowych imprez biegowych, ponieważ obecnie co raz częściej trail kojarzy się z bieganiem po górach i w górach. W końcu największe imprezy trailowe odbywają się Bieszczadach, Karkonoszach, Beskidach. Tutaj mamy do czynienia z równie dużą ilością przewyższeń na stosunkowo niskim terenie, co dodaje atrakcyjności. 

Biegło mi się rewelacyjnie! Dla mnie był to kolejny bieg, na którym bez względu na to, na jakim jego etapie byłam, na mojej twarzy widniał uśmiech od ucha do ucha. Moim celem na ten start było luźno pobiec 21 km w terenie jako przygotowanie do jesiennego sezonu ulicznego. Do 3 km biegałam bardzo asekuracyjnie, blisko pierwszej zawodniczki, przy czym tętno miałam bardzo niskie, a nawet zbliżone do tętna w I zakresie. Dlatego też zdecydowałam się na delikatne przyśpieszenie i pokonanie dalszych kilometrów nieco szybciej, wyprzedzając już tylko panów. Mam zwyczaj nie startować w skarpetach kompresyjnych, jednak kiedy będę się wybierać za rok w te tereny, to będzie moje wyposażenie nr 1 🙂

Podium „open” na dystansie 21 km
1. Michał Orzeł / 1:36:23
2. Przemysław Oleksy / 1:38:01
3. Rafał Parol / 1:42:04

Podium Pań na dystansie 21 km
1. Katarzyna Konkel /1:50:18
2. Karolina Lewandowska/ 2:00:16
3. Anna Psuja/ 2:12:44

Jakub Tesluk

1. miejsce na dystansie 7 km / czas: 29:37

Podium mężczyzn na dystansie 7 km / fot. Martyny Ścibior

To był mój drugi start w Parchatce. Wystartowałem tam też rok temu (na tym samym dystansie). Bardzo odpowiada mi przyjazna atmosfera oraz przepiękna trasa. Do tego nie spotkałem się z żadnym niedociągnięciem organizatorów, więc mogę śmiało polecić każdemu ten bieg. Tym bardziej, że jest cała gama dystansów. Każdy powinien coś sobie znaleźć. A i posiłek regeneracyjny nie zawiera mięsa, co też nie jest standardem.
Bieg Szlak Trafi wyróżnia przede wszystkim malownicza trasa. Całość zaczyna się przy ładnym stoku, trasa to głównie zbieganie i wbieganie po wąwozach lessowych w otoczeniu lasu. A końcówka biegu to przecięcie plantacji chmielu. Biegam głównie po ulicach, więc dla mnie trasa jest raczej trudna. Niby tylko 7 kilometrów, ale mimo wszystko trochę przewyższeń się uzbiera. Ciężko znaleźć płaski fragment, a jeśli już to się uda, to i tam znajdą się jakieś utrudnienia w postaci błota, pokrzyw albo kamieni. W całej trasie najbardziej podoba mi się końcówka, gdy przebiega się przez uroczy chmielnik. Oprócz walorów estetycznych fajne w tym etapie jest to, że to już końcówka biegu, a także chyba najbardziej płaski kawałek. W tym roku biegło mi się bardzo dobrze. Pogoda dopisała bardziej niż w ostatnio, gdy z nieba lał się żar. Planem na ten dzień było 30-kilometrowe rozbieganie, więc chciałem zrobić kilkanaście kilometrów przed startem, potem 7 km w ramach BST, no i rozbiegać to wszystko. Nie będę ukrywał, że po zeszłorocznym drugim miejscu miałem apetyt na podium, ale trochę nie wiedziałem, czego mogę się spodziewać po moich nogach, które będą już miały trochę kilometrów za sobą. Ostatecznie udało się pobiec dobrze taktycznie, cały bieg był pod kontrolą i udało się wygrać.

Zapraszamy na fan page Kuby >>>TU

Karolina Traczykiewicz

1. miejsce wśród kobiet na dystansie 7 km i 12. w klasyfikacji generalnej

Podium kobiet na dystansie 7 km / fot. Martyny Ścibior

Tegoroczna edycja Biegu Szlak Trafi to był mój debiut na trasach w Parchatce. Czasami zdarza mi się wybierać tamtejsze tereny na trening, ale nie miałam jeszcze okazji, aby rywalizować na nich z innymi biegaczami. Tereny Kazimierza Dolnego oraz Parchatki zdecydowanie mogę polecić na biegowe treningi. Lubię je za różnorodność terenu, liczne wąwozy, nierówności na polnych drogach, piaszczyste i kamieniste podłoże, a także jeśli pogoda płata figle, to natrafimy na błoto. Całe wydarzenie ma bardzo przyjazną atmosferę. Organizatorzy dbają o każdy szczegół. Na bieg docierają biegacze z różnych rejonów Polski. Na wyróżnienie zasługuje tutaj Bieg na stok (Bieg po ser), który jest sztafetą drużynową, w której rolę pałeczki pełni pudło wypełnione serem, ważące ok 1,5 kg. To było super doświadczenie, które polecam każdemu! Dystans 7 km, który wybrałam liczy ok. 200 m przewyższeń. Trasa nie należy do najłatwiejszych, jest wymagająca i jednocześnie szybka. Przez cały dystans mamy do czynienia z całą paletą różnorodnego podłoża. Na trasie czekają na nas trzy podbiegi, na których można się konkretnie zmęczyć.

Podium „open” na dystansie 7 km
1.  Jakub Tesluk / 29:37
2. Krzysztof Lotek / 30:01
3. Łukasz Augustyniak / 30:08

Podium kobiet na dystansie 7 km
1.  Karolina Traczykiewicz / 35:07
2. Magdalena Zych / 37:11
3. Lilianna Jaworska / 37:49

Zapraszamy na stronę Bieg Szlak Trafi, fan page na Facebooku i profil na Instagramie.

Zdjęcie „otwarciowe”: Artur Jendrych na trasie Bieg Szlak Trafi 2019 / fot. Piotr Oleszak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *