15 kwietnia 2016 By LUDZIE, RUNSTYLE, Slider With 3242 Views

„Dymus. Dokument”

11 kwietnia br. odbył się pokaz przedpremierowy filmu „Dymus. Dokument”, który opowiada o znanym fotografie sportowym – Piotrze Dymusie. O pracę nad filmem, jego montaż, współpracę na planie zapytaliśmy twórcę dokumentu Krzysztofa Zaniewskiego (Chrisactive) oraz bohatera filmu – Piotra Dymusa.

Zdjęcie- temat przewodni

Zapraszamy do obejrzenia trailera filmu „Dymus. Dokument” – TU. 

Nic się drugi raz nie powtórzy…

Rozmowa z Krzysztofem Zaniewskim (Chrisactive), twórcą dokumentu.

Krzysztof Zaniewski przy pracy (fot. Piotr Dymus)

Krzysztof Zaniewski przy pracy (fot. Piotr Dymus)  

Materiał filmowy trwający 22 minuty to efekt końcowy Twojej wielomiesięcznej pracy nad filmem dokumentalnym o Piotrze Dymusie. Ile dokładnie zajęła Ci praca nad filmem i co było dla Ciebie największym wyzwaniem, nie tylko podczas zdjęć, ale i podczas montażu?
Praca nad koncepcją filmową zaczęła się już kilka miesięcy przed rozpoczęciem nagrań. Dwa tygodnie poprzedzające zawody spędziłem w Tatrach polskich i słowackich, gdzie udało mi się nagrać zdecydowaną większość plenerów. Z Piotrem spędziliśmy cały dzień przy jego pracy na BUGT. Wywiady nagrywaliśmy już na Mazowszu w Puszczy Kampinoskiej. Potem zacząłem zbierać archiwa do filmu. Wyzwaniem był fakt, że odpowiadałem za wizerunek mojego bohatera, na który zapracował sobie nie tylko talentem, ale przede wszystkim ciężką praca. Od pierwszego filmowego „klapsa” do dzisiaj minęło 7 miesięcy. Mogę powiedzieć, że to jest czas, w jakim powstawał film. Oczywiście z przerwami na pracę nad bieżącymi projektami filmowymi.

Scenerią filmu jest Bieg Ultra Granią Tatr. Dlaczego właśnie ten bieg wybrałeś do pokazania nie tylko pracy Piotra, ale i jego samego?
Grań Tatr to przepiękne, spektakularne plenery. Te zawody to duże wyzwanie logistyczne i wielki wysiłek przy ich rejestrowaniu. Szczególnie tutaj była szansa pokazać trudny charakter pracy Piotra, jego poświęcenie, ale i ukazać wielką pasję do tego, co robi.

Krzysztof Zaniewski przy pracy (fot. Piotr Dymus)

Krzysztof Zaniewski przy pracy (fot. Piotr Dymus)

Co było dla Ciebie najtrudniejsze podczas kręcenia zdjęć?
Myślę, że sprawne rozkładanie jazdy kamerowej na zawodach w momentach, kiedy uznałem, że taki zabieg będzie korzystny. Także świadomość, że muszę zapanować nad rejestrowaną treścią, bo nic się drugi raz nie powtórzy. Jest tylko jedna szansa na ukazanie odpowiednio bohatera przy pracy, jego interakcji z zawodnikami i wypracowanie odpowiedniego kontekstu do wszechobecnej, przytłaczającej potęgą natury Tatr. W miejscu na ziemi, w którym istnienie człowieka jest szczególnie widoczne jako krótkie tchnienie ewolucji Ziemi.

Jaką chwilę podczas kręcenia zdjęć zapamiętasz? Czy był jakiś moment, który szczególnie utkwił Ci w pamięci?
Na pewno zmęczenie. Generalnie po realizacji takich zdjęć czuję się gorzej niż po przebiegnięciu zawodów. Na pewno dłużej się regeneruję. Miło wspominam pracę z Piotrem podczas nagrań. Piotr nie ingerował w moją pracę i mimo, że miałby w tej materii coś do powiedzenia, zaufał mi całkowicie. Cenię jego profesjonalizm i poczucie humoru.

Kiedy podjąłeś decyzję o zrobieniu dokumentu o Piotrze nie znałeś go osobiście, znałeś jego zdjęcia. Czego dowiedziałeś się o Piotrze jako o fotografie, jako o człowieku podczas pracy nad filmem?
Pomysł kiełkował na długo przed zaproponowaniem Piotrowi takiego nagrania. Nie znałem Piotra osobiście, widziałem go przy pracy, ale przede wszystkim znałem doskonale jego fotografie – myślę, że one opowiedziały o nim najwięcej. Okres wspólnej pracy to spora wymiana doświadczeń. Zdałem sobie sprawę z tego, iż pomimo faktu, że jesteśmy tak różni – tak wiele nas łączy. Dojście do miejsca, w którym obecnie się znajdujemy, jest w jakiś sposób podobne – postawiliśmy na swoją pasję i marzenia. Bardzo szybko się dogadaliśmy i spokojnie realizowaliśmy zdjęcia. Piotr jest osobą o wielkiej wrażliwości, którą pięknie nasącza swoje fotografie. W tego typu pracach poza dobrym warsztatem albo się „to coś” widzi, albo nie. Piotr to zdecydowanie dostrzega. W filmie mamy okazję prześledzić historię powstawania zdjęć, która na ogół jest mało znana. Film ma walor edukacyjny i niesie przesłanie, że warto w życiu robić to, co się kocha, nawet jeśli jest to okupione wyrzeczeniami i ciężką pracą.

11 kwietnia br. w Sklepie Biegacza Warszawa Powiśle miał miejsce pokaz przedpremierowy dokumentu. Na kiedy i gdzie planowana jest premiera filmu? Czy planowane są pokazy w innych miejscach w Polsce? Gdzie będzie można obejrzeć film po premierze?
Dokument filmowy jest na razie w fazie prelekcyjno-pokazowej. Chciałbym zrealizować ten pomysł w kilku większych miastach w Polsce. Organizacja tego przedsięwzięcia jest w toku, ze względu na zgranie wolnych terminów moich i Piotra. Trwają jeszcze prace nad ostateczną formą dotarcia dokumentu do szerszej publiczności.

Krzysztof Zaniewski podczas pokazu przedpremierowego (fot. Karolina Krawczyk)

Krzysztof Zaniewski podczas pokazu przedpremierowego (fot. Karolina Krawczyk)

Co takiego jest w biegach, bieganiu, w samych biegaczach, że robienie filmów biegowych sprawia Ci aż taką przyjemność?
Przede wszystkim chyba najbardziej fakt, że odbywa się to gdzieś na łonie natury, często w ciekawych plenerach. Myślę, że dla mnie przyroda jest bardzo ważna i to jak człowiek zmaga się z jej obliczem. Jest to walka, którą ludzkość stacza od początku swojego istnienia. Zawody sportowe jak np. biegi ultra to piękny przejaw tej walki. Dla mnie jest to głęboki, wielowarstwowy temat.

Czy masz w planach kolejny dokument i czy będzie on poświęcony bieganiu?
Trwają rozmowy na temat kilku projektów dokumentalnych w kraju i za granicą, gdzie temat biegania będzie szeroko poruszany. Myślę, że potencjał dwóch z nich jest przeogromny, ale i wyzwanie wielkie. Liczę na rychły pozytywny rozwój wypadków. Chciałbym móc już niedługo powiedzieć coś więcej na ten temat. Rozmyślam też dość poważnie o ciekawym filmie przyrodniczym. Na ten moment muszę złapać chwilę wytchnienia, skupić się na bieżących projektach sportowych w kraju, które uważam za równie ciekawe.

Zapraszamy na fan page Krzysztofa Zaniewskiego (Chrisactive) oraz na profil na Instagramie.

 

Praca w górach to mój żywioł

Rozmowa z Piotrem Dymusem, fotografem sportowym, bohaterem dokumentu.

Piotr Dymus (fot. Karolina Krawczyk)

Piotr Dymus (fot. Karolina Krawczyk)

Jak zareagowałeś na pomysł powstania dokumentu o Tobie, o Twojej pracy?
Miałem mieszane uczucie. Zawodowo fotografią zajmuję się od niedawna. Przez kilka lat był to mój drugi zawód, pod koniec 2013 roku robienie zdjęć stało się dla mnie jedyną formą zarobkowania. Nie sądziłem aby moje krótkie doświadczenie zawodowego fotografa było wystarczającym materiałem na ten dokument.

W Twojej pracy to Ty „łapiesz” kadry z biegaczami w roli głównej. Jak czułeś się sam w kadrze kamery?
Podczas kręcenia zdjęć na Biegu Granią Tatr prawie nie czułem obecności kamery. Przed realizacją filmu nie znałem Krzyśka, jednak szybko okazało się, że nadajemy na tych samych falach i nie krępowała mnie jego obecność. Poza tym robiłem swoje. Praca w górach to jest mój żywioł. Byłem tak zaabsorbowany, że nie zwracałem uwagi na kamerę. Gorzej było z kręceniem dialogów, trochę się stresowałem i nie szło tak gładko.

Piotr Dymus podczas pracy na Biegu Ultra Granią Tatr

Piotr Dymus podczas pracy na Biegu Ultra Granią Tatr

Co było dla Ciebie najtrudniejsze podczas kręcenia zdjęć?
Myślę, że otworzenie się przed kamerą, mówienie o swoich słabościach i lękach.

Jaką chwilę podczas kręcenia zdjęć zapamiętasz? Czy był jakiś moment, który szczególnie utkwił Ci w pamięci?
Chyba nie było szczególnego momentu. No może ten kiedy po 16 godzinach pracy można było odetchnąć i napić się piwa 😉

Czy od razu obejrzałeś gotowy dokument z Tobą w roli głównej? Jakie to uczucie zobaczyć się na ekranie?
Widziałem film przed jego publiczną prezentacją. Na początku zwlekałem kilka dni zanim w ogóle zdecydowałem się na obejrzenie dokumentu. To było dziwne uczucie. Z jednej strony starałem się spojrzeć obiektywnie na ten dokument i ocenić, co mi się podoba a co wymaga korekty. Jednak dopiero po za drugim czy trzecim razem udało mi się oswoić z widokiem własnej twarzy na ekranie i zebrać kilka uwag. Najtrudniejsza była publiczna prezentacja. Nie przepadam za publicznymi wystąpieniami, więc stres był duży.

Piotr Dymus na Biegu Ultra Granią Tatr

Piotr Dymus na Biegu Ultra Granią Tatr

Co takiego jest w biegach, bieganiu, w samych biegaczach, że robienie zdjęć biegowych sprawia Ci przyjemność?
Największą przyjemność sprawia mi fotografowanie górskich biegów ultra. Wtedy jestem w środowisku, które jest mi naprawdę bliskie, pośród ludzi, którzy czują podobnie jak ja.

Zapraszamy na fan page Piotra Dymusa  – TU oraz na profil na Instagramie – TU.

Tags : ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *