11 lipca 2021 By TRAVEL With 1002 Views

Katarzyna i Lech Dutkiewicz: Dolomity na ferratach, czyli pomysł na aktywne wakacje

Szukacie pomysłu na aktywne wakacje? Sięgnijcie po przewodniki „Dolomity na ferratach”, autorstwa Katarzyny i Lecha Dutkiewiczów. To opis 50 ferrat, czyli gotowy plan na kilka miesięcy urlopu w Dolomitach!


11.07.2021 r.

Katarzyna i Lech Dutkiewicz. Zeszli Tatry latem i zimą… Potem były Alpy i trochę 3- i 4-tysięczników „z buta” i na skitourach. W Dolomity od wielu lat jeździli pojeździć na nartach i zawsze się nimi zachwycali. Bardzo chcieli zobaczyć je latem i tak się złożyło, że kilkanaście lat temu wpadła im w ręce książka o ferratach. No i przepadli! Od tej pory co roku były ferraty. Cztery lata temu siedzieli w Dolomitach trzy miesiące, w kolejnym roku jakieś dwa miesiące… Przyszedł czas, że to Kasia i Lech postanowili stworzyć przewodniki „Dolomity na ferratach”, aby również innych zarazić pasją do Dolomitów.

Sentiero Sentinella - jedna z łatwiejszych a zachwycających tras w Dolomitach Sesto.

Sentiero Sentinella – jedna z łatwiejszych a zachwycających tras w Dolomitach Sesto.

Żadnego przewodnika nie da się napisać z poziomu kanapy. Tym bardziej takiego, który szczegółowo opisuje Dolomity na ferratach. Zacznijmy więc od tego,  jak zaczęła się wasz przygoda z Dolomitami i dlaczego właśnie to pasmo górskie jest dla was szczególne?

Katarzyna i Lech Dutkiewicz: To była miłość od pierwszego wejrzenia, na długo zanim wybraliśmy się na pierwszą z nich. Wystarczyło jedno zdjęcie w książce, abyśmy zakochali się bez pamięci. Nie byle jakie zdjęcie, pochodzące bowiem ze słynnej półki Figari, na trasie jeszcze słynniejszej Via delle Bocchette w grupie Brenta (Dolomiti di Brenta). Po prostu musieliśmy tam pójść, spróbować, zmierzyć się z tymi, wydawałoby się, nieosiągalnymi szczytami. Na wiele z nich wspinaliśmy się klasycznie, z liną i zakładaniem stanowisk, ale to via ferraty skradły nasze serca. Często łatwo dostępne, dostarczają jednak nie mniejszych emocji niż klasyczna wspinaczka. Umożliwiają wejścia w miejsca, o których każdy marzy – bo kto nie pragnie stanąć na szczycie Tofany di Rozes, gdy ogląda ją w całej krasie w czerwieni zachodu słońca? Kto nie chciałby przeżyć przygody, wspinając się na tarasy Gruppo del Sella, lub zmierzyć się z pionowymi ścianami ferraty Tomaselli, a potem ze szczytu podziwiać zapierające dech w piersiach panoramy? My bardzo chcieliśmy. Mamy nadzieję, że uda nam się zarazić tą pasją innych.

Ferrata Zandonella w Dolomitach Sesto

Ferrata Zandonella w Dolomitach Sesto

Nasze życie zawsze było bardzo aktywne i wiele się w nim działo: było jeździectwo, był windsurfing i sportowe katamarany – Topcaty, które wyciągnęły nas na morze na ładnych kilka lat, narty, potem skitoury, zdobywanie tatrzańskich i alpejskich szczytów, a ostatnia dekada to wiele tygodni spędzonych w Dolomitach. Kiedy coś nas porywa to oddajemy się temu w stu procentach. Niespokojne i aktywne dusze…

Jak narodził się pomysł na stworzenie przewodników?

Lech Dutkiewicz: Zacznę od krótkiej opowieści. Pionowa skała w samym środku miejscowości. Trzysta metrów wspaniałej ściany, a pod nogami wioska. Jest tam nawet stolik z ławeczkami przytwierdzony pod koniec trasy ferraty do pionowej ściany – można usiąść i zjeść śniadanie. Siadając przy nim, mając dwieście metrów pustki pod nogami i kościół z cmentarzem tuż obok, jakoś nigdy nie czułem się jednak komfortowo, choć miejsce i widoki dokoła są obłędne.

Ferrata Severino Casara

Ferrata Severino Casara

Byliśmy tam wiele razy. Trasa jest ciekawa, pięknie wykorzystuje rzeźbę terenu, same naturalne chwyty, mówią o niej „sportowa”, cokolwiek może to znaczyć, ale faktycznie nie ma tam drabin, jest tylko kilka haków w miejscach absolutnie niezbędnych i ciekawa, bardzo eksponowana wspinaczka. Kilka lat temu bolała mnie noga, a może wieczorem było za dużo wina z lokalnymi znajomymi, w każdym razie nie miałem ochoty się wspinać, zupełnie inaczej niż moja małżonka. Wybór był więc tylko jeden – Sand in Taufers (wł. Campo Tures) – mała miejscowość na północ od Brunico. Dziesięć minut podejścia za sklepem meblowym i zaczyna się ferrata. Całą trasę przejścia widać jak na dłoni z parkingu i głównej drogi. Trochę się niepokoiłem, w końcu Kasia pierwszy i jedyny raz wspinała się zupełnie sama, i to na dosyć wymagającej trasie. Chodziłem więc elegancko ubrany w ciuchy do wspinaczki wzdłuż drogi, co chwila zerkając w górę i robiąc zdjęcia na maksymalnym przybliżeniu. Po chwili podeszła do mnie para ubrana podobnie do mnie z pytaniem, czy nie wiem, gdzie zaczyna się ferrata.

Doskonale ich rozumiem, najlepsza ścieżka podejścia oznaczona jest znakiem zakazu ruchu dla pieszych, prawdopodobnie postawił ją tam właściciel sklepu, aby nie zostawiano mu pod sklepem samochodów. Pokazałem im właściwy kierunek i wróciłem do obserwacji poczynań Kasi w ścianie. Nie minęła chwila, a dwóch sporo młodszych chłopaków zwróciło się do mnie z podobnym problem jak para wcześniej. Wskazałem drogę i zobaczyłem kolejnego gościa ubranego jak do wspinania idącego w moim kierunku. Bez pytania wskazałem kierunek i podpowiedziałem, jak znaleźć początek ferraty.

Takie sytuacje zdarzały nam się w górach wielokrotnie. Czasem pomagaliśmy znaleźć początek ferraty, a czasem mówiliśmy, jak z niej wrócić. Oznaczenia nie wszędzie są widoczne lub zwyczajnie ich nie ma. Sami też mieliśmy z nimi problem. Najlepszy przewodnik opisujący ferraty w Dolomitach, który pokazał nam gospodarz naszego ulubionego hoteliku, napisany jest w języku niemieckim, a ja, choć wychowany na przygodach Kapitana Klossa, do tego gdańszczanin, nie posługuję się jednak biegle tym językiem. Nie znalazłem ciekawego przewodnika angielskiego, wszystkie są OK, ale czegoś mi brakowało, a z kolei zrozumienie gramatyki włoskiej przekracza moją chęć uczenia się tego języka. Zostawiam to bardziej ode mnie ambitnej Kasi. Naszych rodzimych przewodników też jest nie za wiele. Są oczywiście kultowe Dolomity Dariusza Tkaczyka, w 1994 roku Jan Kiełkowski napisał Żelazne percie Dolomitów, a w 2004 roku ciekawe tłumaczenie z francuskiego wydało wydawnictwo Galaktyka, ale nam we wszystkich tych pozycjach brakowało precyzji i dokładności informacyjnej niemieckiego przewodnika. Już sam jego tytuł oddaje wszystko: Klettersteigführer.

Tofana di Mezzo

Tofana di Mezzo

I tak nieśmiało zrodziła się myśl… „A może napiszemy własny przewodnik?”. To był świetny pomysł – mogliśmy połączyć przyjemność z pożytecznym, zrobić dodatkowo coś ekstra, coś wyjątkowego również dla nas samych. Ja zawsze lubiłem pisać, zawsze chciałem napisać książkę. Tylko o czym? Kasia z kolei pasjonowała się fotografią. Połączenie było więc idealne. I tak oto mogliśmy po kilka miesięcy w roku spędzać w Dolomitach, wspinając się – przecież piszemy przewodnik. Początkowo miało być krótko i treściwie, żadnej beletrystyki, bez opisów przejść; dojazd, dojście, trasa, powrót, schemat drogi z trudnościami. Później ambicje rosły. Ja czytałem coraz więcej i więcej, i chciałem podzielić się choć częścią ciekawostek które napotykałem w przedziwnych źródłach, Kasia z kolei przygotowywała coraz więcej rewelacyjnych zdjęć, które tak trudno było odrzucić. W końcu przyjęliśmy formę, początek jak wszędzie, to, co musi być… Może trochę poniosło nas przy historii ferrat, ale schemat każdej trasy staraliśmy się zachować taki sam – wszystkie niezbędne informacje plus dużo zdjęć z trasy i maksymalnie jedna krótka informacja czy historyjka dotycząca ferraty. Musimy się wam przyznać, wspólne wspinanie się po ferratach, przygotowywanie materiału do naszego przewodnika, wreszcie pisanie go i przygotowanie do druku to było kilka lat superzabawy.

Po pierwszym zebraniu materiałów przyszedł czas mozolnego pisania, obróbki setek zdjęć, sprawdzania nazw w kilku językach, parametrów technicznych, szczegółów tras, przejść, opracowywania map, kolejnych korekt. Gdybyśmy kilka lat temu wiedzieli jak żmudna to będzie praca, szczególnie gdy z dnia na dzień nasze własne oczekiwania i wymagania rosły, to decyzja nie byłaby pewnie aż tak entuzjastyczna… Na szczęście kolejne miesiące spędzone w Dolomitach, wspólne wspinaczki, dobre jedzenie i wina osładzały późniejszy czas poświęcony na pisanie.

Jakie informacje znajdą czytelnicy w przewodnikach?

To szczegółowe opisy ferrat z ich parametrami, kluczowymi punktami, mapkami, wskazówkami dojazdu i niezbędnymi informacjami ułatwiającymi wyprawę. Dodatkowo, każdy kto kupi przewodnik otrzymuje dostęp do bazy ferrat, gdzie znajdzie wszystkie informacje online i dodatkowo nawigację do miejsca startu.

Pierwsza część przewodnika zawiera 300 pięknych zdjęć obrazujących wspinaczkę na ferratach i wspaniałe krajobrazy Dolomitów. Mapki regionów ułatwiają orientację w terenie, a topo ferrat i wskazówki dojazdu pokazują szczegóły trasy. Łącznie 536 stron.

Część 1 obejmuje obszary Dolomitów: Gruppo del Sella e del Sassolungo, Gruppo delle Tofane, Gruppo del Cristallo e Pomagagnon, Gruppo del Sorrapiss, Gruppo di Fanes, Passo Falzarego oraz Puez-Odle.

Ferraty w Dolomitach są bardzo urozmaicone, dlatego każdy znajdzie tu trasy dla siebie:

  • Ci, którzy chcą ambitnej, wymagającej wspinaczki z kilkusetmetrowymi przepaściami pod stopami będą zachwyceni trasami takimi jak Ferrata Ski Club 18, Ferrata Piazzetta czy Ferrata Tomaselli.
  • Dla tych, którzy lubią długie, wyczerpujące ale nie tak trudne technicznie trasy mamy propozycję wypadu na Cristallo po którym prowadzi Sentiero Ivano Dibona i Ferrata Marino Bianchi albo na jedną ze słynnych Tofan: Tofanę di Dentro, na którą prowadzi Ferrata Formenton czy Tofanę di Rozes z Ferratą Lipellą
  • Trasy takie jak Via ferrata in memoriam Günther Messner czy Sentiero attrezzato Vallon Bianco to propozycja dla tych, którzy chcą wędrować łatwymi ścieżkami i podziwiać zachwycające krajobrazy Dolomitów.

Cześć 2 opisuje ferraty w Dolomitach w obszarach: Dolomity Sesto – część wschodnia: Croda Rossa di Sesto, Monte Popera, Dolomity Sesto – część zachodnia: Monte Paterno, Cadini di Misurina, Monte Piana, Alpy Karnickie – dodatek, Valle Aurina – dodatek.

Ferrata Zandonella w Dolomitach Sesto_

Ferrata Zandonella w Dolomitach Sesto_

Do tej pory ukazały się dwie części, planujecie część trzecią. Czego będzie dotyczyć?

Katarzyna Dutkiewicz: Trzecia część to będzie zachwycająca BRENTA. Gruppo di Brenta położona jest mocno na zachód, przy Madonnie di Campiglio. Spędziliśmy tam już kilka tygodni i w zasadzie mamy już wszystkie materiały, ale chcemy dorobić jeszcze trochę zdjęć, do których przykładamy dużą wagę, ponieważ uważamy, że one najlepiej potrafią oddać urok tych miejsc i są najlepszym sposobem na przekonanie ludzi do wyboru Dolomitów na urlop, jak i do decyzji na które konkretnie ferraty pójść.

Dwie części przewodnika „Dolomity na ferratach” możecie kupić teraz promocyjnej cenie. Sprawdźcie szczegóły na dolomitynaferratach-przewodnik.pl.

 

Tags : , ,

1 Responses

  1. Rewelacja!!! Sama juz nie mogę się doczekać, kiedy wybiorę się ponownie w Dolomity i odkryję urok ferrat. Kasia, Leszku kawał wspaniałej roboty!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *