Pięć państw, pięć szczytów i pięć dni górskiej przygody. Grupa – w tym Przemek Górak – biegaczy prowadzona przez trenera Darka Kruczkowskiego rusza na Bałkany, by dzień po dniu zdobywać kolejne szczyty – od chorwackiej Dinary po graniczny Korab. O pomyśle, logistyce, upałach, które mogą być większym wyzwaniem niż same góry, i zasadzie „wchodzimy wszyscy albo nikt” opowiada Przemek.
- Jak wyglądały przygotowania do takiego projektu? Czym różnią się od przygotowań do zawodów biegowych?
- Co będzie największym wyzwaniem - przewyższenia, długość tras, upał czy regeneracja dzień po dniu?
- Jak wygląda logistyka takiego wyjazdu? Gdzie śpimy, jak przemieszczamy się między krajami i szczytami?
- Który z pięciu szczytów budzi największy respekt i dlaczego?
Jedziemy w pięcioosobowym składzie jednym samochodem. Pomysł całej wyprawy wyszedł od naszego trenera, Darka Kruczkowskiego. W ekipie są osoby, które z nim trenują, m.in. Paweł Czerniak oraz dwóch biegaczy specjalizujących się na asfalcie.
Pomysł zrodził się u trenera Darka Kruczkowskiego, którego w świecie biegowym nikomu nie trzeba przedstawiać. Kilka lat temu przeczytał relację jednego pana, który wszedł na wszystkie te szczyty i trzy lata temu zaczął układać sobie plan, jak to ogarnąć. A że bardzo lubi podróżować, to jak postanowił tak zrobi i my mu w tym pomożemy. To jest taka Korona Bałkanów, ale niepełna – brakuje jeszcze Serbii – Midżur 2169 m n.p.m. i dwóch najwyższych. Bułgaria – Musała 2925 m n.p.m oraz Grecja – Olimp 2917 m n.p.m.
Jak wyglądały przygotowania do takiego projektu? Czym różnią się od przygotowań do zawodów biegowych?
Przygotowań do tej przygody nie był jakichś specjalnych. Każdy z nas jest w trakcie sezonu biegowego, więc „jakąś” tam formę wszyscy mamy. Różnica w przygotowaniach między tą Koroną Bałkanów a startem w biegach jest taka, że nie ma żadnej rywalizacji, żadnej spiny. Ile damy zrobi, tyle zrobimy. Co nie znaczy, że nie mamy ambicji 🙂
Co będzie największym wyzwaniem - przewyższenia, długość tras, upał czy regeneracja dzień po dniu?
Myślę, że największym wyzwaniem będzie pogoda, bo zapowiada się cały tydzień na Bałkanach full lampa, zero chmur i temperatury 32-40C. No ale wiadomo, to są wysokie góry, więc trzeba brać pod uwagę jakąś gwałtowną burzę.
Wyzwaniem też może być np. wejście na Dinare, która jest najniższą górą spośród tych, które chcemy zdobyć. Trudnością na niej będzie jednak to, że cała jest „odkryta”, nie ma lasu, więc będzie smażalnia od startu do szczytu i z powrotem.
Kolejna trudnością może być Maglić w Bośni, ponieważ nie wiadomo, jak blisko szlaku wejścia uda się nam podjechać autem. Droga dojazowa do ostatniej polany jest w stanie fatalnym, więc jeśli nie podjedziemy do tej polany, to czeka nas trekking w dwie strony 36 km. Wchodzenie dzień po dniu nie powinno być problemem, bo tak jak mówiłem, każdy z nas jest w trakcie sezonu biegowego i trenujemy codziennie.
Wyzwaniem mogą być też pożary lasów, które pojawiają się na Bałkanach aktualnie coraz częściej, gdyż cały czas jest temperatura 30-40 C i wcale nie pada deszcz.
Jak wygląda logistyka takiego wyjazdu? Gdzie śpimy, jak przemieszczamy się między krajami i szczytami?
Wyjeżdżamy autem w sobotę wieczorem z Polski. Rano w niedzielę jesteśmy w Chorwacji i od razu „z samochodu” atakujemy Dinarę. Później w planach transfer do Bośni do Tjentiste pod kolejny szczyt Maglić i tam nocleg (jeśli czas pozwoli to zahaczymy o Mostar).
Następnie w poniedziałek rano wejście na Maglić, później przejazd do Czarnogóry w okolice Jeziora Plav i nocleg. I tutaj jeśli czas pozwoli to przejdziemy słynną drogą P14 w Durmitorze. Rano we wtorek wchodzimy na Zla Kolata. Wejście, zejście i dalej w drogę. Do Kosova na nocleg, pod Gjeravice. Tutaj po drodze do Kosova może uda się przejechać przez malowniczą Dolinę Rugova. Środa rano to wejście na Gjeravice i później przemieszczamy się już do Albanii na nocleg. Gdzie w czwartek rano wchodzimy na Korab – szczyt, który jest najwyższym szczytem dwóch państw. Albanii i Macedonii Północnej, ponieważ jest to szczyt graniczny. A później to już regeneracja nad Morzem Śródziemnym i Adriatyckim.
Który z pięciu szczytów budzi największy respekt i dlaczego?
Nie ma chyba jakiegoś konkretnego szczytu najtrudniejszego. Jest robota do zrobienia i trzeba ją zrobić. Ale wszystko w granicach rozsądku. Jest tylko jedna zasada, która będzie obowiązywała, wchodzimy wszyscy albo nikt.

