Wave Rider 30 – model z najbardziej rozpoznawalnej linii butów biegowych Mizuno – to wygodny, dobrze amortyzowany but przeznaczony przede wszystkim do codziennego biegania po twardych nawierzchniach. 30 odsłona tego kultowego modelu przeszła naprawdę dużą metamorfozę. To nie jest po prostu kolejna, lekko odświeżona wersja – producent przeprojektował go niemal od podstaw.
Mizuno Wave Rider 30 - to nie jest tylko lekko odświeżona wersja kolejnego modelu
Wave Rider to jedna z najbardziej rozpoznawalnych linii butów biegowych Mizuno. Jej historia zaczęła się w 1997 roku, kiedy marka zastosowała po raz pierwszy technologię Mizuno Wave – rozwiązanie, które miało połączyć dwie rzeczy, które w butach biegowych nie zawsze łatwo pogodzić: amortyzację i stabilność.
29 lat później trafiła do mnie najnowsza, kolejna odsłona tego kultowego modelu. I od razu warto zaznaczyć: Mizuno Wave Rider 30 przeszedł naprawdę dużą metamorfozę. To nie jest po prostu kolejna, lekko odświeżona wersja – producent przeprojektował go niemal od podstaw. Zostawmy jednak historię. Najważniejsze jest przecież to, jak ten but sprawdza się na nodze.
Pierwsze wrażenie? Wow! Ale design!
Pierwsze wrażenie po wyjęciu z pudełka? Wow! Ale design! Biała cholewka, czarno-szare elementy inspirowane falą, logo Mizuno i do tego kilka czerwonych akcentów. Nie ukrywam, że początkowo wydały mi się trochę zbyt krzykliwe jak na mój gust. Wystarczyło jednak kilka „przebieranek” przed lustrem i całkowicie zmieniłam zdanie 🙂 Wave Rider 30 szybko okazały się butami, które dobrze wyglądają nie tylko z biegowym outfitem. Spokojnie założyłabym je również do jeansów, sportowej sukienki czy codziennego stroju. To jeden z tych modeli, które nie muszą po treningu od razu wracać do szafy z rzeczami biegowymi. Design jest nowoczesny, ale jednocześnie nawiązuje do pierwszych Wave Riderów. Mizuno udało się połączyć trochę retro z nowoczesnym wyglądem.
Wygoda przede wszystkim
Mizuno Wave Rider 30 to nie jest model zaprojektowany do ścigania czy szybkich interwałów podczas treningów. To but biegowy, którego naturalnym środowiskiem są codzienne treningi czy spokojne rozbiegania. Zakładam go wtedy, kiedy po prostu chcę wyjść pobiegać po najbliższej okolicy, którą w większości stanowią chodniki i asfaltowe ścieżki. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby również podczas zwykłej przebieżki przyspieszyć – podeszwa jest na tyle sprężysta, że można również lekko się “rozpędzić”. Jeśli na naszej trasie pojawi się też trochę szutru czy leśna ścieżka również przebiegniemy po takich nawierzchniach bez problemu, chociaż oczywiście jest to but z przeznaczeniem do biegania po asfalcie.
Cholewka dobrze układa się na stopie, a w przedniej części jest wystarczająco dużo miejsca, żeby palce nie były ściśnięte. But dobrze trzyma stopę, ale nie daje uczucia mocnego „zamknięcia” jej w środku. Nic mnie nie obcierało, nic nie uwierało. Dodatkowym plusem są uchwyty na języku i pięcie – dzięki nim but łatwo się zakłada.
Miękko, ale nie "pluszowo"
W podeszwie środkowej Mizuno zastosowało dwie warstwy pianki Enerzy NXT – górną, nasyconą azotem, oraz dolną z pianki EVA. Pomiędzy nimi znajduje się charakterystyczna dla Mizuno płytka Wave, tym razem zastosowana na całej długości buta.
Mizuno zwiększyło wysokość podeszwy – z 39/29 mm w poprzedniej wersji do 42,5/34,5 mm – i jednocześnie zmniejszyło drop z 10 do 8 mm. Na papierze wygląda to jak sporo amortyzacji. Na nodze jednak nie mam wrażenia, że stoję na bardzo miękkiej, zapadającej się pod stopą poduszce. Jest miękko, ale jednocześnie sprężyście.
Płytka Wave pomaga w płynnym przetaczaniu stopy od pięty do palców. Nie jest to jednak but, który próbuje za mnie wykonać całą pracę. Raczej pozwala biec w naturalny, niewymuszony sposób.
Mimo zwiększenia wysokości podeszwy i zastosowania pełnowymiarowej płytki Wave, Mizuno nie zwiększyło masy buta względem poprzedniej wersji. W damskim rozmiarze US 7 waga wynosi około 229 g. Na nodze naprawdę czuć tę lekkość. Nie mam wrażenia, że biegnę w mocno zabudowanym bucie treningowym z dużą ilością materiału pod stopą.
Mizuno Wave Rider 30 nie jest butem, który próbuje być wszystkim naraz. Jego zadanie jest prostsze: ma być wygodnym, dobrze amortyzowanym butem do codziennego biegania i właśnie w tej roli sprawdza się bardzo dobrze. A ponieważ but wygląda równie dobrze na biegowej trasie, jak i podczas zwykłego chodzenia po mieście, dostaje ode mnie dodatkowy plus za uniwersalność.

