Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Ut elit tellus, luctus nec ullamcorper mattis, pulvinar dapibus leo.
- Skąd pomysł na start właśnie w Eiger Ultra Trail? Co sprawiło, że wybrałaś ten bieg i dystans 100 km?
- Jak opisałabyś miejsce, w którym odbywa się Eiger Ultra Trail? Co robi największe wrażenie?
- Jak wygląda trasa 100-kilometrowego dystansu? Co jest w niej najtrudniejsze - przewyższenia, techniczne fragmenty, długość, a może warunki?
- Przyjechałaś z celem ukończenia 100 km, ale ostatecznie ukończyłaś krótszą wersję Eiger Ultra Trail. Co dokładnie oznacza w praktyce taka zmiana podczas zawodów?
- Kiedy pojawiła się decyzja o zmianie dystansu? Co miało największy wpływ - zmęczenie, warunki, zdrowie, kalkulacja czy po prostu rozsądna decyzja?
- Jakie emocje towarzyszą takiemu momentowi? Czy łatwo jest zaakceptować, że pierwotny plan trzeba zmienić?
- Patrząc już z perspektywy czasu - jak oceniasz ten start? Bardziej jako niedokończone wyzwanie czy jako wartościowe doświadczenie?
- Czego nauczył Cię ten start o bieganiu ultra i o sobie samej?
- W ultra często mówi się, że najważniejszą umiejętnością jest nie tylko walka, ale też podejmowanie dobrych decyzji. Czy zgadzasz się z tym?
- Eiger Ultra Trail to nie tylko zawody, ale też podróż do wyjątkowego miejsca. Czy udało Ci się znaleźć czas, żeby poznać region poza samym startem?
- Czy zagraniczne biegi wybierasz również dlatego, że pozwalają odkrywać nowe miejsca? Co daje Ci połączenie biegania i podróżowania?
- Jaki kolejny bieg albo miejsce pojawia się dziś na Twojej liście marzeń?
Skąd pomysł na start właśnie w Eiger Ultra Trail? Co sprawiło, że wybrałaś ten bieg i dystans 100 km?
Katarzyna Zych: Eiger Ultra Trail spodobał mi się parę lat temu, gdy zobaczyłam ujęcia z trasy biegu w social mediach. Ten metalowy pomost zawieszony nad urwiskiem, ta niezwykła zieleń ogromnych przestrzeni i masywne szczyty z lodowcami w tle uruchomiły moją wyobraźnię. Już wtedy postanowiłam wpisać tę imprezę na moją listę wymarzonych startów. Poza tym nie byłam w Szwajcarii, a ta jawiła mi się jako kraj przepiękny. Dystans, jaki od początku brałam pod uwagę to E101 – 100 km z około 6800 m przewyższenia, ponieważ na takich czuję się najlepiej i tylko dzięki niemu miałabym szansę zobaczyć najwięcej w ciągu jednego dnia.
Jak opisałabyś miejsce, w którym odbywa się Eiger Ultra Trail? Co robi największe wrażenie?
Katarzyna Zych: Miejsce jest rajem na ziemi, jak chodzi o widoki. Pejzaże górskie, przyroda, potoki, wodospady, lodowce, skalne ściany, turkusowe jeziora, stada dzwoniących ogromnymi dzwonkami krów, to wszystko sprawia, że jesteś bardzo blisko natury i możesz się w niej prawdziwie zanurzyć. Dla wielbicieli gór to prawdziwa uczta.
Jak wygląda trasa 100-kilometrowego dystansu? Co jest w niej najtrudniejsze - przewyższenia, techniczne fragmenty, długość, a może warunki?
Katarzyna Zych: Trasa dystansu 100 km jest urozmaicona i biegowa. Wiele imprez z serii UTMB w Alpach, czy wielu innych górach, kojarzy mi się z bardzo długimi stromymi podejściami i długimi technicznymi zbiegami, a małą ilością fajnych biegowych odcinków. Tutaj było zupełnie inaczej. Oczywiście, podejścia i zbiegi były, gdzieś to przewyższenie trzeba uzbierać, ale było tyle wspaniałych i długich biegowych fragmentów, gdzie mogłam podziwiać góry i wykazać się bieganiem a nie żmudnie walczyć z pokonywanym terenem.
Trasa jest wymagająca, jak to w wysokich górach, gdy zbiegniesz na dół do miejscowości, potem trzeba wszystko odrobić do góry, ale nie jest to typ „wyżymaczki” tylko przykład solidnego biegania. Jest sporo przyjemnych singletracków, trawersów, wzniesień przyjaznych dla nóg. Trasa momentami przypomina tatrzańskie szlaki a momentami to bieg przez rozległe zielone doliny. Wszystko w jednym biegu, ale z rozsądnym rozłożeniem trudności. Nie ma nudy. Z rzeczy trudniejszych na szlaku: czasem bywają strome zbiegi – najgorsze to chyba te po asfalcie o nachyleniu 20%, ale nie ma ich aż tak dużo. W tej edycji było trochę deszczu a nawet gradu, więc miejscami ceglana w kolorze gleba zamieniała się w lepkie i śliskie błoto, ale też nie było tego dużo. I ostatnie dwie trudności techniczne to korzenie w niektórych lasach oraz krowy, które nie zawsze chciały przepuścić biegaczy na ścieżce.
Przyjechałaś z celem ukończenia 100 km, ale ostatecznie ukończyłaś krótszą wersję Eiger Ultra Trail. Co dokładnie oznacza w praktyce taka zmiana podczas zawodów?
Katarzyna Zych: Tak, organizatorzy przewidzieli w regulaminie możliwość rezygnacji z ukończenia 100 km i dokończenia tzw. E101 SHORT – 60 km i 3100 m w górę. Taka decyzja mogła zostać podjęta i zgłoszona na 53 km na punkcie w Burglauenen. Naklejono mi na numer pomarańczową kropkę i byłam przekierowana na trasę do mety (ok 7-8 km dalej). Na mecie otrzymałam medal i koszulkę finiszera E51. Dla dystansu E101 SHORT widnieje zestawienie TOP 3 kobiet i mężczyzn oraz statystyka, ile osób podjęło decyzję o zmianie dystansu, a ile miało DNF. Ten dystans jednak nie jest nagradzany i nie uzyskujemy cennych kamieni.
Kiedy pojawiła się decyzja o zmianie dystansu? Co miało największy wpływ - zmęczenie, warunki, zdrowie, kalkulacja czy po prostu rozsądna decyzja?
Katarzyna Zych: I to było zaskoczenie dla mnie samej. Od początku biegło mi się fantastycznie. Panowałam nad nerwami, miałam w sobie dużo radości i ciekawości tych terenów, byłam spokojna i dobrze się czułam. Ciało świetnie współpracowało a pierwszego tysiąca metrów w górę nawet nie poczułam. Nie naciskałam, biegłam na dużym komforcie i do połowy, czyli do punktu Burglauenen miałam tempo, jakie czułam, że spokojnie i bez kryzysu pozwoli mi ukończyć całość dystansu. Byłam 1 w swojej kategorii wiekowej na połowie, a zwykle w drugiej części, jak to u ultrasów bywa, moje ciało nie słabnie a nabiera mocy i często przeskakuję parę pozycji, bo nie spalam się na początku. No i co? Nagle dostaję przed tym punktem bólu brzucha, pojawia się to okropne odczucie w jelitach, biegunka i odcięcie wtyczki… zrobiłam się tak słaba, że nie dałam rady kontynuować… Decyzja o skróceniu dystansu była wtedy tą jedyną słuszną – nie miałam supportu ani nikogo znajomego, więc wyjście z punktu na dalszą trasę oznaczało by, że muszę zrobić całość trasy, no bo nie ma gdzie zejść i jak…to było za duże ryzyko, biorąc pod uwagę to, jak się czułam. Zrobiło się też dużo cieplej a ja z tym żołądkiem traciłam siłę zbyt szybko.
Jakie emocje towarzyszą takiemu momentowi? Czy łatwo jest zaakceptować, że pierwotny plan trzeba zmienić?
Katarzyna Zych: Jest z jednej strony żal, dociekanie, co było przyczyną, bo nie tylko mnie złapała ta dziwna sytuacja, nagle i bez zapowiedzi, gdy przecież wszystko było idealnie. Mam podejrzenia, że źle zniosłam wodę z wcześniejszego punktu. Nie było innych czynników. Przyjmowałam pokarm i nawodnienie bez problemów i jak zawsze na moich startach. Byłam też w bardzo dobrej dyspozycji sportowej. Po tej decyzji poczułam ulgę i bezpieczeństwo, że nie narażam siebie, swojego zdrowia, a także czułam już wtedy wielką satysfakcję, że aż tyle udało mi się zobaczyć na trasie i finalnie dostać ten wymarzony medal w postaci kamienia /kawałka skały z góry Eiger.
Nie jest łatwo zaakceptować taką decyzję, ale ten brak akceptacji pojawia się po fakcie. Wielokrotnie, po biegu już, rozważałam różne scenariusze: że może trzeba było przeczekać, a może iść dalej, że może to, czy tamto…ale to jest inna perspektywa, gdy już odpoczniesz, czujesz się świeżo i zdrowo i takie gdybanie nie ma sensu. Burzy tylko spokój wewnętrzny. Wtedy to tamta decyzja była jedyną. Im szybciej zaakceptujemy siebie i swoje decyzje, a nie będziemy robić sobie wyrzutów, tym lepiej dla naszej psychiki i podejmowania kolejnych wyzwań.
Patrząc już z perspektywy czasu - jak oceniasz ten start? Bardziej jako niedokończone wyzwanie czy jako wartościowe doświadczenie?
Katarzyna Zych: Owszem mogę śmiało powiedzieć, że ze względu na świetne przygotowanie fizyczne i walory przyrodnicze okolicy, traktuję to jako niedokończone poniekąd wyzwanie i zamierzam tam wrócić, bo wiem, że mogę ukończyć ten dystans i że parę pięknych odcinków tej trasy mi umknęło. Jednak na pewno wyciągam też lekcję – mam wrażliwy żołądek, jak chodzi o wodę niewiadomego pochodzenia (czy to źródło czy woda odstana w mauzerach) i muszę się zaopatrzyć w soft flask z filtrem. To może mi pomóc w kolejnym podejściu do Eiger Ultra Trail, a może nawet na innych biegach w Alpach. Tak już mam, ale staję się po raz pierwszy tego ofiarą.
Czego nauczył Cię ten start o bieganiu ultra i o sobie samej?
Katarzyna Zych: Nauczył mnie, że już nie biegam za wszelką cenę, że muszę szanować swoje zdrowie i ciało i czerpać radość a nie smutek z tego, co daje mi każdy dzień i każdy start. Zmiana podejścia i wewnętrzny dialog pozwalają lepiej się ułożyć z tym, co zwykle nazwałabym kiedyś „porażką”. Dziś tak tego już nie nazywam. Sport to huśtawka i trzeba się liczyć z tym, że nie zawsze wszystko się ułoży, choćbyś nie wiem jak był przygotowany. W ultra jest za dużo różnych zmiennych i nie wiesz, co przyniesie dany dzień. Ale jedno jest pewne, jeżeli stajesz na starcie i biegniesz, to ciesz się tym maksymalnie.
W ultra często mówi się, że najważniejszą umiejętnością jest nie tylko walka, ale też podejmowanie dobrych decyzji. Czy zgadzasz się z tym?
Katarzyna Zych: Tak, ultra to gra strategiczna – odpowiednia strategia jest potrzebna, nie tylko ta związana z jedzeniem i piciem, ale też ta na reagowanie w nieprzewidzianych sytuacjach. Dobrze jest wiedzieć, że chcesz być na mecie, że robisz to, co robisz, bo to kochasz, ale zwizualizować swoje reakcje, gdy coś pójdzie nie tak np. bieg zostanie przerwany: przez burzę, przez problemy zdrowotne, przez gorszy dzień, przez ….no właśnie- jest tego „przez” bardzo dużo. Ale bądź gotowy na te emocje. Twoje decyzje muszą być akceptowane przez ciebie samego. Nie doprowadzaj do konfliktu wewnętrznego.
Eiger Ultra Trail to nie tylko zawody, ale też podróż do wyjątkowego miejsca. Czy udało Ci się znaleźć czas, żeby poznać region poza samym startem?
Katarzyna Zych: Czasu nie miałam za wiele na zwiedzanie. Nie ukrywam, że Szwajcaria to dla mnie drogi kraj, więc nie planowaliśmy za długo tam pozostać, ale nie odmówiłam sobie wyjazdu z Grindelwald na Jungfraujoch już na drugi dzień po biegu, by zobaczyć lodowce i szczyty, które były w drugiej części naszego biegu, gdzie już nie dotarłam. Na następny raz na pewno przygotujemy się bardziej na zwiedzanie Szwajcarii i czasowo i finansowo, bo jest tam co robić a za każdym rogiem widoki wciskają cię w ziemię. Sprytnie natomiast połączyliśmy ten wyjazd z pobytem kilkudniowym nad jeziorem D’Iseo we Włoszech – jest bardzo kameralne i podobno najczystsze ze wszystkich. Zwiedziliśmy tam kilka urokliwych miasteczek oraz zdobyliśmy na biegowo najwyższy szczyt Golem (1949 m n.p.m.). Można też objechać całe jezioro rowerem, bo jest tam całkiem niezła sieć ścieżek rowerowych.
Czy zagraniczne biegi wybierasz również dlatego, że pozwalają odkrywać nowe miejsca? Co daje Ci połączenie biegania i podróżowania?
Katarzyna Zych: Ten bieg był doskonałym przykładem na to, jak można połączyć odkrywanie nowych miejsc z bieganiem. Trasy wielu dystansów ultra prowadzą przez kluczowe miejsca na mapie regionu i pozwalają czerpać zachwyt nad nimi pełną piersią. Tak, swoje wybory biegów często opieram na atrakcyjności miejsc, w których są organizowane.
Jaki kolejny bieg albo miejsce pojawia się dziś na Twojej liście marzeń?
Katarzyna Zych: Kolejne marzenie to wrócić na Eiger Ultra Trail i na UTMB w Chamonix, choć mam na oku parę innych startów, bardziej kameralnych, i nie z serii UTMB, bo tęskni mi się do różnorodności i unikatowości takich imprez.

