10 września 2019 By GÓRY & ULTRA, Slider With 647 Views

Blue Print FKT Challenge. Gniewomir Skrzysiński wyrusza na Niebieski Szlak Karpacki.

12 wrzesień 2019. Grybów. To właśnie tego dnia i w tym miejscu rozpocznie się kolejna biegowa przygoda Gniewomira Skrzysińskiego, który wyruszy na trasę Niebieskiego Szlaku Karpackiego, aby pokonać go w najszybszym możliwym czasie.

Monika Bartnik: 12 wrzesień 2019. Grybów. To właśnie tego dnia i w tym miejscu rozpocznie się Twoja kolejna biegowa przygoda. Wyruszysz na trasę Niebieskiego Szlaku Karpackiego, liczącego 450 km, który planujesz pokonać z supportem w najszybszym możliwym czasie. Dlaczego akurat Niebieski Szlak wybrałeś i taką formułę jego pokonania?

Gniewomir Skrzysiński: Tak między nami, to pierwotnie zakładałem zrobić ten szlak samotnie, bez supportu. Ale ilekroć dzieliłem się pomysłem tej dzikiej przygody ze znajomymi (nie tylko biegaczami), reakcja była następująca: „Ej, ale czad! Dawaj znać kiedy zamierzasz wyruszyć, bo chętnie ci pomogę”. Pomyślałem wtedy, że być może moja wizja samotnego pokonania Niebieskiego Szlaku Karpackiego (NSK) jest jednak zbyt egoistyczna, a dzielenie wspólnego czasu przy takim wyzwaniu z innymi ma szanse wynieść tak prostą czynność, jaką jest bieganie na nieco inny, wyższy poziom. Bo wtedy tych wszystkich emocji nie będę przeżywał już sam, a wspólnie z innymi zaangażowanymi w ten projekt, tym samym zwielokrotniając siłę doznań, z jakimi przyjdzie nam się zetknąć. Do tego odezwała się moja altruistyczna strona, która lubi przy każdej okazji zrobić coś pożytecznego dla innych. Stąd pomysł na połączenie Blue Print FKT Challenge z projektem Darka Strychalskiego i jego Fundacji „Zwycięzca”. W ramach akcji #BiegiemDlaLenki Darek przebiegł praktycznie jeden po drugim GSS (Główny Szlak Sudecki) oraz GSB (Główny Szlak Beskidzki). Już podczas naszego spotkania podczas lutowego Bieguna Zimna wpadłem na pomysł, by dla Lenki, wspólnie ogarnąć 3 najdłuższe polskie szlaki w ciągu jednego roku – on dwa, ja jeden. Takie połączenie sił: Ultrasi Ultrasom 😉
Dlaczego Niebieski Szlak? Gdy tylko pierwszy raz zobaczyłem, że w ogóle istnieje coś takiego jak NSK, zwany również Szlakiem Granicznym, to od razu postanowiłem, iż pewnego dnia wyruszę na jego trasę pokonując ją w całości za jednym podejściem. Wszyscy jarają się GSB, a mnie do czerwoności rozpala akurat NSK.

MB: Czy mógłbyś naszym czytelnikom nieco przybliżyć sam szlak? Jak przebiega? Które miejsca mogą okazać się dla Ciebie szczególnie trudne?
GS: NSK zaczyna się w Grybowie, a kończy na przedmieściach Rzeszowa – lub odwrotnie, to zależy z której strony i kto patrzy 😉 Niebieski Szlak w dużej mierze przebiega po granicy Polsko-Słowackiej, meandrując przez rozległe tereny Beskidu Niskiego, Bieszczadów, Gór Sanocko-Turczańskich, Pogórza Przemyskiego oraz Pogórza Dynowskiego. Szlak nie jest specjalnie trudny, jednak niesamowicie dziki, zarośnięty i miejscami kiepsko oznaczony. Stąd największą trudnością może okazać się właśnie nawigacja.

MB: Zostańmy przez chwilę przy trudnościach. Co będzie dla Ciebie największym wyzwaniem podczas pokonywania szlaku?
GS: Staram się nie myśleć o trudnościach. Bardziej nakręca mnie wizja niesamowitej, dzikiej przygody, przeżywanej przy wsparciu Przyjaciół. Jednak wiadomo, lekko nie będzie. Zdecydowanie trudniej będzie biec nocą, zwłaszcza na odcinkach, gdzie z supportem nie będę się widział po kilka godzin. Z reguły w nocy przemieszczamy się wolniej, do tego dochodzi też walka ze snem. Jednak największy wyzwaniem jest sam dystans, który wedle różnych źródeł wynosi to 424 km do ponad 450…

MB: Szlak planujesz pokonać z supportem. Jak to będzie wyglądało od strony technicznej? Ile osób będzie Ci pomagało na trasie i jak będzie wyglądała cała logistyka?
GS: Support to Alek z Monk Sandals Team oraz Kalina (dziewczyna Alka), która oprócz wsparcia, będzie ogarniała warstwę fotograficzną tego wyzwania (@pstrykamiznikam).
Do dyspozycji będziemy mieli busa, którego zamierzamy wypełnić niezbędnym sprzętem, jedzeniem, materacem i śpiworem do spania. Trasę mamy rozpisaną w punktach, do których jest potencjalna szansa dojazdu samochodem.

MB: Jakie wyposażenie zabierasz ze sobą?
GS: Trochę tego będzie, bo gdy masz busa, to lepiej wziąć więcej niż mniej 😉 Co do samego sprzętu jest to kilka par skarpet, kilka par butów Altra, sandały (Monk Sandals oczywiście), ciuchy (spodenki, getry, rękawki, rękawiczki, czapki, etc.) i 2 kamizelki biegowe Instinct Trail Inspired, 2 telefony, tracker, kurtka i spodnie przeciwdeszczowe, Garmina z najnowszej serii (Fenix 6 solar – idealny test dla baterii). Trochę tego jest 😉

MB: Czy jakoś specjalnie od strony treningowej przygotowywałeś się do tego wyzwania?
GS: Mentalnie szykowałem się do tego wyzwania od prawie 5 lat. Treningowo od około roku. Jakoś we wrześniu 2018 siedliśmy z Magdą Łączak (moja trenerka) i obgadaliśmy plany na 2019. Wspomniałem wtedy, że chcę przebiec Niebieski Szlak. Dała mi zielone światło i tak ustawiła treningi oraz zasugerowała starty, aby akcja pod hasłem Blue Print FKT Challenge miała szansę powodzenia 🙂 Nie było jednak jakiejś dużej rewolucji treningowej, kosmicznie długich wybiegań czy biegania z 20 kg plecakiem.

MB: W jakim czasie planujesz przebiec szlak? Czy będziesz się odnosił się do jakiegoś ustanowionego już rekordu trasy?
GS: Nie lubię od razu odkrywać wszystkich kart, więc powiem tylko tyle, że plan minimum to maksymalnie 100 h. Nie ukrywam jednak, że chcę zrobić to o kilka godzin szybciej, jednak to będzie zależało od wielu czynników, również tych, ode mnie zupełnie niezależnych.
Póki co, rekord trasy należy do Pawła Pabiana (który też zaczynał z Grybowa) i wynosi on 164 h. Jednak Paweł robił ten szlak w formule bez supportu, więc to jest zupełnie inna bajka.

MB: Pokonanie Niebieskiego Szlaku Karpackiego to już Twój kolejny samodzielny projekt biegowy. Co lubisz w bieganiu poza zawodami?
GS: Tak, był już Eastern Express (też po Niebieskim Szlaku), był Ultra Szwejk, a teraz czas na Blue Print 😉 Jest coś zupełnie magicznego w tego typu bieganiu. Samotność, dzika przyroda, totalne oderwanie od cywilizacyjnego zgiełku. Takie bieganie to podróż na różnych płaszczyznach, w odmienne wymiary, a nawet stany świadomości. Ciągłe przekraczanie zdawałoby się nieprzekraczalnych granic nie tylko ciała, ale również umysłu. Krótko mówiąc, metafizyczna, zmieniająca perspektywę przygoda!

Portal www.runandtravel.pl jest partnerem mediowym projektu Blue Print FKT Challenge.

Zdjęcie „otwarciowe” – Pstrykam i znikam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *