10 października 2017 By LUDZIE, RUNSTYLE, Slider With 1625 Views

BUFF® Team Polska

Piątkowy wieczór, 27 września 2017 roku, upłynął w „polskim biegowym internecie” pod znakiem dyskusji dotyczących powstania BUFF® Team Polska. Najwięcej komentarzy pojawiło się oczywiście w odniesieniu do okrzykniętego już „transferem roku” przejścia Marcina Świerca z Salomon Suunto Team do teamu Buff’a. Zapytaliśmy więc Radosława Kasprzaka z firmy Malavi, która jest wyłącznym dystrybutorem marki Buff na polskim rynku, o kulisy powstania teamu oraz o najbliższe plany związane z rozwojem marki.

Monika Bartnik: Trochę namieszaliście… Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Stworzenie bowiem kolejnego polskiego teamu biegowego pod patronatem znanej w Europie marki pokazuje, że polski rynek biegowy – w tym przede wszystkim rynek biegania trailowego – nabiera wiatru w żagle…
Radosław Kasprzak: Tak, to prawda. Bieganie w terenie staje się coraz bardziej popularne, bo dostępne jest dla każdego. Trail można trenować wszędzie… Bieganie w górach – ze względu na położenie gór w Polsce i możliwości treningowe – zawsze będzie raczej sportem elitarnym. Żeby dobrze biegać w górach, trzeba jednak w górach trenować.

MB: To wróćmy do BUFF® Team Polska… Jak narodził się pomysł na jego stworzenie?
RK: Jako marka Buff współpracowaliśmy z Salco Garmin Team. Współpraca układała się bardzo dobrze, ale od kilku lat chodziło nam po głowie stworzenie „czegoś” własnego. A jeżeli tworzyć własny team, to wyłącznie w oparciu o mocne nazwiska. Jednak nazwiska, o których myśleliśmy były „zajęte”. Czekaliśmy na moment, kiedy będzie można to zrobić. Na moment, kiedy obie strony będą zainteresowane współpracą. I ten moment właśnie nastąpił. Polską drużynę Buff tworzą Anna Kącka, Martyna Kantor, Marcin Rzeszótko i Marcin Świerc.

MB: Na ile wybór biegaczy do polskiego teamu to autonomiczna decyzja, a na ile decyzje tego typu muszą być konsultowane z centralą Buff’a?
RK: To nasza polska, autonomiczna inicjatywa i decyzja. Możemy to robić, ale nie musimy. W naszym teamie możemy mieć zarówno cztery osoby, jak i dziesięć. Możemy mieć przysłowiowego Jana Kowalskiego, ale możemy mieć i top 4 biegaczy. Wszystko zależy od nas. Ważne jest tylko, że marketingowo musimy skupiać się na aktywnościach związanych z bieganiem, bieganiem w terenie i w górach, ponieważ jest to core biznesu marki Buff.

MB: Czy wybranie na lidera teamu Marcina wiąże się z tym, że zostaje on również członkiem teamu międzynarodowego?
RK: To dzieje się niejako automatycznie. Nie tylko Marcin, ale i wszyscy członkowie polskiego teamu są od razu członkami teamu międzynarodowego. Z racji jednak tego, że Marcin w tej grupie ma największe osiągnięcia biegowe, może być typowany również do działań promocyjnych o zasięgu międzynarodowym.

MB: Chcecie wyznaczać nowe standardy, a nie naśladować… To zdanie pojawiło się w informacji prasowej ogłaszającej polskiemu światu biegowemu powstanie teamu. Czy to oznacza, że współpraca z Buffem pozwoli biegaczom skupić się wyłącznie na bieganiu?
RK: Trudno mówić o takim pełnym zawodowstwie w biegach górskich, ponieważ nawet na świecie dotyczy ono tylko niewielkiej grupy ludzi. Biegacze górscy zazwyczaj zajmują się jeszcze czymś innym. Oczywiście są to często biznesy związane z bieganiem. Paul Bartollo – jeden z członków Pro Team Buff – prowadzi na przykład szkołę biegania dla około kilkuset dzieciaków. W naszym teamie do tej pory tylko Marcin Świerc skupiał się wyłącznie na bieganiu. Mamy jednak deklaracje od Martyny Kantor i Ani Kąckiej, że w przyszłym roku chcą również postawić jeszcze mocniej na bieganie.

MB: Co więc kryje się za tymi nowymi standardami?
RK: Chcemy zrobić krok na przód. Według mojej wiedzy, będziemy na polskim rynku biegowym pierwszą marką sportową, która w taki sposób zaangażuje się we wsparcie biegaczy. Myślę tutaj o wsparciu finansowym. Poza sprzętem, który zapewniamy naszym zawodnikom, będziemy organizować wyjazdy na obozy treningowe. W tym roku na zimowy obóz zawodnicy wybiorą się na Teneryfę, a w lipcu przyszłego roku na obóz w Pirenejach. Na polskich biegach, których jesteśmy partnerem czy też sponsorem, sfinansujemy transport, zakwaterowanie i wyżywienie. Do teamu zapraszamy również osoby najbliższe naszym biegaczom, ponieważ bardzo często podczas biegów to właśnie one są tym naturalnym supportem. Na biegach w Polsce poniesiemy więc także koszty zakwaterowania najbliższych. To w myśli filozofii Buff’a – wszyscy jesteśmy wielką rodziną i musimy się wzajemnie wspierać. Podczas tegorocznej edycji Ultra Trail du Mont Blanc cały zespół Buff’a mieszkał w jednym wynajętym domu, nazywanym żartobliwie Buff House. Kiedy Nuria Picas była na trasie, jej dwójką dzieciaków opiekował się w domu manager. Podczas imprez międzynarodowych, gdzie będzie obecny również międzynarodowy team buffa, nasi biegacze będą mieli również zapewniony międzynarodowy support.

MB: Stworzenie polskiego teamu nieuchronnie będzie wiązało się z promowaniem biegaczy w kontekście polskich i zagranicznych biegów. Czy będą oni mieli swobodę wyboru imprez, na których będą startować?
RK: Oczywiście. To podstawa naszej współpracy. Nie chcemy niczego nikomu narzucać. Zawodnicy sami sobie ustalają kalendarz, my w niego nie ingerujemy. W Polsce chcemy kontynuować jednak współpracę z biegami w Szczawnicy czy też z Dolnośląskim Festiwalem Biegów Górskich. Nie muszą wszyscy startować w tych samych imprezach. Skład teamu został właśnie tak pomyślany. „Komponując” nasz zespół, pomyśleliśmy o tym, żeby każdy z biegaczy specjalizował się w biegach na innym dystansie. Oczywiście mamy kilka topowych międzynarodowych imprez, takich jak Ultra Trail du Mont Blanc czy też The North Face Lavaredo Ultra Trail – na których chcemy, żeby polski team był obecny.

MB: Czy możemy spodziewać się w Polsce biegaczy z międzynarodowego teamu Buffa?
RK: Mamy takie plany. Już w tym roku – podczas Dolnośląskiego Festiwalu Biegów Górskich w Lądku Zdroju – pojawił się jeden z biegaczy z Pro Team Buff, wspomniany już, Paul Bartollo. O ile przed przyjazdem do Polski słyszeliśmy różne obawy, o tyle po imprezie były już wyłącznie pozytywne opinie o tym, na jak wysokim poziomie organizowane są biegi w Polsce. Mamy więc nadzieję, że dobra opinia pójdzie w świat i ułatwi nam to ściąganie na polskie biegi czołówki międzynarodowych biegaczy.

MB: Czy planujecie organizację własnej imprezy biegowej pod marką Buff?
RK: Wiele osób nas do tego namawia, więc myślimy o tym. Czy będzie to jednak już w 2018 roku, tego jeszcze nie wiemy. Taka impreza jest jednak możliwa do zrobienia. Mamy wolne terminy, mamy trasy wyznaczone w każdym paśmie górskim na trzech różnych dystansach. Ale takie decyzje trzeba podejmować bardzo spokojnie, po głębokiej analizie, żeby rzeczywiście zrobić to dobrze.

MB: Marka Buff znana jest przede wszystkim z kominów, a samo słowo „buff” jest w Polsce niemalże jego synonimem. Czy tworząc team chcecie budować większą świadomość marki? Pokazać, że Buff to nie tylko kominy, ale i odzież sportowa?
RK: Odzież sportowa nie jest głównym produktem marki Buff. Produkowana jest wyłącznie dla zawodników teamu Buffa. Oczywiście można ją kupić. W Polsce kolekcja biegowa – która zmieniana jest co dwa lata – dostępna jest w jednej z sieci sklepów biegowych. Buff chce pozostać specjalistą w nakryciach głowy. Chcemy mieć jednak możliwość ubrania naszych zawodników.

Dziękuję za rozmowę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *