20 stycznia 2021 By LUDZIE, RUNSTYLE, Slider With 703 Views

Kiedy nie biegam… piekę serniki. Rozmowa z Adrianem Bednarkiem w cyklu #ŻyciePozabiegowe”

W cyklu #ŻyciePozabiegowe”, czyli „Co robię, kiedy nie biegam…” rozmawiamy z Adrianem Bednarkiem, maratończykiem, biegaczem górskim, specjalistą ds. żywienia, trenerem i… twórcą przepysznych serników.

————————————————————————————————————————————————————-

20.01.2021 r.

Adrian Bednarek Maratończyk, biegacz górski, specjalista ds. żywienia i suplementacji, trener. Zwycięzca i medalista wielu biegów ulicznych oraz przełajowych w kraju i za granicą. Rekordzista tras, m.in. 30 km w ramach Łemkowyna Ultra Trail (Łemko Trail 30 w 2019 r. – 02:03:29.90). Rekord życiowy w maratonie – 2:30:44 umieszcza go w czołowej grupie maratończyków w kraju. Sam o sobie mówi „sportowiec – amator, trenujący wyczynowo”. Czternastoletnie doświadczenie w sporcie przekłada na obszar współprac treningowych w zakresie przygotowania fizycznego i żywieniowego swoich podopiecznych – nie tylko biegowych. W wolnym czasie miłośnik podróży w stylu run&travel oraz kulinariów. Twórca obłędnie wyglądających i zapewne tak samo smakujących serników, które można podziwiać na fan page „PanSernik oraz profil na Instagramie „PanSernik”.  Zapraszamy również na stronę adrianbednarek.pl,   fan page oraz profil na Instagramie Adriana.

Adrian Bednarek. Rekordzista trasy 30 km w ramach Łemkowyna Ultra Trail/ fot. Manuel Uribe Photography

Monika Bartnik: Maratończyk, biegacz górski, specjalista ds. żywienia, trener, a do tego… „Pan Sernik”, czyli twórca obłędnie wyglądających i tak samo smakujących serników. Dla wielu takie połączenie może być dosyć zaskakujące. Skąd u sportowca „fascynacja” sernikami?
Adrian Bednarek: Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że większość z tych wymienionych profesji to moje pasje. Praca zawodowa to szeroko pojęty marketing/brand managment niegdyś zahaczający o bardzo różne branże, dzisiaj już mogę powiedzieć, że skupiający się głównie na sporcie. Skąd fascynacja? Od dziecka uwielbiałem słodycze, a przy intensywnym trybie życia i treningu mogłem sobie pozwolić na ich większe ilości.

MB: Serniki, serniczki, tarty, tartaletki, babeczki, złote drożdżóweczki… Okazuje się, że nie tylko serniki masz w swoim słodkim menu. Jak więc narodziła się Twoja słodka pasja?
AB: Serniki piekłem przez bardzo długi czas dla siebie i częstowałem nimi odwiedzających mnie znajomych. Kawa i ciasto to dwie rzeczy, których nie brakuje u mnie w domu. W pewnym momencie kilka osób zaczęło dopytywać się, dlaczego tego nie robię na zamówienie. Było to już ładnych parę lat temu, a wtedy wejście z taką ofertą byłoby mocno outsiderskie. Dosyć sporo czasu zajęło mi zebranie się do tego, żeby taką ofertę puścić „w świat”.

fot. fan page PanSernik

MB: Czy masz za sobą jakąś cukierniczą edukację czy wszystkiego nauczyłeś się sam?
AB: Jestem w większości samoukiem. Zaliczyłem może dwa razy jakieś warsztaty kulinarne. Czytałem magazyn „Kukbuk”. Później bardzo lubiłem oglądać programy kulinarne, takie jak np. „Ugotowani” czy netflixową serię „Chef’s Table”.

MB: Czy wszystkie serniki i ciasta to Twoje autorskie przepisy i pomysły? A może masz też kogoś, kto Cię inspiruje?
AB: Internet i Youtube jest moją jedyną inspiracją. Teraz z powodu braków czasowych ograniczyłem się głównie do pieczenia serników, ponieważ proces ich przygotowania mam już tak zoptymalizowany, że dosyć sprawnie i szybko mi one wychodzą. W ubiegłym roku za „Panem Sernikiem” nie stała tylko jedna osoba. Moja koleżanka przygotowywała również inne słodkości, a jeszcze jedna osoba odpowiadała za bezy (dziś już działa pod własnym szyldem). Serdecznie polecam bezaKRZYSI.

MB: Pieczenie wymaga dokładności i precyzji… To nie gotowanie, które w wielu przypadkach pozwala na improwizację. W pieczeniu ciasta liczą się jednak bardziej dokładne ilości składników, określony czas i temperatura pieczenia… Jak myślisz czy właśnie takie cechy jak dokładność, precyzja, cierpliwość w czasie pieczenia mają coś wspólnego z Twoimi cechami?
AB: Dobre pytanie, bo chyba w życiu jestem zaprzeczeniem tych wszystkich cech. Z reguły bywam niecierpliwy, a z precyzyjnością też bywa dosyć różnie. Przyznam szczerze, że – tak jak wspomniałem wcześniej – mam pewien schemat, którego się trzymam, ale lubię też zaimprowizować.

MB: Dlaczego lubisz piec? Zastanawiałeś się kiedyś nad tym?
AB: Nie ograniczam się tylko do pieczenia. Generalnie po prostu lubię spędzać czas w kuchni – odpręża mnie to. Lubię gotować, ponoć dania wytrawne też wychodzą mi całkiem nieźle.

fot. fan page PanSernik

MB: „FIT czekoladowa wersja serniczka na spodzie kukurydzianym, na bazie chudego wysokiej jakości nabiału, słodzony mieszanką ksylitolu i cukru kokosowego z dodatkiem przypraw korzennych, cynamonu i kakao. Wierzch obsypany prażonymi wiórkami kokosowymi i pistacjami.” Brzmi smakowicie i jakby tak troszkę „zdrowo”. Czy słodycze mogą być zdrowe?
AB: Oczywiście, że mogą być zdrowe. Wszystko jest kwestią ilości i odpowiedniego składu.

MB: Zwykło się uważać, że sportowcy, w tym oczywiście biegacze, powinni zdrowo się odżywiać, a pod pojęciem „zdrowe odżywianie” rzadko kryją się słodycze i ciasta. Jak to więc jest z tymi słodyczami w naszej biegowej diecie?
AB: No niestety media bywają źródłem wielu dezinformacji. Jeżeli mówimy o sportowcach, którzy potrzebują bardzo często łatwo dostępnych źródeł energii, to powiedziałbym, że niskotłuszczowe słodycze zawierające spore dawki cukrów prostych, które uzupełnią nasz glikogen w odpowiednim momencie są wręcz zbawienne. Takimi przykładami mogą być gotowe produkty, jak np. żelki, delicje, pierniczki czy zrobione przez nas samych ciasta, takie jak np. chlebek bananowy, ciasto marchewkowe czy właśnie serniczek na bazie chudego nabiału.

fot. fan page PanSernik

MB: #JedzDobrzeTrenujMądrze to Twoje motto. Co więc dla Ciebie kryje się pod hasłem ”dobre jedzenie”?
AB: Bardzo szerokie pytanie… Nie chciałbym tutaj rozkładać tematu na kalorie, makroskładniki itp. Odpowiem więc: Smacznie, zdrowo, sezonowo, lokalnie – a wszystko to ze zdrowym rozsądkiem.

MB: Pieczesz nie tylko dla siebie, ale i dla innych. Swoje sernikowe wypieki prezentowałeś na fan page „Pan Sernik”. Czy nadal można zamówić u Ciebie pyszny sernik i nie tylko?
AB: Z kilkudniowym wyprzedzeniem, owszem. Jeżeli sytuacja pandemiczna trochę się uspokoi, to być może Pana Sernika w towarzystwie dobrej kawy będzie można spotykać na różnych eventach biegowych, ale na tę chwilę ciężko mówić o jakichkolwiek szczegółach.

—————————————————————————-
W cyklu #ŻyciePozabiegowe”, czyli „Co robię, kiedy nie biegam…” przeczytajcie również rozmowę z Piotrem Pazdejem, autorem przekładu m.in. książki „Pod górę. Trening dla biegaczy i skiturowców”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *