28 września 2017 By GÓRY & ULTRA, Slider With 1231 Views

Liczy się przede wszystkim trail i biegacze.

Rozmowa z Gniewomirem Skrzysińskim o Ponitrianskiej Stovce, w ramach której na dystansie 105 km zajął 9. miejsce open.

Monika Bartnik: 13:15:04. Tyle dokładnie zajęło Ci pokonanie 105 km w ramach Ponitrianskiej Stovki. Czas ten zagwarantował Ci 9. miejsce open. Gratulacje! Czy od początku nastawiony byłeś na rywalizację? 

Gniewomir Skrzysiński: Dziękuję! Fakt, miejsce świetne, zwłaszcza, że jadąc na te zawody moim planem minimum było znaleźć się w pierwszej 20. A tutaj, po przeszło 105 km walki (z samym sobą) taka niespodzianka! Sam czas nie jest jakiś spektakularny, zwłaszcza, kiedy porównamy go do osiągnięć dwukrotnego zwycięzcy Ponitrianskiej Stovki, Martina Halásza, który za każdym razem ustanawia nowy rekord trasy. W tym roku wraz Davidem Pelíšekiem wyśrubowali na tej trasie nie lada czas, bo pokonali ten dystans w zaledwie 10:35!!
Co do samej rywalizacji, to mówiąc krótko nie przepadam za nią. Jeśli z kimś się ścigam, to sam ze sobą, próbując tym samym sprawdzać i przesuwać własne granice, badać możliwości, dostrzegać słabości i miejsca, w których jeszcze coś można poprawić. Wiadomo, atmosfera zawodów sprzyja pokonywaniu słabości i czasem będąc na fali, można się wkręcić i biec co sił, by nie dać się dogonić tym, którzy są za nami.

MB: „Dramat ultramaratończyka… Życiowy tekst o bieganiu w słowackich górach. O nikomu niepotrzebnej robocie i braku czasu na selfie”… Post na Twoim fan page zapraszający do lektury wpisu na blogu kończysz słowami „Specjalne podziękowania dla Ekipy runandtravel.pl, która sprawiła, że ów dramat mógł mieć miejsce.” To do jakiego to dramatu tak Cię doprowadziliśmy?

GS: No tak, cały ten dramat to w dużej mierze Wasza sprawka! Wszak to dzięki Wam znalazłem się na trasie Ponitrianskiej Stovki. A ów dramat, do którego nawiązujesz i o którym traktuje tekst na blogu, to nic innego, jak niekonwencjonalna próba pokazania, jak dobrze bawiłem się na tych zawodach. Super trasa, dobre samopoczucie i biegowy duch współzawodnictwa. To wszystko sprawiło, że na ponad 100 km, biedny bloger-biegacz nie miał czasu nawet na jedno selfie! Ot dramat (z przymrużeniem oka) współczesnego człowieka.

Gniewomir Skrzysiński przed biegiem / fot. archiwum prywatne

MB: Ponitrianska Stovka – ze startem zlokalizowanym w miejscowości Handlova – prowadzi szlakami Karpat słowackich. Co możesz powiedzieć o samej trasie, o jej trudności i walorach widokowych? Niestety, chyba warunki pogodowe nie były zbyt sprzyjające do podziwiania trasy…

GS: Tak się jakoś złożyło, że pogoda nie rozpieszczała i spore zamglenia oraz padający deszcz mocno utrudniały napawanie się widokami. Niemniej, trasa jest bardzo malownicza i zróżnicowana i w jakimś stopniu przypomina mi trasę Istria 100, gdzie co jakiś czas zbiega się z gór w doliny, do małych miasteczek, wsi, by zaraz ponownie wbić się w dziką knieję. Ponitrianska magistrala to dla mnie taka mieszanka Bieszczadów, Beskidu Niskiego i Pogórza Przemyskiego, czyli wszystkiego, co jest mi bardzo bliskie.

MB: Ciekawym rozwiązaniem na słowackich biegach jest tzw. „odhaczanie się” na punktach kontrolnych. Jak to wygląda w praktyce?

GS: Tak, zauważyłem, że owo „odhaczanie się” jest pewnym standardem w biegach na Słowacji, a przynajmniej tych organizowanych pod patronatem Slovak Ultra Trail. Ciekawe, czy taki system zrodził się w wyniku negatywnych doświadczeń (zawodnicy oszukiwali na zawodach), czy jest to raczej naturalne przeniesienie tego elementu z rajdów na orientację. Nie wiem. Niemniej sam system przymusowego „odhaczania się” nie jest uciążliwy. Tym bardziej, że punkty z dziurkaczem są albo na punktach odżywczych, albo na szlaku (w przypadku punktów samoobsługowych).

Gniewomir Skrzysiński / Ponitrianska Stovka 2017 / fot. materiały organizatora

MB: Od tegorocznej edycji Ponitrianska Stovka jest biegiem kwalifikacyjnym do Western States Endurance Run. Z tego, co się orientuję to jeden z biegów na Twojej liście marzeń… Czy udział w Endurance Run masz już wpisany w kalendarzu?

GS: WSER100? Tak, zdecydowanie jest to jeden z TYCH biegów, które na mojej liście są w TOP 3! Co do planów, to rzeczywiście, Western States 100 mam wpisany do biegowego kalendarza na 2018. Jednak kalendarz i plany to jedno, a los, a raczej łut szczęścia w losowaniu, to dwie różne historie.

MB: Slovak Ultra Trail to stowarzyszenie, które skupia organizatorów biegów ultra na Słowacji. W swoim wpisie na blogu „odgrażasz się”, że zrobisz w przyszłym roku wszystkie biegi organizowane pod patronatem SUT. Co takiego spodobało Cię w bieganiu na Słowacji? Czym tego biegi różnią się od polskich imprez? Co je wyróżnia?

GS: Odgrażam się to zbyt mocno powiedziane. Niemniej jest taki szczwany plan, aby na przestrzeni dwóch lat przebiec wszystkie biegi organizowane pod patronatem SUT. Na Ponitriańskiej Stovce (również organizowanej pod patronatem SUT) urzekła mnie atmosfera i cała otoczka biegu, luz, serdeczność oraz przyjazny minimalizm. Warto wspomnieć o kontakcie z organizatorem. Podczas zapisów pojawił się jakiś błąd, który wyjaśniałem bezpośrednio z organizatorem. Szybkość odpowiedzi oraz to, że bez problemu komunikowaliśmy się w języku angielskim były zadziwiające! Ogromnym plusem jest anglojęzyczna wersja strony (z tego, co widziałem, nie tylko Ponitrianskiej Stovki) oraz, nie ukrywajmy, niskie wpisowe.  Co odróżnia słowackie biegi od polskich? Jak zaliczę ich najmniej 5, to będę mógł się konkretniej wypowiedzieć. Ale jeśli miałbym porównywać na bazie tego jednego doświadczenia, to są zdecydowanie mniej zatłoczone. Jest jedna trasa, na której skupieni są organizatorzy, jak i zawodnicy. Pomimo szóstej już edycji, PS nadal jest skromną, biegową imprezą (w porównaniu do polskich „festiwali”), na której liczy się przede wszystkim trail i biegacze.

Gniewomir Skrzysiński / Ponitrianska Stovka 2017 / fot. materiały organizatora

Portal www.runandtravel.pl jest polskim partnerem medialnym Slovak Ultra Trail, stowarzyszenia skupiającego organizatorów biegów ultra na Słowacji. Ponitrianska Stovka jest jednym z biegów organizowanych pod patronatem SUT.

Więcej o Ponitriasnkiej Stovce 2017 przeczytacie na naszej stronie >>> TU

Zapraszamy na bloga Gniewomir.in – myśl jedz biegaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *