22 września 2016 By Europa, LITWA, Slider With 3745 Views

To nie jest trasa na bicie rekordów. Piotr Rosiak, zwycięzca w naszym konkursie, opowiada o półmaratonie w Wilnie

11 września 2016 r. odbyła się w Wilnie 13. już edycja Danske Bank Vilnius Marathon. Piotr Rosiak oraz jego syn Filip wzięli udział w półmaratonie oraz biegu na 10 km w ramach imprezy. Do Wilna pojechali dzięki wygranej w konkursie zorganizowanym przez nasz portal www.runandtravel.pl. Jak wspominają bieg i całą imprezę? Czy udało im się pozwiedzać Wilno? Przeczytajcie krótką relację Piotra.

Autor: Piotr Rosiak

Do Wilna pojechaliśmy w nocy z piątku na sobotę Lux Expressem, który w ramach wygranej fundował przejazd z Warszawy do Wilna i z Wilna do Warszawy. Pojechaliśmy we trójkę, ponieważ do naszej „wygranej” dwójki dołączyliśmy jeszcze moją żonę. Na dworcu autobusowym w sobotę rano zostawiliśmy bagaże w przechowalni, przesiedliśmy się w autobus do Troków i ruszyliśmy na pierwszy etap zwiedzania. Do Wilna wróciliśmy około 15.00, zameldowaliśmy się w hotelu.

fot. archiwum prywatne

fot. archiwum prywatne

Potem odebraliśmy pakiety i dzień zakończyliśmy pasta party oraz spacerem na górę z Basztą Giedymina, żeby popatrzeć na panoramę miasta. Logistycznym majstersztykiem było zarezerwowanie hostelu około 200 metrów od startu. Lepiej się nie dało. Mój bieg (półmaraton) startował o 9.00, bieg syna (10 km) o 14.00, więc w międzyczasie spokojnie mogliśmy na serwis wrócić do pokoju i przygotować się na bieg Filipa. Po biegach spacer po starym mieście i częściowo po północnej stronie rzeki.

fot. archiwum prywatne

fot. archiwum prywatne

Na dodatkową kolację z litewskimi przysmakami wybraliśmy się ze znajomymi z Łodzi. Poniedziałek był naszym dniem powrotu. Wykorzystując wygrane przewodniki, kombinacją trasy 3 i 4 w trzy godziny dotarliśmy na dworzec autobusowy, oglądając po drodze park, kilka kościołów i cerkwi. I ciekawostka, w obydwie strony wybraliśmy ten sam autobus, co nasze „Konkurentki”/”Współwygrane” w konkursie. Do tego na pasta party wybraliśmy ten sam stolik.

Piotr Rosiak na trasie półmaratonu / fot. archiwum prywatne

Piotr Rosiak na trasie półmaratonu / fot. archiwum prywatne

Do biegu byliśmy dobrze przygotowani (w konkursie trochę blefowaliśmy), prześledziliśmy profil trasy wcześniej, więc zasadniczo nic nas nie zaskoczyło. Był to nasz pierwszy tak daleki biegowy wyjazd, więc trudy podróży oraz nastawienie na zwiedzanie nie pomogło „robieniu wyników”. Kilka tygodni temu biegłem półmaraton w Wałbrzychu i trasa była trudniejsza. W Wilnie było nieco łatwiej, ale nałożyło się zmęczenie podróżą i zwiedzaniem, a wynik różnił się o 6 sekund. Syn Filip pierwszy raz biegł 10 km na zawodach. Nieśmiało szacowaliśmy czas lekko poniżej 50 minut, a na mecie zjawił się już po 45,5 minuty. Wiedząc, że drugą połowę trasy Filip biegnie po mojej półmaratońskiej trasie, doradziłem mu, że jak już w okolicy 7,5 km „wdrapie się” na szczyt i zobaczy, że już jest z górki, to ma biec na maksa, bo cała końcówka będzie z górki i na pewno da radę dobiec do mety. I dał! Trasa zdecydowanie nie jest na bicie rekordów, ale w przypadku dystansu 10 km i półmaratonu ze względu na ostatnie 2,5 km z górki nie była tak trudna, jakby się mogło wydawać (końcówka biegu „za darmo”). Inaczej było prawdopodobnie w przypadku maratonu, jeżeli któryś maratończyk się „podpalił” i pobiegł końcówkę pierwszej pętli z górki na „maksa”, to mógł później mieć problemy. Takie szybkie zbiegi nie ułatwiają dalszego biegu. Maraton w Wilnie to połączenie biegania ze zwiedzaniem, ale centrum Wilna widzieliśmy już wcześniej, więc nie było zaskoczeń. W zachodniej części trasy był jednak zdecydowany faworyt: w parku ”Vingio Parkas” olbrzymi trawiasty plac i trybuna.

Piotr z synem Filipem / fot. archiwum prywatne

Piotr z synem Filipem / fot. archiwum prywatne

Cała impreza zorganizowana była dobrze. Punkty odżywcze, oznaczenie trasy, biuro zawodów co najmniej wystarczające. Podczas soboty biegała ekipa przebranych w niebieskie kostiumy z logo imprezy ludków, która znacząco rozweselała odwiedzających. Na minus ocenić można to, że przy tak dużej imprezie, na której organizatorzy podkreślali, że są przedstawiciele z 50 państw, dekoracje były prowadzone tylko po litewsku. Mały zawód, że nie było dekoracji kategorii wiekowych (zająłem 2. miejsce w M40).

Piotr w otoczeniu niebieskich ludków promujących imprezę

Piotr w otoczeniu niebieskich ludków promujących imprezę

Sponsorami konkursu „Pobiegnij w Wilnie” byli: Danske Bank Vilnius Marathon, Lux Express, Decathlon oraz Wydawnictwo Bezdroża.

runandtravel-belka-zaproszenie-do-wspolpracy

Tags :

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *