12 listopada 2022 By GÓRY & ULTRA, Slider With 313 Views

Wojtek Kotarba: Grand Raid Diagonale des fous 2022 [wywiad]

„Ciągle widzę, jak wbiegam na Stade de la Redoute. To było dla mnie bardzo mocne przeżycie. I nie chodzi o ukończony naprawdę trudny bieg, a bardziej o to, że udało mi się spełnić marzenie sprzed lat. Marzenie wręcz kiedyś postrzegane jako nierealne. Uskrzydla mnie to” – o starcie w Grand Raid Diagonale des fous 2022 rozmawiamy z Wojtkiem Kotarbą.


12.11.2022 r.

Grand Raid de la Réunion, zwany także La diagonale des fous, to górski bieg ultra odbywający się co roku w październiku na wyspie Reunion. To francuski departament zamorski na Oceanie Indyjskim, położony między Madagaskarem a Mauritiusem. W 2022 r. odbył się w dniach 20-23 października. Na dystansie 100 mil (10 000 m+) – biegu uważanym za jeden z najtrudniejszych ultra na świecie – wystartował Wojtek Kotarba (Ultra Way).


Przeczytaj rozmowę z Wojtkiem Kotarbą przed startem w Grand Raid de la Réunion.


Monika Bartnik: „Przeżyłem”. Koszulkę z takim właśnie napisem otrzymują wszyscy, którzy ukończyli bieg Grand Raid Diagonale des fous. W tym roku było to 1887 zawodników na ponad 2756 startujących. Jesteś jednym z finisherów, który podczas 30. edycji imprezy ukończył 100 mil na 123 miejscu! Co dzisiaj oznacza dla Ciebie słowo „przeżyłem”?

Wojtek Kotarba: Nie wiem, jaki był zamiar pomysłodawcy tej koszulki. Jednak w najbardziej prostolinijnym rozumowaniu trasa tego biegu może być dosłownym miejscem walki o przetrwanie.

Dla mnie osobiście to „przeżyłem” oznacza „doświadczyłem” biegu, trasy, zawodników, miejscowych kibiców, dżungli, deszczu, upału i wszystkiego, co się przez te 36 godzin na trasie działo. To moje „przeżyłem” jest głębsze i szersze, bo zdecydowanie wykracza poza wymiar fizyczny. I to jest to, czego właśnie szukam w ultra. Ból nóg mija za 2-3 dni. Emocje mają być wieczne!

Trasę Grand Raid znasz już nie tylko z relacji innych startujących i z analizowania „na sucho” jej profilu. Co Cię na niej najbardziej zaskoczyło? Co Cię najbardziej zauroczyło? Czy jest coś, co Ci się nie podobało? Co było dla Ciebie najtrudniejsze?

Wojtek Kotarba: To trochę dziwnie zabrzmi, ale plus/minus było tak, jak sobie to wyobrażałem. Ten cały wyjazd był dla mnie dosyć skomplikowanym przedsięwzięciem pod wieloma względami. W międzyczasie doszła zmiana pracy… Przez ostatnie miesiące przypominałem sobie wszystkie trudności, jakie tylko mnie spotkały do tej pory podczas startów oraz dodatkowo wymyślałem potencjalne zagrożenia począwszy od problemów z jelitami, wymiotów, hipo- i hipertermii. Wiadomo, że ciało wcześniej czy później traci na sprawności, ale jak podda się głowa jest „pozamiatane”. A tutaj mentalnie mogłem pokonać jeszcze ze sto kilometrów w kolejną dobę.

Zamykam oczy i widzę stop klatki tysięcy kibiców przy trasie, turystów w dżungli, obrazy zielonych gór, mijanych zawodników… Ciągle widzę, jak wbiegam na Stade de la Redoute. To było dla mnie bardzo mocne przeżycie. I nie chodzi o ukończony naprawdę trudny bieg, a bardziej, że udało mi się spełnić marzenie sprzed lat, marzenie wręcz kiedyś postrzegane jako nierealne. Uskrzydla mnie to.

Pierwszego dnia najtrudniejsze było palące słońce na jakimś „pionowym” podejściu, gdzie byłem grillowany przez kilka godzin. Kolejny raz słońce dokuczyło dopiero na słonecznym zbiegu do mety drugiego dnia rano. Pamiętam, jak kilkanaście kilometrów przed metą, żeby wejść na ostatnie wzgórze, była podła brukowana droga. Nie było tego dużo, kilka kilometrów i może 600 m w górę, jednak była tak ułożona, że ani biec ani iść. Irytowało mnie to.

I jeżeli mam być szczery to nie wiem, co tam się może nie podobać… Nie potrafię chyba się przyczepić do niczego poza tym, że sam odbiór pakietu był bardzo czasochłonny, bo zabrał mi prawie 3 godziny. Ale jest to na granicy czepiania się szczegółów. Genialne zabezpieczenie biegu pod każdym względem. Widać 30-letnie doświadczenie organizatorów na każdym kroku.

Jak radziłeś sobie na trasie z kryzysami? A może udało Ci się ich uniknąć?

Wojtek Kotarba: W ultra kryzysy są wpisane z definicji. Tutaj jednak, mimo że na trasie byłem prawie 36 godzin, nie było takiego momentu, żebym myślał „o jeszcze trochę i koniec sezonu. Odpocznę”. Chciało mi się trochę spać nad ranem pierwszej nocy, po tym jak bardzo zmarzłem. Dokuczyło mi dwa razy palące słońce na podejściu pierwszego dnia i przed metą drugiego. Nie oznacza to, że nie było ciężko. Było i to bardzo. Nie brałem udziału w tak trudnym biegu. 100 mil w Gorcach czy też setka na Julian Alps Trail Run z poprzedniego roku były miłym wspomnieniem. Ostatnie 2,5 miesiąca poświęciłem na przygotowanie do tych zawodów. I w tej chwili wiem, że przygotowanie fizyczne jest ważne, ale w pewnym momencie, nastawienie mentalne, silna głowa, przerobienie takiego biegu samemu ze sobą czy trenerem może odegrać kluczową rolę. Fizycznie pomógł mi bardzo Bartek Gorczyca, za co jestem bardzo wdzięczny. Mentalnie lekcję odrobiłem samodzielnie i z tego jestem bardzo zadowolony.

Jakie czynniki składają się na to że Grand Raid nazywany jest jednym z najtrudniejszych biegów 100-milowych na świecie? Czym wyróżnia się sama impreza?

Wojtek Kotarba: Ten bieg jest jednym z przykładów, że nie można porównywać tras tylko parametrami odległości i przewyższenia. Pod tym kątem Diagonale des fous jest jak UTMB. Różnica polega na tym, że na Reunion czołówka dociera ok. 3-4 godziny później niż we Francji, a mimo limitu czasowego 66 godzin na metę nie dotarło prawie 1000 z 2800 startujących.

Tutaj jest wszystko w jednym: bardzo wysoka wilgotność, strome podejścia i zejścia po trudnym kamienistym podłożu przeplatanym dzikimi ilościami korzeni. Marznący deszcz i palące słońce. W nocy na wysokości około 2500 m n.p.m. temperatura bliska zera, a w dzień na poziomie oceanu około 30 stopni. Błoto, rzeki i tak wyschnięte ścieżki, że momentami pył unosi się do nosa. Maksimum doznań. Dodaj do tego, że jesteś w miejscach które, są odcięte od świata godzinami marszu, bez dróg dojazdowych. Punkty zaopatrywane helikopterami przelatującymi gdzieś wysoko nad głowami…

Magii dodają ludzie, którzy żyją Twoim startem tak jakby to była największa impreza w ich życiu. Dzień zakończenia festiwalu to wielki piknik z atrakcjami dla zawodników, dzieci i kibiców. I wszędzie taka bezgraniczna serdeczność i uśmiechy… Kocham to!

Komu poleciłbyś start a komu zdecydowanie odradził?

Wojtek Kotarba: Każdy jest kowalem swojego losu i wytycza swoją drogę. Jednak ze względu na trudność biegu i skomplikowaną logistykę (jak i budżet) decyzja o starcie powinna być przemyślana. Jeżeli ktoś już zdążył się dobrze sponiewierać fizycznie i mentalnie na innych startach 100-milowych czy dłuższych i mimo wszystko je ukończył, a potrzebuje naprawdę mocnej dawki przeżyć, to Diagonale des fous je zagwarantuje.

W moim odczuciu nie można podejść do tego biegu na zasadzie „pojadę i ukończę w limicie”. To nie jest podejście, które zagwarantuje powodzenie misji. Ja planowałem być między godziną 6 a 12 w sobotę (33 – 39 godzin), a gdyby coś poszło wyjątkowo nie po mojej myśli, to wtedy dopiero miałem rezerwę 20-30 godzin zapasu do limitu, na odpoczynek, powolny marsz czy próby naprawy uszkodzeń ciała. Udało się trafić dokładnie w środek planu i to czerpiąc z każdego kilometra nieskończenie wiele frajdy.

Start w Grand Raid był spełnieniem jednego z Twoich biegowo-podróżniczych marzeń. Co dalej?

Wojtek Kotarba: Nie wiem… zaczynam powoli wracać do treningów z pełną motywacją. Czekam na losowanie na Hardrocka i Western States. Szanse są symboliczne, ale kto wie, zobaczymy. Rezerwowo myślę o Ehunmilaku (jeśli będą jeszcze miejsca), zapisach ponownie na UTMB i 100 milach na Monte Rosa. Na pewno potrzebuję czegoś trudnego w jakimś fajnym miejscu. Niestety wiele biegów odpada, bo są w roku szkolnym i nadrabianie ponad dwutygodniowych zaległości przez starszą córkę jest dosyć dużym wyzwaniem na koniec podstawówki.


Jakie wyposażenie miałeś ze sobą na trasie?

Niezbędne minimum, które wymagał organizator plus rękawiczki i dodatkowy czwarty flask, tak żeby mieć możliwość zabierania z punktów po 2 litry picia. Rękawiczki się przydały, a mimo to palce pierwszej nocy miałem sztywne, tak jakby krążenie w nich się zatrzymało. Picia wypiłem kosmiczną ilość, co pewnie wpłynęło na dobre samopoczucie w trakcie zawodów.

Czy jest coś czego Ci zabrakło lub coś co wziąłeś ze sobą zupełnie niepotrzebnie?

Wszystko było w punkt. Jednak to są takie rzeczy, o których każdy zawodnik musi decydować osobiście na podstawie wcześniejszego doświadczenia i wziąć za to ewentualną odpowiedzialność. Porównując jednak mój plecak do plecaków innych zawodników, to mój był dosyć skromny.

Jak wyglądało Twoje odżywianie na trasie? ·

Podstawa dla mnie to zawsze żele. [Dzięki wsparciu odzywkidlasportowcow.pl korzystam z tego, co mi najbardziej pasuje, więc tutaj jadłem głównie concap, lightning endurance i ettix Na punktach było praktycznie wszystko, więc uzupełniałem kalorie korzystając zawsze z ciepłego bulionu, ryżu i makaronu z sosem oraz kurczakiem pieczonym plus owoce i przekąski. Jednak były to krótkie postoje.

Wyjazd i start na Grand Raid to nie jest tania impreza. Czy możesz w przybliżeniu podać z jakimi kosztami muszą liczyć się co którym zamarzy się start na wyspie Reunion.

U mnie te koszty potęguje fakt, że nie wyobrażam sobie podróży bez mojej rodziny, a to robi koszty razy 4. Całość wyjazdu to ponad 2 tygodnie. Opłata startowa to 200 euro z transportem na start. Największym kosztem jest przelot na Reunion – około 4 tysięcy na osobę plus auto, spanie i codzienne życie na poziomie, jaki kto preferuje. Jednak koszty życia są zdecydowanie wyższe niż w krajach Europy zachodniej i czy południowej.


Przeczytajcie również relację Wojtka: „Przeżyłem! – Grand Raid, Diagonale des fous. Szaleństwo na Reunion”.


Jeśli publikowane na naszej stronie treści uważasz za wartościowe, możesz zostać naszym Patronem i dobrowolną wpłatą wspierać finansowo rozwój www.runandtravel.pl i naszą codzienną pracę.

Wejdź na nasz profil (kliknij baner poniżej) i zapoznaj się z zasadami. 

Tags : ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *