Gdy usłyszałem, że dostanę do testów asfaltowe buty od Salomona, miałem sporo wątpliwości. Marka kojarzyła mi się głównie z górami, a wcześniejsze doświadczenia z ich modelami trailowymi kończyły się często jednym problemem – zbyt wąską cholewką dla mojej szerokiej stopy. Tym większa była moja ciekawość, gdy w ręce trafił model Aero Glide 4. Po pierwszym treningu okazało się, że Salomon potrafi nie tylko w góry – ale też w bardzo komfortowe bieganie po asfalcie.
Kolor przez duże K 🙂
Kiedy przyszła to absolutnie pierwszą rzeczą, na którą zwróciłem uwagę był KOLOR, zdecydowanie przez duże K. Pomarańczowy, jarzeniowy z serii bądź widoczny na drodze – później w trakcie treningu okazało się, że z daleka było widać tylko buty, ja ginąłem w krajobrazie. Poza tym buty są bardzo ładne.
Cholewka Salomon Aero Glide 4
Cała cholewka jest zrobiona bezszwowo z przewiewnej siateczki 3DMesh. Faktura jest niejednorodna, co powoduje fajną grę błyszczącego światła. Zresztą, facet mówiący, że coś jest ładne, pewnie przekonujący nie jest, więc wspieram się oceną 17-letniej córki, której też się bardzo podobały😊
Język, zapiętek, podeszwa…
- Język jest dosyć niezwykły, bo wygląda jakby był zrobiony w konstrukcji plastra miodu, co jeszcze dodaje butom urody. Poza tym część ponad sznurówkami jest wyraźnie szersza i bardzo wygodnie układa się po założeniu.
- Górna część zapiętka jest tak mięciutka, że chciałoby się ją przytulić😊 Jest na niej też dodatkowy element odblaskowy (bądź widoczny na drodze!)
- Podeszwa – z pianki optiFOAM. Dla mnie, starego biegacza górskiego pamiętającego modę na minimalizm, wydała się na pierwszy rzut oka okrutnie gruba. Rzeczywiście. Według danych producenta ma do 41 mm z 8 mm dropu. Ale gdy wziąłem but do ręki to okazało się, że jest leciutki! Mój kajaczek o numerze 46 ważył ok. 280 g.
- Podeszwa ma kształt kołyski (Reverse Camber, odwrotnie jak w nartach), która ma wspierać naturalne przetaczanie. Główne wsparcie jest na obwodzie stopy, tam też jest inny materiał. W środku jest wyżłobienie (może też dzięki temu but jest lżejszy), a na śródstopiu mamy szorstki materiał. Całość ma dawać dobrą przyczepność na asfalcie i twardych nawierzchniach.
No dobra, pomyślałem. Dość oglądania – czas założyć i spróbować jak te cudeńka działają.
Wkładasz Salomon Aero Glide 4 i biegniesz
To, co od samego początku, od włożenia stóp do butów, rzuciło mi się “w oczy (stopy)” to fakt, że nic mnie nie denerwuje, do niczego nie muszę się przyzwyczajać, regulować.
Stopy mięciutko wsunęły się do butów, język ułożył bez problemów, zawijań itp. sznurówki się nie rozwiązywały😉Nic mnie w butach nie uwierało – otuliły stopę i już.
Piszę o tym, bo moje drugie buty asfaltowe (konkurencyjnej marki😉) tak grzecznie się nie zachowywały. Niby fajny cienki język, ale zawinął się przy włożeniu stopy i musiałem go kilka razy poprawiać, sznurowadła się luzowały itp. Tutaj – było bezproblemowo. Wkładasz i biegniesz.
Jak na miękkiej, ale sprężystej poduszce
A jak sprawdziły się w biegu? Bardzo podobnie. Jeśli miałbym je krótko opisać to wygoda i komfort. Jak na miękkiej, ale sprężystej poduszce. Nie były to rozklapciane kapcie, w których stopa się zapada i nie ma z czego ruszyć. Żeby nie było, to oczywiście nie jest sprężystość karbonu, nic z tych rzeczy. Nie są to cienkie startówki, tylko komfortowe poduszkowce. Jest miło, miękko, ale mimo to podeszwa oddaje. Daje możliwość fajnego dynamicznego biegania w bardzo dużym komforcie. Takim, że można biec długie wybieganie z przyjemnością. Myślę, że dynamika zupełnie wystarczająca dla 90-95% ludzi biegających półmaratony i maratony.
Nie umiem oczywiście powiedzieć po tak krótkim dystansie jak jest z trwałością – nie widać śladów zużycia, ale byłoby dziwne, gdyby się pojawiły….
Przyczepność – rzecz może nie aż tak istotna jak w butach trailowych, ale jednak…
Od razu napiszę, że warunki nie były najłatwiejsze (luty). Asfalt w najlepszym wypadku był mokry, w wielu miejscach były resztki lodu i błota. Kiedy biegałem wcześniej w moich drugich butach na asfalt, z podeszwą z gumą Continental o fakturze opon slicków, była masakra – ślizgałem się właściwie w każdą stronę.
Tutaj – miłe zaskoczenie. Dzięki temu, że podeszwa jest lekko “prążkowana” przyczepności była absolutnie wystarczająca do regularnego wybiegania. Nie ślizgałem się, nie traciłem przyczepności – treningu tempowego czy interwałowego bym nie zaryzykował, ale tak jak pisałem – warunki kompletnie do tego nie zachęcały.
Ostatnia rzecz – spinająca klamrą moje początkowe obawy. Salomon i ilość miejsca/wygoda? Wszystko się zgadzało, buty były wygodne, miejsca na moje stopy jest w zupełności wystarczająco, a cholewka bardzo miło trzyma i nic nie obciera.
Salomon i asfalt? Dlaczego nie? Po 100 km wszystko mi się w tych butach zgadza. Pewnie jak ktoś chce biec/ścigać się superszybkim tempem to nie ten adres, ale większość nie ma takich pomysłów. Jest wygoda, ładny design, komfortowa podeszwa.

