3 października 2022 By GÓRY & ULTRA With 1015 Views

Andrzej Markuszewski: Ultramaraton Warmiński Warneland 2022 [okiem biegacza]

Planujesz start w Ultramaratonie Warmińskim Warneland? Przeczytaj, jak wspomina swój udział w biegu Andrzej Markuszewski, który pobiegł dystans 50 km.


1.10.2022 r.

Andrzej Markuszewski (Biegnie) podczas wiosennej edycji biegu Warneland startował na dystansie 50 km. Udział w biegu przyniósł mu nie tylko 22. miejsce w klasyfikacji generalnej, ale również zwycięstwo w konkursie na najlepszą relację z biegu.

W 2022 roku wygrałeś konkurs na relację z wiosennej edycji biegu Warneland na dystansie 50 km. A to oznacza, że naprawdę impreza zapadła Ci w pamięć, a sam bieg w jakiś sposób urzekł. Zacznijmy więc od tego, co Ci się najbardziej podobało zarówno na trasie, jak i podczas samej imprezy?

Andrzej Markuszewski: Przede wszystkim Warneland to Warmia, której wcześniej nie znałem. To było swojego rodzaju sprawdzenie nowego regionu biegowo. Nie zawiodłem się. Piękno Łynostrady urzekło mnie i wiem, że będę tam wracał. Impreza jest organizowana przez Ultrasową „wariacką” Brać, a to powoduje niesamowitą atmosferę, dbałość o szczegóły, bogatość pobiegowego stołu z jadłem i piwem! Wypiłem trzy 😊

50 km to takie „krótsze” ultra. Czym zajmujesz głowę podczas tak długich startów? Masz jakieś swoje patenty, które też mogłyby pomóc innym?

Andrzej Markuszewski: Śpiewam! Gadam – nawet sam do siebie, a jak mam focha to przechodzę w marsz. No i nagrywam filmy. Ino raz i jestem na mecie. Osobiście uważam, że przy ultra można dużo podpowiadać, a i tak trasa i kilometry zweryfikują daną osobę inaczej. Przede wszystkim wytrwać z własnym postanowieniem „dam radę” i dasz rade. Chyba tylko tyle mogę podpowiedzieć.

Czym wyróżnia się trasa Warneland 50? Co może na niej sprawić trudność? Na co trzeba być przygotowanym? Co dla Ciebie było największym wyzwaniem?

Andrzej Markuszewski: Wspomniana Łynostrada, czyli okolice rzeki Łyna, które bardzo mnie urzekły. Trudność może sprawić, choć pewnie nie każdemu, tylko jeden punkt odżywczy. Biegniesz pięćdziesiąt kilka kilometrów i wiesz, że tylko raz możesz uzupełnić sobie płyny. Ja byłem pierwszy raz na takim ultra, gdzie pierwsze uzupełnienie wody mogłem mieć na dwudziestym którymś kilometrze – właśnie pod tym kątem należy się przygotować najbardziej. Jeśli ktoś jest świeży w temacie ultra może mu, to sprawić trudność. Dla mnie największym wyzwaniem były wzniesienia, po prostu ich nienawidzę. Biegania też nienawidziłem…

Plecak, kije, zegarek, buty… jakie wyposażenie zabrać na trasę? Co się na pewno przyda?

Andrzej Markuszewski: Znowu indywidualna sprawa. Na pewno przyda się coś słodkiego w plecaczek, który jest wyposażeniem obowiązkowym na każdym ultra (plus inne graty). Osobiście staram się dopasować wszystko pod daną trasę. Na Warnelandzie przyda się dobrze naładowany telefon. Jest tak pięknie, że żal nie zrobić kilkudziesięciu ujęć.

Komu polecasz start w Warneland 50? Czy to dobry pomysł na debiut na takim dystansie?

Andrzej Markuszewski: Każdemu! Serio! Debiut wyżej maratonu? – tak. Wystarczy zabrać ze sobą pozytywne nastawienie, trochę kondycji i świetnie się bawić. Trasa jest średniej trudności a limit czasu spory. Nie mówcie organizatorom! Ciiiii! Czekają na każdego nawet po limicie czasu! 😊

Warto przy okazji wspomnieć że Warneland 50 był dla Ciebie swego rodzaju treningiem przed realizacją biegowego projektu charytatywnego. Czy możesz opowiedzieć o swoich biegach charytatywnych?

Andrzej Markuszewski: Specjalnie wybrałem Warneland. Data biegu pasowała idealnie pod moje przygotowania do pokonania trasy z Poznania do Grudziądza o dystansie 214 km bez supportu. Bieg bowiem odbył się na miesiąc przed startem. Trenowałem pod ten długi dystans. Zatem w sobotę pobiegłem w Olsztynie 53km, a w niedzielę na Wings For Life Pan Adam Małysz dogonił mnie na 20 km. Bieg za Czekolady – bo tak nazwałem swoją biegową trasę z Poznania – był podziękowaniem za zebrane czekolady dla małych Rodaków z Kresów Wschodnich. Biegam charytatywnie minimum dwa razy do roku. Kilka dni temu zorganizowałem zbiórkę nakrętek dla 13-letniego biegacza na wózku inwalidzkim, a w podziękowaniu biegałem przez 24 godziny po trasie Parkrun w Grudziądzu. Trasa ma dystans 5 km, w dobę wybiegałem tam 126,5km. Niebawem szykuję kolejną akcję charytatywną i mam nadzieję, że będę musiał przebiec w podziękowaniu przez całą Polskę!


Jeśli publikowane na naszej stronie treści uważasz za wartościowe, możesz zostać naszym Patronem i dobrowolną wpłatą wspierać finansowo rozwój www.runandtravel.pl i naszą codzienną pracę.

Wejdź na nasz profil (kliknij baner poniżej) i zapoznaj się z zasadami. 

Tags :

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *