Polska reprezentacja zajęła drugie miejsce w klasyfikacji drużynowej mężczyzn podczas drugiego dnia Mistrzostw Europy w Biegach Off-Road w Lublanie-Kamniku (6 czerwca), rywalizując na dystansie trail race 52 km. Biało-czerwoni ustąpili jedynie Francji, która wygrała w rywalizacji drużynowej..
Marcin Kubica 5. na Mistrzostwach Europy w Biegach Off-Road w Lublanie-Kamniku
6 czerwca o godzinie 9:00 wystartował bieg na dystansie 52 km +/-2450 m, rozgrywany w ramach Mistrzostw Europy w biegach górskich. Polskę reprezentowała Natalia Gruchała oraz czterech zawodników: Marcin Kubica, Marcel Fabian, Rafał Matuszczak i Dawid Malina.
Marcin Kubica i Rafał Matuszczak przez większość dystansu utrzymywali się w pierwszej dziesiątce zawodników. a Dawid Malina i Marcel Fabian biegli tuż za pierwszą w TOP15. Niestety, w trakcie rywalizacji Dawid Malina musiał odpuścić rywalizację.
Jako pierwszy z polskiej reprezentacji na mecie pojawił się Marcin Kubica ze świetnym 5. miejscem i z czasem 4:08:59. Na 9. miejscu finiszował Marcel Fabian z czasem 4:13:32, a tuż za nim, zaledwie 23 sekundy później, Rafał Matuszczak zajął 10. pozycję (4:13:55).
Debiutująca w tego typu imprezie Natalia Gruchała ukończyła bieg na 39 miejscu.
Mężczyźni – Tranchand Zwycięzca
Frédéric Tranchand, aktualny mistrz świata w short trail, wygrał bieg w czasie 3:55:14, wyprzedzając Włocha Daniela Pattisa (3:59:54) i rodaka Antoine’a Charvolin (4:05:13). Dla Francji był to trzeci złoty medal mistrzostw – dzień wcześniej złoto w biegu U20 pod górę zdobył Yannick Memheld.
Tranchand objął prowadzenie już po sześciu kilometrach, gdy czołowa czwórka – on, Pattis, Norweg Stian Angermund i Charvolin – opuszczała obrzeża Kamnika. Po 12 km Angermund i Charvolin stracili kontakt, a na trasie pozostała dwójka: Tranchand i Pattis.
Decydujący atak nastąpił na ostatnim dużym podbiegu. – Czułem, że Pattis jest silny na płaskich odcinkach, więc nie chciałem z nim walczyć w ostatnich 15 kilometrach. Zaatakowałem po plateau, bo uznałem, że tam mam szansę – wyjaśnił Tranchand. Po połowie trasy prowadził już o 1:12, a na ostatnim punkcie pomiaru – dziewięć kilometrów przed metą – jego przewaga wynosiła ponad trzy minuty.
Mimo to Francuz nie był w pełni spokojny aż do końca. – Ufam tylko sobie. Dopiero kiedy przebiegłem przez ostatni most w Kamniku, poczułem, że wygrywam – przyznał z uśmiechem. Końcówka trasy nie należała do łatwych. – Zbieg był błotnisty, z mokrymi kamieniami i korzeniami. Musiałem ryzykować. Na ostatnich metrach mogłem już po prostu cieszyć się biegiem – dodał.
Pattis przez większą część drugiej połowy biegu zmagał się z problemami żołądkowymi. – Nie mogłem przyjmować żeli. Bardzo cierpiałem. W pewnym momencie dowiedziałem się, że inni są pięć minut za mną, ale i tak nie byłem pewien, czy dobrnę do mety. Dlatego jestem bardzo szczęśliwy – powiedział srebrny medalista.
Brąz wywalczył Charvolin, który na 12 kilometrów przed metą otrzymał sygnał od trenera, by atakować. – Powiedziałem sobie: dobra, spróbujmy. I wyszło – opowiadał.
Dzięki dwóm medalistom Francja wygrała klasyfikację drużynową mężczyzn. Drugie miejsce zajęła Polska, a trzecie – Hiszpania, gdzie Alain Santamaria, czwarty indywidualnie, poprowadził swój zespół na podium.
Kobiety – Wyder samotna liderka od pierwszych kilometrów
W biegu kobiet szwajcarska biegaczka Judith Wyder prowadziła przez całe 52 kilometry, kończąc z czasem 4:36:41. Srebro zdobyła Hiszpanka María La Chica (4:40:24), brąz Szwedka Emma Eriksson (4:40:38). Wyder – z dorobkiem srebrnego medalu w biegu up-and-down z Annecy sprzed dwóch lat – tym razem sięgnęła po złoto i poprowadziła Szwajcarię do triumfu drużynowego.
Faworytka startu Tove Alexandersson ze Szwecji wycofała się przed zawodami z powodu kontuzji kostki, co otworzyło drogę do dominacji Wyder.
Jedynym momentem, gdy Szwajcarka nie była na czele, był czas przed strzałem startowym. Od pierwszych metrów objęła prowadzenie i już go nie oddała. – Starałam się hamować i trzymać z grupą, ale kiedy jesteś sama, skupiasz się na sobie i zarządzasz tempem. Dziś radziłam sobie z tym całkiem dobrze – przyznała Wyder.
Krytyczny moment nastąpił podczas zbiegu z Wielkiej Planiny. – Nie miałam pewności, czy biegnę właściwą trasą. Miałam trasę na zegarku, ale jej nie widziałam, nie było oznaczeń i bardzo się stresowałam. Na szczęście na podbiegu udało mi się uspokoić, a mijani biegacze zapewniali mnie, że biegnę dobrze – opisywała.
Walka o pozostałe medale była wyrównana i zmieniała się przez całą trasę. Początkowo Wyder ścigały Anna Plattner z Austrii i Brytyjka Scarlet Dale, jednak ostatecznie na podium stanęły La Chica i Eriksson.
– Bardzo cierpiałam. Na ostatnich kilometrach myślałam, że inna zawodniczka mnie wyprzedzi, ale walczyłam, bo miałam za sobą swój zespół i rodziców na trasie. To serce mnie niosło, nie nogi – powiedziała La Chica.
Eriksson była równie zadowolona. – To było niesamowite. Ostatnie 15 kilometrów było najcięższe, ale jestem naprawdę bardzo zadowolona z wyniku – stwierdziła.
Szwajcaria wygrała klasyfikację drużynową kobiet przed Francją i Hiszpanią.
Wyniki – 6 czerwca
mężczyźni
- Frédéric Tranchand (FRA) – 3:55:14
- Daniel Pattis (ITA) – 3:59:54
- Antoine Charvolin (FRA) – 4:05:13
Drużynowo: 1. Francja, 2. Polska, 3. Hiszpania
Kobiety
- Judith Wyder (SUI) – 4:36:41
- María La Chica (ESP) – 4:40:24
- Emma Eriksson (SWE) – 4:40:38
Drużynowo: 1. Szwajcaria, 2. Francja, 3. Hiszpania

