2 lipca 2019 By GÓRY & ULTRA With 201 Views

Kornawalia: Biegowe Eco-Wyzwanie

„Trochę to będzie zabawa, trochę rywalizacja, a przede wszystkim trochę dobra dla naszej Ziemi.” 8 sierpnia Ewa Siwoń rozpoczyna kolejną biegową przygodę. Tym razem rusza na podbój Kornwalii. Przed nią ok. 470 km. I ponownie – tak jak w ubiegłym roku w Norwegii – trasę pokona sama z plecakiem na plecach. W tym roku zaprasza również wszystkich do zabawy, a wszystko dla dobra Ziemi.

Tekst: Ewa Siwoń

Chyba już czas napisać więcej o mojej wyprawie, która odbędzie się w dniach 7-17 sierpnia 2019 r. – został już do niej tylko miesiąc z kawałeczkiem. 7 sierpnia wylatuję z Warszawy do Bristolu, skąd jadę do Plymouth i stamtąd ruszam w drogę szlakiem The South West Coast Path.

Będzie fastpackingowo, czyli trochę biegiem, trochę marszem. Zasada podobna jak przy zeszłorocznych Lofotach, czyli robię to sama i na żółwika – mając na plecach swój cały „dom”: namiot, śpiwór, matę, jedzenie, wodę i wszystkie potrzebne mi rzeczy. Według planu, sama wyprawa zajmie mi 9 dni i ok. 470 km.

Oficjalnie długość całego szlaku The South West Coast Path (SWCP) przebiegającego przez hrabstwa Devon, Cornwall i Dorset wynosi 630 mil (1.014 km), ale ja będę przemierzać tylko kornwalijski odcinek tej trasy. Na tysiączek kilometrów z plecakiem troszkę brakuje mi czasu 😉 Sporo myślałam nad tym, jak moja wyprawa może się przydać komukolwiek poza mną. I wymyśliłam. Chciałabym więc zaprosić Was wstępnie do udziału w EKO – WYZWANIU, od którego bierze nazwę mój projekt:

KORNWALIA: BIEGOWE EKO-WYZWANIE

****

CORNWALL SWCP – ECO – CHALLENGE

Trochę to będzie zabawa, trochę rywalizacja, a przede wszystkim trochę dobra dla naszej Ziemi. Żeby wziąć udział w zabawie, trzeba będzie polubić fan page wyprawy, przez czas jej trwania śledzić posty z zadaniami, które będą się tam pojawiać (8-17 sierpnia) i moją pozycję na trasie. Obiecuję drobne nagrody, a przede wszystkim mnóstwo satysfakcji z działań, które sami podejmiecie.

Wracając do samych szczegółów mojej wyprawy, najczęściej wędrówki po SWCP robione są w kierunku przeciwnym do wskazówek zegara, ale ja chcę zrobić to w kierunku odwrotnym, z Plymouth do Bude, przede wszystkim dlatego, że zapisałam się na zawody biegowe R.A.T. (Roseland August Trail), które odbędą się tam w trakcie mojej wyprawy i taka marszruta pasuje mi do planu.

Nie wiem jeszcze, czy będę sobie potem dziękować czy przeklinać, że wybrałam tę opcję, ale wiem, że na koniec zostają mi najtrudniejsze fragmenty z bardzo stromymi podejściami i zejściami oraz najwyższym klifem na całym szlaku (High Cliff – 223 m wysokości wystrzelające w górę prosto z morza). Z drugiej strony – wtedy będę miała już najlżejszy plecak, bo wyjem prawie cały mój prowiant.

Spać zamierzam głównie na campingach, a podczas pobytu w miastach Plymouth i Barnstaple w hostelach. Jeśli trafi się jakiś trail angel oferujący nocleg za free – również nie pogardzę pomocą. Na SWCP nie wolno biwakować na dziko, a poza tym muszę sobie codziennie podładować baterię w zegarku i powerbanku. Przyda mi się też gorąca woda do zalania porannego musli i wieczornego liofilizata, a kuchenki ze sobą nie zabieram.

Plan jest na średnio 50-60 km dziennie, przy czym będą dni poniżej 50 km i dni z dystansem 62 km. Na samym początku będę robić mniej, ponieważ trzeciego dnia wyprawy czekają mnie właśnie te lokalne zawody R.A.T. na pokrywającym się z moją trasą dystansie 50 km i nie chcę się zarżnąć przed startem. Trzeba będzie godnie reprezentować tam nasz kraj, więc na czas zawodów odłożę swój 6-7-kilowy plecak i trochę się tam pościgam.

Niestety podczas wyprawy będę musiała skorzystać aż 5 albo 6 razy z przeprawy promowej. Nie wiem, dlaczego Anglicy nie zbudowali tam mostów, ale w 6 miejscach szlak przecinają koryta rzek i żeby to obejść suchą stopą, trzeba by maszerować nawet po 10 km wgłąb lądu i z powrotem. Tak więc takie przeprawy to standardowy sposób pokonywania tych naturalnych przeszkód, chociaż w Hayle, jeśli akurat będzie odpływ, będę mogła śmignąć pieszo po mostku nad korytem rzeki.

Nie planuję robić rekordu prędkości pokonania szlaku SWCP czyli tzw. FKT, bo przede wszystkim Kornwalia jest tak piękna, że szkoda mi pędzić tam jak oszalała patrząc tylko pod nogi, żeby się nie wywalić. Nie wiem, czy będę miała okazję odwiedzić te rejony ponownie, więc chcę mieć czas na delektowanie się widokami, poczucie tego miejsca, zagadywanie do spotkanych po drodze lub na campingu ludzi, czy kąpiel w oceanie, jeśli najdzie mnie na to ochota. Z drugiej strony lajtowy spacerek to też nie będzie.

Dodam też, że podczas wyprawy chcę kierować się zasadami etyki outdoorowej pod nazwą Leave No Trace.

To zbiór prostych zasad, dzięki którym nasze korzystanie ze środowiska naturalnego odbywa się z jak najmniejszą dla niego szkodą.
1. Zaplanuj wyprawę i przygotuj się odpowiednio
2. Podróżuj i obozuj na wytrzymałych powierzchniach
3. Pozbywaj się swoich odpadów w odpowiedni sposób
4. Pozostaw miejsce w takim stanie, w jakim je zastałeś
5. Miej na uwadze, jaki wpływ na środowisko ma ogień, który rozpalasz
6. Respektuj życie dzikich zwierząt
7. Szanuj innych użytkowników szlaku
Proste, prawda?

Już samo przemieszczanie się po szlaku pieszo jest przyjazną dla środowiska formą transportu, natomiast wiadomo, że są turyści i turyści. Tacy, którzy szanują miejsca, które odwiedzają i tacy, którym wszystko jedno, gdzie rzucą papierek, butelkę czy też mówiąc dosadnie, gdzie zrobią dwójkę. Dbanie o środowiska coraz bardziej mnie obchodzi, dlatego postaram się podczas tej wyprawy zostawić po sobie, na tyle na ile to możliwe, tylko ślady stóp.

Link do fanpage’a wyprawy i więcej szczegółów na temat Eko-wyzwania niebawem!

Zdjęcia w tekście: foto:visitcornwall.com

Portal www.runandtravel.pl jest patronem mediowym wyprawy Kornwalia: Eco-Wyzwanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *