Vychodniarska stovka 2017. Relacja Agnieszki Faron. – RUNANDTRAVEL.pl

9 sierpnia 2017 By GÓRY & ULTRA, Slider With 1009 Views

Vychodniarska stovka 2017. Relacja Agnieszki Faron.

5 sierpnia 2017 r. odbyła się trzecia edycja imprezy Východniarska stovka (V100). To 125-kilometrowa trasa, która łączy dwa największe miasta we wschodniej Słowacji – Preszów i Koszyce. Zapraszamy do przeczytania relacji Agnieszki Faron.

Autorka: Agnieszka Faron

Vychodniarska stovka 2017. Nasz zegarek – po kilku mały zejściach z trasy – pokazał całkiem spory kilometraż – 139 km i ponad 6000 metrów w górę… Vychodniarska stovka – bardzo podobnie jak Nizkotatranska stichacka – to bieg tylko fragmentami znakowany. Większa część trasy prowadziła szlakami. Każdy z biegaczy biegł więc albo na trucku w zegarku albo według rozpiski szlaków przekazanej przez organizatora. Szczerze powiem, że bez zegarka wyłącznie z samymi szlakami byłoby bardzo ciężko, ponieważ w momencie rozwidlenia szlaków nie było wiadomo, w którą stronę biec. Pewnie wszyscy biegający na orientację problemów by nie mieli. Ja jednak na pewno poleciałabym nie tam, gdzie trzeba… Genialnym jak dla mnie pomysłem było dodawanie małych odblaskowych fragmentów przy znakach szlaków. Nie trzeba było patrzeć na zegarek. Świecące znaczki prowadziły same. A sam bieg nie był tylko biegiem… Każdy z zawodników musiał zameldować się na punktach kontrolnych. Część z tych punktów to były oczywiście punkty odżywcze z piciem i jedzeniem, a część z nich to… hasła na trasie, które trzeba było zebrać. Tym razem jakoś się udało…

Vychodniarska stovka

Vychodniarska stovka

Spokojnie i do celu…
W ostatnim czasie ciężko mi znaleźć jakąś dobrą strategię na bieg. Tym razem nie martwiłam się o przeziębienie i brak regeneracji, ale o zapowiadane upały. Gdy przyjechaliśmy z Michaelem do Preszowa temperatura po południu sięgała 35-36 C. Podobna pogoda miała być w dzień startu, do tego od południa miało być bezchmurne niebo, a to oznaczało, że będzie mega ciężko… Przy takiej pogodzie jedyną strategią, jaką miałam było nie odwodnić się, czyli pić regularnie i nie odlecieć przez przegrzanie. Spokojnie i do celu…

Vychodniarska stovka

Vychodniarska stovka

Piękna i trudna
Trasa biegu była piękna, ale i przy tych warunkach bardzo trudna. Największym wyzwaniem było dla mnie podejście pod 2-kilometrową (tak przynajmniej ją oceniłam) ścianę przy pełnym słońcu i później “wdrapywanie” się na szczyt góry. Większość biegaczy zatrzymywało się, by oddychać – wysoka temperatura, gwałtowny wzrost wysokości. Na górze czekały jednak na nas piękne widoki, choć I ciężkie technicznie ścieżki… rezerwat z powalonymi drzewami… przepiękna przyroda. Później szło już łatwiej. W nocy – choć nadal gorąco – było lżej. Kolejna wielka trudność to niedzielny poranek i kolejne 2-3 godziny w pełnym słońcu… To nas dobiło.

Vychodniarska stovka

Vychodniarska stovka

Po Nizkotatranskiej Stichaczce, kiedy to cała ekipa słowackich biegaczy wystrzeliła jak torpeda, tu było już inaczej. Ludzie zdawali sobie sprawę, że warunki są bardzo ciężkie i duża prędkość na takim dystansie w tak wysokiej temperaturze może skończyć się źle, dlatego wszyscy wystartowali z rozsądkiem. Biegłam najpierw z Michaelem, a gdy on zdecydował się zejść z trasy z powodu silnego bólu głowy i innych dolegliwości (prawdopodobnie udar słoneczny), biegłam razem z Irkiem. Cały czas mieliśmy swoje tempo – w miarę równe. Dzięki temu udało się dotrzeć na metę na 17 ex aequo . I jako 2 kobieta, na 5 które wystartowały. Ponad połowa zawodników zeszła z trasy.

Agnieszka Faron

Agnieszka Faron

Biorąc udział w słowackiej lidze biegów górskich już po raz drugi coraz bardziej przekonuję się do klimatu, jaki tam panuje. Kameralne przyjacielskie biegi w ciepłej atmosferze stworzonej przez ludzi zafascynowanych bieganiem i górami jest niesamowite.

Vychodniarska stovka to impreza ze świetną atmosferą. Jedyną poprawkę, jaką powinni wprowadzić organizatorzy, to mimo wszystko zapewnić transport chociaż z przepaku na metę (oczywiście dodając po np. 5 euro do wpisowego). Tym razem organizatorzy transportu nie mieli, ale bardzo pomogli ze zorganizowaniem go, co było świetną sprawą.

relacje z biegów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *