Gotland Run 511K to nie jest typowy ultramaraton. Organizatorzy określają go raczej jako biegową wyprawę – połączenie przygody, samowystarczalności i odkrywania własnych granic. Inspiracją dla wydarzenia był legendarny amerykański Last Annual Vol State 500K.
Co to za bieg Gotland Run 511K?
Trasa liczy około 511 kilometrów i prowadzi wokół całej wyspy Gotlandia. Start i meta znajdują się w średniowiecznym Visby, a zawodnicy pokonują pętlę zgodnie z ruchem wskazówek zegara, odwiedzając także wyspę Fårö. Większość trasy biegnie szlakiem Gotlandsleden – po asfaltowych drogach, szutrach i krótkich odcinkach terenowych, wśród nadmorskich klifów, łąk i zabytkowych kościołów.
Gotland Run to wyścig dla miłośników samodzielności. Organizator zapewnia jedynie podstawową logistykę, natomiast uczestnicy sami organizują sobie noclegi, wyżywienie i strategię pokonania trasy. Na trasie znajdują się cztery tzw. Angel Stations, gdzie można uzupełnić wodę, odpocząć, a czasem nawet przespać się przez kilka godzin.
Na pokonanie całego dystansu zawodnicy mają 10 dni, co oznacza konieczność utrzymywania średniego tempa około 51 kilometrów dziennie. Każdy uczestnik dwa razy dziennie melduje swoją pozycję, a tylko ci, którzy ukończą pełne 511 kilometrów w limicie czasu, dołączają do elitarnego grona finiszerów, którzy okrążyli Gotlandię na własnych nogach.
Tomasz Zyśko przed startem w Gotland Run
Tomasz Zyśko przed startem: Jakiś czas temu informowałem wszystkich o tym, że zamierzam się ścigać na Gotlandii w biegu na 511 km. Sam decydujesz kiedy śpisz, ile przebiegniesz – ale dystans masz pokonać w 10 dni. Nastawiłem się jednak, że chciałbym powalczyć i po 3 dniach z okładem zamierzałem ukończyć ten wyścig.
Dokładnie przeczytałem regulamin na stronie i wydawało się, że znalazłem pomysł na ten bieg. Regulamin dopuszczał to, że można się było oddalić ale trzeba było następnie powrócić do miejsca gdzie się zeszło. Tak więc zamierzałem wystartować na lekko – żele w plecaczku woda i do przodu, a wszystko inne będę dobierał od supportu, który będzie mniej więcej co 50 km. Klawo? Klawo!
No ale na dwa dni przed moim wyjazdem mail przyszedł, że żadna pomoc z zewnątrz jest niedozwolona i w ogóle to żadnego supportu. No wtedy myślałem aby iść na grubo, czyli – liofilizowane jedzenie, dwie kurtki i 10 par skarpetek.
Mądrej głowie dość po słowie, więc zacząłem się dopytywać ludzi, co tam startowali, jak ogarnąć sobie logistykę. No i jak zwykle w życiu wybrałem wariant pośredni – biegnę z mniejszym plecaczkiem (lżejszy) z żelami i odżywkami (nie do włosów) i zobaczymy jak będzie.
Po 1d 22h 34 minutach Tomasz Zyśko przebiegł 235 km i zajmował 2. miejsce.
To już kolejny projekt biegowy Tomka, w ramach którego wspiera Jasia.
https://www.siepomaga.pl/jaswalos

