Karol Sioła – z teamu Beskidy Trail – wygrał Łemkowyna Trail 150 km w 2026 roku, ustanawiając nowy rekord trasy – 14 godzin, 31 minut i 46 sekund. Poprawił poprzedni rekord Bartka Gorczycy o około półtorej godziny. W wywiadzie dla Runandtravel.pl opowiada o strategii na 150 km, przygotowaniu do biegu, kryzysie na trasie, żywieniu i roli supportu. Zdradza też, gdzie zyskał najwięcej czasu i czy stać go na jeszcze szybszy bieg.
- Czy od początku biegłeś z myślą o rekordzie, czy przede wszystkim chciałeś wygrać?
- Czy miałeś dokładnie rozpisaną strategię na 150 km – tempa na poszczególnych odcinkach, międzyczasy na punktach i miejsca, w których można mocniej przycisnąć? Na ile rzeczywistość pokryła się z planem?
- Czy miałeś kontakt z rywalami i wiedziałeś, co dzieje się za Tobą? Na ile walka z innymi zawodnikami wpływała na Twoje tempo i decyzje?
- Czy przed startem zrobiłeś rekonesans trasy? Na ile znajomość terenu pomaga podczas ścigania na takim dystansie?
- Co najbardziej Cię zaskoczyło na trasie? Był fragment, który okazał się trudniejszy albo łatwiejszy, niż zakładałeś?
- Który odcinek miał największy wpływ na końcowy wynik? Gdzie udało Ci się zyskać najwięcej względem poprzedniego rekordu?
- Czy podczas Łemkowyny 150 km miałeś moment kryzysowy?
- Co robisz, kiedy na takim dystansie ciało zaczyna odmawiać współpracy, a głowa podpowiada, że można już odpuścić?
- Na Łemkowynie chciałeś się odkuć za zejście z trasy CCC. Udało się chyba perfekcyjnie. Co te dwa starty – trudne doświadczenie na CCC i rekordowa Łemkowyna – powiedziały Ci o sobie jako biegaczu?
- Co jadłeś i piłeś na trasie, a czego unikałeś? Masz sprawdzone produkty, które dobrze tolerujesz nawet po kilkunastu godzinach wysiłku?
- Na trasie wspierali Cię tata i brat. Jak dużą rolę odgrywa support, kiedy nie tylko walczysz o ukończenie biegu, ale ścigasz się o rekord trasy?
- W jakich butach pobiegłeś Łemkowynę 150 km i dlaczego wybrałeś właśnie ten model?
- Po takim wyniku naturalnie pojawia się pytanie: czy jesteś w stanie pobiec Łemkowynę jeszcze szybciej?
- Gdybyś mógł powtórzyć ten bieg od początku, co zrobiłbyś inaczej? Nawet jeśli wynik był rekordowy?
- Jesteś typem zawodnika, który po udanym starcie długo cieszy się wynikiem, czy raczej szybko zaczyna myśleć o tym, co można było zrobić lepiej?
Czy od początku biegłeś z myślą o rekordzie, czy przede wszystkim chciałeś wygrać?
Podczas pierwszej edycji Łemkowyny Oskar Zimny przebiegł dystans 150 km w 20 godzin. W ubiegłym roku, podczas 12. edycji, Bartek Gorczyca zrobił to w 16 godzin. Wydawało się, że jest to już sufit, którego długo nikt nie przebije. A tymczasem przyjechałeś na Łemkowynę i rozwaliłeś system. Przebiegłeś 150 km w dokładnie 14 godzin, 31 minut i 46 sekund. Czy od początku biegłeś z myślą o rekordzie, czy przede wszystkim chciałeś wygrać? W którym momencie pomyślałeś, że możesz pobić rekord trasy?
Karol Sioła: Tak, od początku biegłem z myślą o rekordzie. Oczywiście przede wszystkim chciałem wygrać, bo to jest najważniejsze w sporcie. Doskonale zdawałem sobie jednak sprawę, że mogę ustanowić nowy rekord trasy. Od początku biegu czułem, że to jest ten dzień i że raczej, jeśli nic złego się nie wydarzy, uda mi się to zrobić.
Czy miałeś dokładnie rozpisaną strategię na 150 km – tempa na poszczególnych odcinkach, międzyczasy na punktach i miejsca, w których można mocniej przycisnąć? Na ile rzeczywistość pokryła się z planem?
Karol Sioła: Miałem rozpiskę z międzyczasami na wynik między 15 a 15,5 h. Rzeczywistość okazała się taka, że udawało mi się urywać na każdym punkcie po kilka minutek względem najbardziej optymistycznego scenariusza.
Czy miałeś kontakt z rywalami i wiedziałeś, co dzieje się za Tobą? Na ile walka z innymi zawodnikami wpływała na Twoje tempo i decyzje?
Karol Sioła: Kompletnie nie wpływała. Skupiłem się całkowicie na sobie. Tego kontaktu praktycznie od początku nie było. Pobiegłem na własnych warunkach i wiedziałem, że ciężko będzie komuś utrzymać to tempo. Oczywiście mam olbrzymi szacunek do moich rywali z tego biegu. To zarówno świetni zawodnicy, jak i ludzie, a zwłaszcza Bartek Tomkiewicz, który zajął 3. miejsce i zaimponował mi w tym roku swoim występem na Biegu Kreta.
Czy przed startem zrobiłeś rekonesans trasy? Na ile znajomość terenu pomaga podczas ścigania na takim dystansie?
Karol Sioła: Tak, we wrześniu na treningu zrobiłem pierwsze 60 km trasy, bo wiedziałem, że będę pokonywał ten odcinek w nocy, więc dobrze było wiedzieć, co mnie czeka w takim momencie. Startowałem też dwa razy na krótszych dystansach Łemkowyny, więc ostatnie 48 km również było mi świetnie znane.
Co najbardziej Cię zaskoczyło na trasie? Był fragment, który okazał się trudniejszy albo łatwiejszy, niż zakładałeś?
Karol Sioła: Hmm, na szczęście nic mnie nie zaskoczyło. Jestem bardzo analityczną jednostką i miałem w głowie przepracowane różne scenariusze oraz to, co mam robić w konkretnych sytuacjach. Wszystko jednak poszło dobrze, a nawet bardzo dobrze.
Który odcinek miał największy wpływ na końcowy wynik? Gdzie udało Ci się zyskać najwięcej względem poprzedniego rekordu?
Karol Sioła: No tutaj łatwo to sprawdzić. Na 102 km miałem ponad pół godziny zapasu względem rekordu, a na ostatnich 48 km dołożyłem do tego blisko godzinę, więc zdecydowanie na tym odcinku zyskałem najwięcej.
Czy podczas Łemkowyny 150 km miałeś moment kryzysowy?
Kiedy spotykaliśmy Cię na punktach – na 22. km w Hańczowej, a później w Chyrowej i na 120. km – biegłeś z taką lekkością, jakbyś nie miał żadnych kryzysów. Podobne wrażenia mieli biegacze z krótszych dystansów, którzy mijali Cię na trasie. Czy rzeczywiście czułeś się tak dobrze przez cały bieg, czy potrafiłeś po prostu nie pokazywać zmęczenia? Czy podczas Łemkowyny 150 km miałeś moment kryzysowy? Jeśli tak, na którym etapie i co się wtedy działo?
Karol Sioła: Oczywiście ból fizyczny pojawił się gdzieś od 80 km, ale do tego można się przyzwyczaić i sobie z tym poradzić, nie da się inaczej w sportach wytrzymałościowych. Miałem jeden kryzys między 70 a 90 km. Pojawiły się lekkie zawroty głowy, ale udało mi się to przezwyciężyć i później było już naprawdę dobrze. Miałem tego dnia dobre flow i cieszyłem się bieganiem.
Co robisz, kiedy na takim dystansie ciało zaczyna odmawiać współpracy, a głowa podpowiada, że można już odpuścić?
Karol Sioła: Biegnę dalej, po prostu przesuwam się do przodu na tyle, na ile to możliwe. Nie ma co kombinować i panikować. Po prostu liczę na to, że ten gorszy moment zaraz minie.
Na Łemkowynie chciałeś się odkuć za zejście z trasy CCC. Udało się chyba perfekcyjnie. Co te dwa starty – trudne doświadczenie na CCC i rekordowa Łemkowyna – powiedziały Ci o sobie jako biegaczu?
Karol Sioła: Tak, wyszło tak, jak chciałem. Pokazałem, że nie ma co się poddawać po porażkach, bo niezależnie od tego, ile razy upadnę, zawsze się podniosę. Ale Łemkowyna tylko upewniła mnie, że kierunek jest właściwy i stać mnie na bieganie na najwyższym poziomie i mogę dążyć do wygrywania największych biegów.
Karol Sioła: Tutaj zachęcam do obserwowania zarówno mojego profilu, jak i wspaniałego sklepu, który mnie w tym wspiera, czyli Nowoczesnysport.pl Tam wszystko będzie dokładnie rozpisane.
Na trasie wspierali Cię tata i brat. Jak dużą rolę odgrywa support, kiedy nie tylko walczysz o ukończenie biegu, ale ścigasz się o rekord trasy?
Karol Sioła: Kluczową. Na takich dystansach nie ma co myśleć o dużym sukcesie bez dobrego supportu. Kiedy masz wszystko przygotowane i wbiegasz na punkt, to poniekąd odżywasz, czujesz spokój i nabierasz sił do dalszego napierania. To taka trochę stacja ładująca energię. Ludzie, którzy Cię znają i wiedzą, czego potrzebujesz w danym momencie, zdecydowanie ułatwiają zadanie. Mimo że na trasie jestem sam i nikt za mnie nie pobiegnie, ultra to sport drużynowy.
W jakich butach pobiegłeś Łemkowynę 150 km i dlaczego wybrałeś właśnie ten model?
Karol Sioła: Wybrałem Scarpa Spin Ultra 2. Jest bardzo, bardzo stabilny i ma świetny bieżnik na gumie Vibram, więc zapewnia doskonałą przyczepność. Gdyby było bardziej mokro, również bym je wybrał. Nie wszędzie było jednak tak sucho, jak wiele osób uważa. Trafiały się grząskie i śliskie fragmenty, na których but również świetnie się sprawdzał.
Po takim wyniku naturalnie pojawia się pytanie: czy jesteś w stanie pobiec Łemkowynę jeszcze szybciej?
Gdzie widzisz największą rezerwę – w przygotowaniu fizycznym, żywieniu, logistyce na punktach, znajomości trasy czy może w odważniejszym rozłożeniu tempa?
Karol Sioła: Na pewno jestem. Zawsze można zrobić coś więcej i lepiej. Póki co skupię się jednak na innych celach, więc nie będę tego tutaj mocno analizował. Cieszę się z tego, co zrobiłem w sobotę, i nie chcę szukać błędów, bo czasem znajdowałem je na siłę i to nie pomagało bo nie umiałem czerpać radości z moich sukcesów.
Gdybyś mógł powtórzyć ten bieg od początku, co zrobiłbyś inaczej? Nawet jeśli wynik był rekordowy?
Karol Sioła: Wszystko zrobiłbym tak samo. Miałem dobry plan i go realizowałem, nawet powyżej założeń, więc niech tak zostanie.
Karol Sioła: Na pewno byłem osobą, która od razu brała się za kolejny cel i mało świętowała sukcesy. Ale pracuję nad tym i zwłaszcza teraz, po tak dużym sukcesie, będę starał się czerpać z niego jak najwięcej i chciałbym bardziej doceniać te dobre chwile. Tym bardziej że to mój ostatni start w sezonie, więc na tej pozytywnej fali będę płynął w przygotowaniach do nowego sezonu i kolejnych dużych celów. To na pewno mi pomoże.
Zdjęcie „otwarciowe”: Katarzyna Gogler.

