Dla Ruth Croft wynik nie zawsze jest najważniejszy. Nowozelandka, jedna z najlepszych biegaczek ultra na świecie, mówi o tym, jak zmieniło się jej podejście do ścigania, dlaczego dziś startuje bardziej selektywnie i czego nauczyły ją lata rywalizacji na najtrudniejszych trasach świata. Opowiada też o historycznym UTMB 2025, radzeniu sobie z kryzysem podczas biegu i sztuce podejmowania decyzji, których efekty widać dopiero wiele godzin później.
- Pochodzisz z miejscowości Stillwater w Nowej Zelandii. Jak miejsce, w którym dorastałaś, ukształtowało Cię jako zawodniczkę i człowieka?
- Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z bieganiem? Pamiętasz swój pierwszy start?
- Od wielu lat startujesz na najwyższym poziomie. Czym różnisz się dziś jako zawodniczka od tej sprzed lat?
- Co dzisiaj najbardziej fascynuje Cię w bieganiu – rywalizacja, kontakt z naturą, przekraczanie własnych granic czy coś zupełnie innego?
- Mówisz, że w ultra bieganiu nie chodzi tylko o prędkość, ale o obecność, cierpliwość i trafne decyzje w trudnych momentach. Jak to wygląda w praktyce?
- Masz na koncie zwycięstwa w jednych z najbardziej prestiżowych zawodów ultra, w tym Western States 100 oraz wiele wygranych w cyklu UTMB World Series. Który moment kariery wspominasz jako przełomowy?
- Jaka jest Twoja definicja „dobrego biegu”? Czy zawsze musi oznaczać zwycięstwo?
- Ultra to nie tylko przygotowanie fizyczne, ale także mentalne. Jak radzisz sobie z momentami zwątpienia, nie tylko w trakcie biegu, ale również na co dzień?
- Jesteś ambasadorką Amazfit i na co dzień korzystasz z zegarków tej marki. Jak w praktyce wygląda Twój dzień treningowy z tym sprzętem - na jakie dane patrzysz najczęściej?
- Twoje życie związane jest z podróżami między Nową Zelandią, Europą i największymi zawodami świata. Jakie miejsce na świecie zrobiło na Tobie największe wrażenie jako biegaczce?
- Jakie marzenie biegowe nadal pozostało na Twojej liście?
- Co robi Ruth Croft, kiedy nie biega? :)
- Najważniejsze osiągnięcia Ruth Croft
Pochodzisz z miejscowości Stillwater w Nowej Zelandii. Jak miejsce, w którym dorastałaś, ukształtowało Cię jako zawodniczkę i człowieka?
Ruth Croft: Dorastałam na zachodnim wybrzeżu Wyspy Południowej Nowej Zelandii i nie mieliśmy tam syntetycznej bieżni lekkoatletycznej. Większość treningów robiłam na bieżni trawiastej, która zimą często była całkowicie zalana.
Pamiętam przygotowania do Mistrzostw Świata Juniorów w Pekinie. Bieżnia była wtedy zupełnie pod wodą, więc chodziłam trenować na lokalne boisko rugby. Mój trener pożyczył mi jeden z pierwszych zegarków GPS, a my zrobiliśmy przeszkody ze starych rur hydraulicznych, żebym nadal mogła trenować biegi z przeszkodami. Z perspektywy czasu wygląda to dość prowizorycznie, ale wtedy po prostu tak trenowaliśmy. Trzeba było znaleźć sposób, żeby trening się odbył, i robiło się swoje.
Potem pojechałam na Mistrzostwa Świata Juniorów i chyba zajęłam drugie miejsce od końca, a być może nawet ostatnie w swoim biegu eliminacyjnym. Z pewnością nie była to więc jakaś idealna droga do sukcesu.
Dorastając na zachodnim wybrzeżu, nie mieliśmy najlepszej infrastruktury ani ogromnej konkurencji, ale myślę, że nauczyło mnie to zaradności. Uczysz się wykorzystywać to, co masz, zamiast czekać na idealne warunki czy idealne możliwości. Myślę też, że pomogło mi to rozwinąć silną wewnętrzną motywację, ponieważ duża część motywacji musiała pochodzić właśnie ze mnie.
Patrząc z perspektywy czasu, uważam, że te cechy okazały się prawdopodobnie bardziej wartościowe dla mojej kariery w biegach trailowych niż jakikolwiek konkretny rodzaj terenu, na którym dorastałam. Umiejętność dostosowania się, znalezienia sposobu, żeby coś zadziałało, i dalszego działania, nawet gdy warunki nie są idealne, bardzo dobrze sprawdziła się później w biegach trailowych.
Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z bieganiem? Pamiętasz swój pierwszy start?
Ruth Croft: Powiedziałabym, że miałam dość typowe dzieciństwo w stylu Kiwi. Dorastając, uprawiałam właściwie każdy możliwy sport, a przebywanie na świeżym powietrzu było po prostu częścią codziennego życia. Jako rodzina często wybieraliśmy się na tramping, tak w Nowej Zelandii określa się wielodniowe wędrówki. Wszystko, czego potrzebowaliśmy, nosiliśmy na plecach, nocowaliśmy w prostych schroniskach położonych z dala od cywilizacji i spędzaliśmy całe dnie w dość wymagającym, dzikim terenie. Z perspektywy czasu widzę, że po szlakach chodziłam na długo przed tym, zanim w ogóle wiedziałam, że biegi trailowe są dyscypliną sportową.
Mój pierwszy oficjalny bieg trailowy to TNF 50 km w Tajpej. Chciałam wystartować na dystansie 15 km, ale niedługo wcześniej przeprowadziłam się na Tajwan i nie mówiłam ani nie czytałam po mandaryńsku. Zanim udało mi się poprosić znajomego o pomoc w zapisaniu mnie na bieg, lista na 15 km była już zamknięta, a na dystansie 50 km wciąż były wolne miejsca.
Jeśli chodzi o Chamonix, nigdy nie przeprowadziłam się tam na stałe. W tamtym czasie mieszkałam w Tajpej i uczyłam angielskiego. Przyjeżdżałam do Europy, żeby startować w zawodach, a potem wracałam na Tajwan. W 2017 roku przeprowadziłam się z powrotem do Nowej Zelandii i od tego czasu dzielę swój czas między Nową Zelandię a Europę.
Od wielu lat startujesz na najwyższym poziomie. Czym różnisz się dziś jako zawodniczka od tej sprzed lat?
Ruth Croft: Myślę, że największa różnica polega dziś na tym, że wiem już, co najlepiej na mnie działa. Przez lata udało mi się wypracować sposób treningu, który pozwala mi dobrze trenować i startować. Myślę, że kiedy mieszka się poza Europą, może to zająć trochę więcej czasu, bo często trzeba podróżować i za każdym razem zastanawiać się, gdzie i jak przygotować się do konkretnych zawodów.
Odkąd coraz bardziej skupiłam się na biegach ultra, zdecydowanie startuję rzadziej. Jestem dużo bardziej wybiórcza, jeśli chodzi o zawody, w których biorę udział, i miejsca, w których naprawdę chcę powalczyć o dobry wynik. Nauczyłam się też znacznie lepiej całkowicie odpuszczać sport. Możliwość zrobienia sobie przerwy – zarówno fizycznej, jak i mentalnej – to coś, na co prawdopodobnie wcześniej w mojej karierze nie potrafiłabym sobie pozwolić.
Sam sport również ogromnie się zmienił. Poziom rywalizacji jest dziś zupełnie inny. Kiedy zaczynałam biegać trailowo, można było niemal w ostatniej chwili zdecydować się na start w zawodach i nadal osiągnąć całkiem dobry wynik. Dziś już chyba tak to nie działa. Poziom jest tak wysoki, że jeśli chce się rywalizować w czołówce podczas największych zawodów, trzeba naprawdę dobrze wybrać konkretne imprezy i przygotować się do nich w bardzo ukierunkowany sposób.
Co dzisiaj najbardziej fascynuje Cię w bieganiu – rywalizacja, kontakt z naturą, przekraczanie własnych granic czy coś zupełnie innego?
Ruth Croft: Zdecydowanie nadal bardzo motywuje mnie rywalizacja.
Myślę, że jednym z czynników, które pomogły mi utrzymać motywację i pozwoliły mi dalej się rozwijać, było to, że nie przeszłam do biegów ultra zbyt wcześnie w swojej karierze. Jestem naprawdę wdzięczna, że przez tak długi czas startowałam na dystansach poniżej 50 km i rywalizowałam w Golden Trail World Series.
Kiedy w końcu przerzuciłam się na ultra, miałam wrażenie, jakbym odkrywała zupełnie nowy sport. Nagle pojawił się cały zestaw nowych umiejętności, których musiałam się nauczyć. Ta możliwość ciągłego rozwoju sprawiła, że bieganie wciąż jest dla mnie interesujące. Nadal mam poczucie, że się uczę i że są obszary, w których mogę się poprawić. Myślę, że to właśnie w dużej mierze podtrzymuje moją motywację.
Mówisz, że w ultra bieganiu nie chodzi tylko o prędkość, ale o obecność, cierpliwość i trafne decyzje w trudnych momentach. Jak to wygląda w praktyce?
Ruth Croft: Myślę, że dobrym przykładem jest mój start w UTMB w 2024 roku. Pierwszą połowę biegu pokonałam stosunkowo zachowawczo i przez długi czas byłam dość daleko z tyłu stawki, ale ostatecznie zajęłam drugie miejsce.
Dla mnie ten bieg był przede wszystkim kwestią wiary w siebie i cierpliwości, żeby trzymać się własnego planu. Wiedziałam, że jeśli zachowam kontrolę w pierwszej połowie, zamiast dać się porwać temu, co robią inne zawodniczki, później będę miała szansę odrobić sporo czasu i mocno zakończyć bieg.
Myślę, że jedna z najważniejszych rzeczy w ultra to trzeba mieć cierpliwość i pewność siebie, żeby podejmować decyzje, które pozwolą znaleźć się w najlepszej możliwej pozycji wiele godzin później.
Masz na koncie zwycięstwa w jednych z najbardziej prestiżowych zawodów ultra, w tym Western States 100 oraz wiele wygranych w cyklu UTMB World Series. Który moment kariery wspominasz jako przełomowy?
Ruth Croft: Dla mnie punktem zwrotnym był koniec 2017 roku, kiedy wyjechałam z Tajpej i postanowiłam na poważnie spróbować swoich sił w biegach trailowych. Wróciłam do Nowej Zelandii i zaczęłam dzielić swój czas między Nową Zelandię a Europę.
Wtedy była to dla mnie dość duża decyzja, ponieważ rezygnowałam ze stabilizacji – pracy i życia, które zbudowałam w Tajpej – nie wiedząc tak naprawdę, czy bieganie w ogóle się sprawdzi. Nie było żadnej gwarancji, że to się uda.
Wynik, który osiągnęłam w Les Templiers, dał mi poczucie, że podjęłam właściwą decyzję. Dlatego kiedy patrzę dziś na swoją karierę, myślę, że właśnie ten bieg i tamten okres mojego życia były dla mnie prawdziwym punktem zwrotnym.
Jaka jest Twoja definicja „dobrego biegu”? Czy zawsze musi oznaczać zwycięstwo?
Ruth Croft: Dla mnie dobry start to taki, w którym wyciągasz z siebie maksimum tego dnia, wykorzystując to, czym dysponujesz. Zdecydowanie nie zawsze musi to oznaczać zwycięstwo.
Kiedy patrzę wstecz na UTMB w 2024 roku, gdzie zajęłam drugie miejsce, jestem naprawdę zadowolona z tego biegu, ponieważ miałam poczucie, że zrobiłam absolutnie wszystko, na co było mnie tego dnia stać.
Nie masz wpływu na to, jak pobiegną inni zawodnicy ani jaki będą mieli dzień. Możesz kontrolować tylko swój własny bieg.
Ultra to nie tylko przygotowanie fizyczne, ale także mentalne. Jak radzisz sobie z momentami zwątpienia, nie tylko w trakcie biegu, ale również na co dzień?
Ruth Croft: Startuję w zawodach od ponad połowy swojego życia, więc przez lata nauczyłam się radzić sobie z emocjami, które towarzyszą oczekiwaniu na linii startu. Jedną z rzeczy, o których zawsze staram się sobie przypominać, jest to, że tak naprawdę sami wybieramy, żeby biegać po górach. Nie chcę przez to umniejszać temu, co robimy, ani ogromowi pracy, jaki wkładamy w przygotowania, ale myślę, że ważne jest, żeby zachować odpowiednią perspektywę i nie traktować siebie zbyt poważnie.
Dla mnie samo pojawienie się na starcie w zdrowiu i z dobrym nastawieniem oznacza, że połowa pracy jest już wykonana. Cały trening i przygotowania są za tobą, a teraz przychodzi czas na tę przyjemniejszą część – możesz się ścigać. Właśnie tak na to patrzę.
A podczas biegu? Po Champex-Lac w zeszłym roku przeżywałam naprawdę trudny moment. Myśl o tym, że przede mną wciąż było 50 kilometrów, wydawała się wtedy przytłaczająca.
Pomogło mi podzielenie trasy na znacznie mniejsze odcinki. Zamiast myśleć o mecie, skupiłam się na tym, żeby dotrzeć do Trient, gdzie miałam zobaczyć Martina. Takie małe, konkretne cele sprawiają, że wszystko staje się o wiele bardziej wykonalne.
Nauczyłam się, że trudne chwile zawsze mijają – tak samo jak te dobre. Chodzi o to, żeby zaufać sobie i uwierzyć, że poradzisz sobie z tym, co właśnie czujesz, a potem po prostu dalej robić krok za krokiem.
Jesteś ambasadorką Amazfit i na co dzień korzystasz z zegarków tej marki. Jak w praktyce wygląda Twój dzień treningowy z tym sprzętem - na jakie dane patrzysz najczęściej?
Ruth Croft: Jeśli chodzi o dane, które rejestruje mój Amazfit Cheetah 2 Ultra, najważniejsze jest dla mnie to, żeby nie patrzeć na pojedynczy parametr w oderwaniu od reszty, ale analizować go w dłuższej perspektywie i zwracać uwagę na pojawiające się trendy. Same dane również potrzebują odpowiedniego kontekstu, żeby pokazać pełny obraz, dlatego dla mnie kluczowe jest połączenie tych dwóch elementów.
Na co dzień zwracam uwagę między innymi na wynik snu, tętno spoczynkowe, HRV oraz BioCharge. Te parametry są dla mnie szczególnie przydatne do wychwytywania trendów. Jeśli na przykład coś zaczyna się zmieniać na przestrzeni kilku dni, może to być wczesnym sygnałem, że nie regeneruję się wystarczająco dobrze albo że coś zaczyna mnie rozkładać.
Jeśli chodzi o obciążenie treningowe i bardziej szczegółową analizę, tutaj do gry wchodzi mój trener. To właśnie jego mocna strona. Kluczowe jest połączenie danych z tym, jak sama się czuję i co mu przekazuję, żeby uzyskać pełny obraz sytuacji.
Myślę, że zawsze jest to połączenie technologii ze słuchaniem własnego organizmu. Często wykorzystuję dane z mojego zegarka Amazfit raczej po to, żeby potwierdzić to, co już czuję, niż pozwolić, by dane decydowały o tym, jak powinnam się czuć.
Uważam, że jako sportowiec trzeba rozwijać w sobie tę naturalną umiejętność rozumienia i odczytywania sygnałów własnego organizmu – rozpoznawania, kiedy jesteśmy zmęczeni, kiedy dobrze się regenerujemy, a kiedy nie, oraz kiedy możemy pozwolić sobie na większy wysiłek. Dane są kolejnym narzędziem, które pomaga potwierdzić nasze odczucia i daje pełniejszy obraz sytuacji, a nie czymś, na czym powinniśmy całkowicie polegać.
Twoje życie związane jest z podróżami między Nową Zelandią, Europą i największymi zawodami świata. Jakie miejsce na świecie zrobiło na Tobie największe wrażenie jako biegaczce?
Ruth Croft: Dla mnie prawdopodobnie byłoby to UTMB, szczególnie zeszłoroczna edycja. Było tam wielu moich bliskich przyjaciół i członków rodziny, a mój partner towarzyszył mi podczas całego biegu i wspierał mnie na punktach.
Z wiekiem coraz bardziej uświadamiam sobie, że to, co sprawia, że dane zawody stają się naprawdę wyjątkowe, niekoniecznie zależy tylko od miejsca czy osiągniętego wyniku, ale przede wszystkim od tego, z kim mogę dzielić to doświadczenie. Startowałam w niesamowitych miejscach na całym świecie, ale możliwość przeżywania takich chwil z najbliższymi i dzielenia się z nimi tym doświadczeniem tworzy dla mnie najsilniejsze wspomnienia.
Jakie marzenie biegowe nadal pozostało na Twojej liście?
Ruth Croft: Szczerze mówiąc, niektóre z zawodów, które najbardziej mnie teraz przyciągają, odbywają się właśnie w mojej rodzinnej Nowej Zelandii. Bardzo chciałabym ponownie wystartować w takich biegach jak Kepler Challenge czy Old Ghost Ultra.
Ponieważ startuję głównie w Europie, kiedy wracam do Nowej Zelandii, zazwyczaj jest już po sezonie, więc tak naprawdę nie mam zbyt wielu okazji, żeby ścigać się u siebie. A mamy naprawdę niesamowite szlaki, w tym zawody prowadzone trasami naszych Great Walks, czyli najbardziej znanych i malowniczych szlaków trekkingowych w Nowej Zelandii.
Co robi Ruth Croft, kiedy nie biega? 🙂
Ruth Croft: Studiuję naturopatię i zachodnią medycynę ziołową, więc zajmuje mi to całkiem sporo czasu. Kiedy jestem w Nowej Zelandii, czasami jeżdżę też do Australii na zajęcia na uniwersytecie.
Poza nauką uwielbiam ruszać w dzikie, odludne tereny. Wybieram się na packrafting, wielodniowe wędrówki po górach albo różnego rodzaju wyprawy w teren. Lubię też wyjazdy na medytacyjne retreaty, dobre jedzenie, oglądanie „Teda Lasso” i – co równie ważne – nicnierobienie.
Najważniejsze osiągnięcia Ruth Croft
Ruth Croft jest jedną z najbardziej wybitnych i wszechstronnych ultramaratonek na świecie. Pochodzi z Nowej Zelandii. Jest znana z wyjątkowego wyczucia tempa, odporności na trudne warunki pogodowe oraz doskonałego podejścia do strategii żywieniowej.
Jej najnowszym sukcesem, odniesionym na przełomie maja i czerwca 2026 roku, jest zwycięstwo w kategorii kobiet we francuskim adidas TERREX MaXi-Race na dystansie 56 km. Croft zdominowała kobiecą stawkę na trasie Shokz-Demi-tOur-du-Lac (56 km i +3310 m przewyższenia), uzyskując czas 6:20:52. Zwyciężyła w klasyfikacji kobiet i zajęła imponujące 23. miejsce w klasyfikacji OPEN.
Najważniejsze osiągnięcia w karierze
- 2. miejsce – Ultra-Trail Australia UTA50 (maj 2026) – wywalczyła miejsce na podium na szybkiej, 50-kilometrowej trasie w Australii.
- 1. miejsce – Tarawera by UTMB 102K (14 lutego 2026) – Nowozelandka odniosła swoje czwarte zwycięstwo w karierze w tych kultowych, rozgrywanych u siebie zawodach, uzyskując czas 8:41:11.
- Historyczne zwycięstwo – UTMB® Mont-Blanc (2025) – Croft wygrała flagowy bieg na dystansie 100 mil (174 km, około 10 200 m przewyższenia) w Chamonix z czasem 22:56:23.
Zwycięstwo Ruth Croft w najważniejszym biegu UTMB® 2025 (30 sierpnia 2025 roku) zapisało się w historii biegów górskich jako jedna z najbardziej emocjonujących i spektakularnych rywalizacji taktycznych. Nowozelandka pokonała ekstremalne warunki pogodowe i najmocniejszą stawkę na świecie, zostając pierwszą kobietą w historii, która zdobyła tzw. „UTMB Triple Crown”.
- Oficjalny czas: 22 godziny, 56 minut i 23 sekundy.
- Trasa i zmiany: Ze względu na trudne warunki pogodowe – intensywne opady deszczu, burze oraz śnieg na wyższych partiach – organizatorzy wprowadzili niewielkie modyfikacje trasy ze względów bezpieczeństwa. Dla elity trasę skrócono o około 45 minut. Ostatecznie liczyła ona około 174 km i blisko 10 000 m przewyższenia.
- Przewaga na mecie: Croft ukończyła bieg w Chamonix z przewagą ponad 32 minut nad zawodniczką, która zajęła drugie miejsce.
Dynamika biegu i kunszt taktyczny
Szybki początek: W przeciwieństwie do niektórych wcześniejszych startów, w których Croft rozpoczynała bardziej zachowawczo, w Chamonix od początku narzuciła mocne tempo, chcąc utrzymać kontakt z czołówką.
Przetrwanie ekstremalnych warunków: Gdy zapadła noc, a pogoda się pogorszyła – temperatura spadła, pojawił się deszcz i śnieg – Ruth skupiła się przede wszystkim na utrzymaniu ciepła i przetrwaniu najtrudniejszej fazy burzy.
Atak o świcie: O świcie, w okolicach punktu żywieniowego Champex-Lac (114 km), Courtney Dauwalter zaczęła wyraźnie słabnąć. Croft wykorzystała moment, przyspieszyła na zbiegach i objęła prowadzenie mniej więcej na dwóch trzecich dystansu, którego nie oddała już do mety.
Dzięki temu zwycięstwu Ruth Croft została pierwszą kobietą (i dopiero drugą osobą w historii, po Xavierze Thévenardzie), która wygrała wszystkie trzy najważniejsze finałowe biegi UTMB rozgrywane w Chamonix:
- UTMB (174 km, około 10 000 m przewyższenia) – zwycięstwo w 2025 roku
- OCC (około 55 km, około 3500 m przewyższenia) – zwycięstwa w 2018 i 2019 roku
- CCC (około 100 km, około 6100 m przewyższenia) – zwycięstwo w 2015 roku
Pozostałe najważniejsze osiągnięcia
- 1. miejsce – Western States 100 (2022) – zwycięstwo w najstarszym i jednym z najbardziej prestiżowych 100-milowych biegów w Stanach Zjednoczonych. Croft pozostaje jedyną zawodniczką na świecie, która wygrała zarówno Western States, jak i trzy najważniejsze biegi rozgrywane w Chamonix.

