„Na 100 milach niczego nie da się przyspieszyć” – mówi Piotr Uznański, który podczas Istria 100 by UTMB zajął trzecie miejsce. W wywiadzie opowiada o cierpliwości, taktyce, bólu, pracy głowy i o tym, dlaczego ultrabieganie szybko uczy pokory.
- Jak przebiegała rywalizacja na trasie Istrai100 by UTMB? Kiedy poczułeś, że podium jest w zasięgu?
- Mówisz „race my own race” – czy to coś, czego nauczyłeś się w ciągu wielu lat startów, czy raczej naturalne podejście?
- Przed startem mówiłeś, że to największe wyzwanie, z jakim przyjdzie Ci się mierzyć – co było najtrudniejsze na tej trasie?
- Czy w trakcie tak długiego biegu bardziej walczysz z ciałem czy z głową?
- Czy po takim starcie łatwiej jest Ci uwierzyć w siebie, czy raczej rosną oczekiwania?
- Jak z perspektywy czasu oceniasz swój debiut na dystansie 100 mil?
- Istria to wymagająca i różnorodna trasa – jak zapamiętasz ją jako doświadczenie, nie tylko jako wynik?
- Jak chcesz wykorzystać doświadczenie z Istrii w kolejnych startach?
- Jak Twoje doświadczenie z krótszych dystansów przełożyło się na 100 mil?
- Czy myślisz, że to będzie Twój ulubiony dystans, czy jednak będziesz trzymał się krótszych?
- W krótkim czasie przeszedłeś drogę od powrotu po kontuzji w 2025 roku do podium podczas Łemkowyna Trail 2025 (150 km), a teraz podium na dystansie 168 km – co było kluczowe w tym procesie?
- Czy zmieniłeś coś w treningu lub podejściu do regeneracji po kontuzji?
- Po tak mocnym otwarciu sezonu – jakie są Twoje kolejne cele na 2026 rok?
- Czy planujesz kolejne starty w cyklu UTMB? Jeśli tak – które biegi są na radarze? Czy myślisz o starcie na dystansie 100 mil podczas UTMB Mont-Blanc?
- Gdy patrzysz na swoją drogę – od kontuzji, przez powrót na KAT100 by UTMB, podium na Łemkowynie i teraz podium na Istrii – jaka jest najważniejsza lekcja, którą zabierasz dalej?
- Zdaję sobie sprawę, że bieganie, zwłaszcza jeśli chcemy zajmować się tym nie tylko po godzinach, wymaga wsparcia z zewnątrz. Kto – jakie firmy, marki – i w jakim zakresie wspierają Cię w rozwoju Twojej pasji?
- Co bieganie długodystansowe nauczyło Cię o sobie jako człowieku?
- Czy masz jakieś pasje albo zajawki zupełnie niezwiązane z bieganiem, które pozwalają Ci utrzymać balans między sportem a życiem prywatnym?
Jak przebiegała rywalizacja na trasie Istrai100 by UTMB? Kiedy poczułeś, że podium jest w zasięgu?
Podszedłem do tego startu z dużym respektem. Od początku powtarzałem sobie jedno: robić swoje i nie oglądać się na innych – „race my own race”. Tak o starcie w Istria 100 by UTMB napisałeś w swoich social mediach. Twoje podejście przyniosło oczekiwane efekty. Bieg ukończyłeś na trzecim miejscu! Jak przebiegała rywalizacja na trasie? Kiedy poczułeś, że podium jest w zasięgu?
Piotr Uznański: Od samego początku powtarzałem sobie jak mantrę, żeby trzymać się swoich założeń. Nie zważałem na to, że na pierwszych kilometrach plasowałem się pewnie gdzieś w pierwszej trzydziestce albo nawet dalej. Nawet nie rejestrowałem i nie interesowało mnie, na którym miejscu się znajduję. Nauczyłem się już, że spora część zawodników rusza na początku ponad swoje możliwości. Przed nami było jeszcze ponad 160 kilometrów!
Faworyta biegu – Marka Darbyshire’a – wyprzedziłem gdzieś około 70. kilometra. Wskoczyłem wtedy na trzecią pozycję. Niewątpliwie był to ogromny kop motywacyjny, ale wiedziałem, że jeszcze bardzo dużo może się wydarzyć na trasie. Później moje założenia czasowe trochę się rozjechały przez bardziej techniczne odcinki. Patrząc jedynie na profil trasy, bez jej znajomości trudno przewidzieć, co faktycznie czeka zawodników.
Ostatecznie po wyprzedzeniu Marka nie miałem już okazji spotkać żadnego zawodnika na trasie. Na końcówce musiałem jeszcze mocniej popracować, bo czwarty zawodnik zaczął odrabiać stratę, ale udało się obronić trzecią pozycję.
Piotr Uznański: Bieganie to bardzo uczciwa dyscyplina – nie da się oszukać przygotowania. Nie pobiegniemy lepiej, niż wskazuje na to nasz poziom wytrenowania. To nie sport drużynowy, gdzie taktyka czy jedna akcja mogą przesądzić o sukcesie. To nie sporty walki, gdzie jeden mocny cios może dać zwycięstwo przed czasem. Zwłaszcza na tak długim dystansie trzeba trzymać się swoich założeń.
Myślę, że nauczyłem się tego na własnych błędach. Miałem w przeszłości starty, podczas których niepotrzebnie się podpalałem i później trzeba było za to zapłacić.
Przed startem mówiłeś, że to największe wyzwanie, z jakim przyjdzie Ci się mierzyć – co było najtrudniejsze na tej trasie?
Piotr Uznański: Największe wyzwanie wynikało przede wszystkim z dystansu, ilości przewyższeń, a co za tym idzie – czasu wysiłku. Część trasy była mi znana, bo kilka lat temu byłem w tej okolicy na urlopie. Mam tutaj na myśli najwyższy punkt trasy, czyli Vojak. Zaskoczyła mnie natomiast środkowa część biegu. Było tam sporo technicznych zbiegów, na których straciłem trochę czasu. Patrząc wyłącznie na profil trasy podany przez organizatora, czasami trudno ocenić, co naprawdę nas czeka. Dlatego tak ważny jest rekonesans i znajomość trasy.
Największą trudność sprawiła mi chyba końcówka – żmudny bieg po płaskim. Miałem wrażenie, że to nigdy się nie skończy!
Czy w trakcie tak długiego biegu bardziej walczysz z ciałem czy z głową?
Piotr Uznański: Myślę, że nie ma tutaj jednej reguły. Wszystko zależy od okoliczności. Tym razem głowa pracowała bardzo dobrze, ale pod koniec ciało zaczynało już mocno się buntować.
Czy po takim starcie łatwiej jest Ci uwierzyć w siebie, czy raczej rosną oczekiwania?
Piotr Uznański: Zdecydowanie jest to ogromny zastrzyk pewności siebie i bardzo dobry prognostyk na dalszą część sezonu. W 2025 roku miałem mało okazji do rywalizacji, bo pierwszą część sezonu praktycznie wykluczył mi skręcony staw skokowy. Pojawiłem się tylko trzy razy na zawodach.
Taki wynik daje mi przede wszystkim poczucie, że wróciłem na poziom, na którym znowu mogę rywalizować z bardzo mocnymi zawodnikami. Oczywiście wraz z dobrymi wynikami pojawiają się też większe oczekiwania – zarówno z zewnątrz, jak i wobec samego siebie – ale staram się do tego podchodzić spokojnie. W trailu bardzo łatwo o pokorę i jeden start potrafi szybko zweryfikować zbyt duże ambicje.
Jak z perspektywy czasu oceniasz swój debiut na dystansie 100 mil?
Piotr Uznański: Skłamałbym, gdybym powiedział, że jestem niezadowolony z wyniku. Trzecie miejsce na imprezie spod szyldu UTMB to świetny rezultat. Chętnie wróciłbym tam kiedyś i poprawił swój wynik czasowy. Pytanie tylko, czy nadarzy się jeszcze taka okazja – takich dystansów nie da się biegać zbyt często, a ciekawych festiwali w różnych miejscach świata ciągle przybywa.
Istria to wymagająca i różnorodna trasa – jak zapamiętasz ją jako doświadczenie, nie tylko jako wynik?
Piotr Uznański: Przekroczyłem kolejną granicę. Zdałem sobie też sprawę, że pomimo dyskomfortu i bólu, przy odpowiedniej motywacji nadal da się przyspieszyć. Bardzo dużo siedzi w naszej głowie.
Jak chcesz wykorzystać doświadczenie z Istrii w kolejnych startach?
Piotr Uznański: Na pewno to doświadczenie zaprocentuje przy kolejnych startach. Każdy bieg daje jakąś nową lekcję i kolejne doświadczenia.
Istria utwierdziła mnie przede wszystkim w przekonaniu, jak ważne na długim dystansie jest trzymanie się własnych założeń i nieuleganie emocjom już od pierwszych kilometrów. Bardzo łatwo dać się ponieść atmosferze, tempu innych zawodników czy chęci walki od samego początku. Problem w tym, że przy dystansie 100 mil za błędy popełnione na początku często płaci się wiele godzin później. Ten start pokazał mi, że cierpliwość i konsekwencja naprawdę mają sens.
Jak Twoje doświadczenie z krótszych dystansów przełożyło się na 100 mil?
Piotr Uznański: W swoim biegowym CV mam już kilka startów w kategorii 100M – między innymi dwa razy Łemkowyna Ultra Trail na dystansie 150 kilometrów. Nie był to co prawda pełny dystans 100 mil, ale już bardzo zbliżony kilometraż. Mimo to, stając na starcie w Labin, podchodziłem do wyzwania z dużym respektem.
Czy myślisz, że to będzie Twój ulubiony dystans, czy jednak będziesz trzymał się krótszych?
Piotr Uznański: Dystanse 100-milowe są bardzo wymagające i wymagają dużo czasu na regenerację. Zdecydowanie nie był to jednorazowy start na takim dystansie. Będę starał się układać kalendarz tak, żeby znalazło się w nim miejsce na jeden lub dwa biegi 100-milowe rocznie.
Piotr Uznański: Moja nieobecność w świecie trailu trwała dosyć długo – właściwie od połowy 2020 do 2024 roku. Co prawda cały czas starałem się trenować, ale nie czułem, żebym reprezentował poziom, do którego byłem przyzwyczajony. Trudno mi jednak jednoznacznie wskazać jeden kluczowy element powrotu.
W 2024 roku postanowiłem spróbować wrócić do regularnych startów. Chciałem razem z żoną, Justyną Mamalą-Uznańską, wystartować w duecie w Biegu Rzeźnika. Wygraliśmy tę edycję z bardzo dobrym czasem. To zdmotywowało mnie dodatkowo do jeszcze ciężej pracy. Później dołożyłem kilka startów indywidualnych i poczułem, że wszystko zaczyna iść w dobrym kierunku.
Ogromne znaczenie ma dla mnie również wsparcie żony. Łatwiej realizować sportowe cele, kiedy druga osoba rozumie, z czym wiążą się treningi, wyjazdy i cały styl życia związany z bieganiem.
Czy zmieniłeś coś w treningu lub podejściu do regeneracji po kontuzji?
Piotr Uznański: Dużo czasu poświęcam na trening siłowy, głównie skupiając się na obszarach związanych z Achillesem. Dzięki temu jestem w stanie lepiej znosić obciążenia biegowe.
Po tak mocnym otwarciu sezonu – jakie są Twoje kolejne cele na 2026 rok?
Piotr Uznański: Jestem świeżo po Garmin Ultra Race w Myślenicach, gdzie startowałem na dystansie 48 kilometrów. Festiwal odbył się 9 maja. Po mocnej rywalizacji z Dominikiem Grządzielem zameldowałem się na mecie jako pierwszy, poprawiając rekord trasy o 30 minut. Szczerze mówiąc, sam nie wiedziałem już, że potrafię jeszcze ścigać się na „krótszych” dystansach.
W planach mam jeszcze Zawojski Festiwal Biegowy, gdzie wystartuję na dystansie 62 kilometrów. W zeszłym roku robiłem tam support Justynie i bardzo dobrze wspominamy ten festiwal.
Szukam jeszcze jakiegoś startu w lipcu. We wrześniu czekają mnie zawody za granicą – kolejny festiwal z cyklu UTMB. No i klasycznie – w październiku Łemkowyna Ultra Trail. Nie wyobrażam sobie nie pojawić się w Beskidzie Niskim na zakończenie sezonu.
Czy planujesz kolejne starty w cyklu UTMB? Jeśli tak – które biegi są na radarze? Czy myślisz o starcie na dystansie 100 mil podczas UTMB Mont-Blanc?
Piotr Uznański: W tym roku czeka mnie jeszcze start podczas Julian Alps Trail Run by UTMB. Zmierzę się tam z najdłuższym dystansem, czyli 120 kilometrów. Dzięki trzeciemu miejscu na Istrii mam już kwalifikację na UTMB 2027, więc grzechem byłoby z niej nie skorzystać. Na pewno czeka mnie jeszcze dużo pracy.
Gdy patrzysz na swoją drogę – od kontuzji, przez powrót na KAT100 by UTMB, podium na Łemkowynie i teraz podium na Istrii – jaka jest najważniejsza lekcja, którą zabierasz dalej?
Piotr Uznański: To akurat łatwe. Może zabrzmi to jak frazes, ale najważniejsza lekcja z tej całej drogi jest prosta – nigdy się nie poddawać.
Zdaję sobie sprawę, że bieganie, zwłaszcza jeśli chcemy zajmować się tym nie tylko po godzinach, wymaga wsparcia z zewnątrz. Kto – jakie firmy, marki – i w jakim zakresie wspierają Cię w rozwoju Twojej pasji?
Piotr Uznański: Od lat wspiera mnie firma PAMTRANS – rodzinna firma z Rybnika zajmująca się transportem i spedycją międzynarodową. Łączą nas nie tylko partnerskie, ale przede wszystkim przyjacielskie relacje. To wsparcie ma dla mnie ogromne znaczenie, bo nigdy nie ograniczało się wyłącznie do kwestii materialnych. Czuję, że cały zespół naprawdę mi kibicuje, śledzi moje starty i przeżywa je razem ze mną.
Ogromnie cieszy mnie też to, że sam mogłem zarazić pasją do biegów górskich mojego przyjaciela Patryka z PAMTRANS. Dziś sam staje na liniach startu i odkrywa świat trailu od środka. To chyba jeden z najfajniejszych aspektów tego sportu – możliwość inspirowania innych i dzielenia się emocjami, które daje bieganie w górach.
W zeszłym sezonie nawiązałem również współpracę z Compressport Polska, a konkretnie z IDC Trade – dystrybutorem marki w Polsce. W sprzęcie Compressport biegałem już wcześniej, dlatego ta współpraca jest dla mnie bardzo autentyczna. Z czystym sumieniem mogę polecić produkty tej marki. Osoby zainteresowane sprzętem mogą skorzystać z kodu rabatowego podczas zakupów- po informacje zapraszam na mój profil na Instagram. Zawsze chętnie też odpowiem na pytania i podzielę się swoimi doświadczeniami związanymi ze sprzętem.
Co bieganie długodystansowe nauczyło Cię o sobie jako człowieku?
Piotr Uznański: Od lat jestem związany ze sportem. Jako dzieciak i nastolatek grałem w koszykówkę – mimo mojego wzrostu. Później przez wiele lat pierwsze skrzypce grały sporty walki, a konkretnie Muay Thai. Każdy z tych etapów czegoś mnie nauczył, choć nigdy nie analizowałem tego w jakiś szczególnie głęboki sposób.
Nie jestem typem romantycznego biegacza i chyba nie doszukuję się w tym wielkiej filozofii. Po prostu lubię się sprawdzać, poznawać swoje granice i próbować je przesuwać.
Czy masz jakieś pasje albo zajawki zupełnie niezwiązane z bieganiem, które pozwalają Ci utrzymać balans między sportem a życiem prywatnym?
Piotr Uznański: Praca na etat oraz treningi nie zostawiają już zbyt wiele miejsca na dodatkowe pasje. Bardzo doceniam jednak to, że biegi górskie wiążą się z wyjazdami i odkrywaniem nowych miejsc. Dzięki temu sport daje mi nie tylko rywalizację, ale też możliwość poznawania świata.

